Wszystkie Hipotezy w Pigułce(1)
Teoria Davida Icke’a, że biegiem dziejów ludzkości od tysięcy lat ze
zmiennym powodzeniem usiłują sterować hybrydy ludzi i gadopodobnych
starożytnych przybyszy z kosmosu, funkcjonujące długo m.in. pod szyldem
arystokracji – do dziś kojarzą się między sobą i zza kulis kontrolują
świat zachodu jako rody królewskie i bankierskie oraz słynne dynastie
polityczne; ostatnio zmodyfikowały genetycznie jedzenie, żeby ogłupić
ludzi jeszcze bardziej i wybrakować ich DNA, które ewoluuje w związku z
rokiem 2012 na zasadzie roślinki wystawionej do słońca, jako że
faktycznie nad naszym układem planetarnym wschodzi jakieś Centralne
Słońce Galaktyki i zaczynają w nas strzelać jego niewidzialne promienie –
ono jest daleko, ale jak ‘przygrzeje’, to się nam może wszystkim nagle
poprzewracać w głowach, to znaczy tak pozytywnie i na zasadzie otwarcia
oczu – może to wręcz okazać się zmianą analogiczną do zainstalowania
nowej wersji systemu operacyjnego na komputerze: na początku trudno się
będzie połapać, ale potem wszystko stanie się łatwiejsze i bogatsze o
nowe możliwości, niektóre wręcz przełomowe; dlatego na najbliższe lata
(do roku 2020; w sumie nie wiadomo, kiedy przypadnie to apogeum
transformacyjnego promieniowania kosmosu – w roku 2012 czy np. dopiero w
2029, każdemu obliczenia wychodzą inaczej) totalnie spanikowana i
zdesperowana grupa próbująca utrzymać władzę na Ziemi planuje
wszczepienie wszystkim mieszkańcom planety mikroczipów, cały czas
pracują nad pretekstem nie do odrzucenia typu “pieniądze straciły
wartość, a przecież nie będziemy teraz drukować wszystkiego od nowa, bo
szkoda lasów”, “zwłaszcza, że właśnie rozpoczyna się inwazja ufo, nie ma
czasu” albo “przecież trwa III wojna światowa, nie dyskutuj i nie
opóźniaj kolejki” – a te czipy to będą prawdziwe cudeńka techniki
naszych czasów, niestety takiej, o której nic nie wiemy, ponieważ nikomu
nie wolno nam o niej opowiadać, “dla bezpieczeństwa narodowego” albo
“światowego” – a jednak znaleźli się odważni ludzie, którzy pracowali
nad tymi urządzeniami i maksymalnie przed nimi przestrzegają,
charakteryzując je jako mikroskopijne konie trojańskie o funkcjonalności
rozszerzonej na sfery, które współczesny publiczny obieg naukowy w
dalszym ciągu uważa za niemożliwe do badania drogą doświadczalną, np.
uznając techniki fotografowania ludzkiej aury za niepoważne insynuacje z
kręgów osób myślących magicznie.Teoria Michaela Tsariona, że Atlantyda
to ukrywany fragment prawdziwej historii naszej planety, a w Azji
istniała też wtedy Lemuria, gdzie prym wiodły istoty o głowach węży,
również nietutejsze; że wojny i bitwy kojarzone z ostatnich pięciu
wieków to często były rytualne ofiary składane kontrahentom z innego
wszechświata (niejakim “Makrofagom”) przez istoty uwięzione od tysięcy
lat na Ziemi, które chcą się stąd wyrwać, ale nie potrafią samodzielnie
pokonać bariery uruchomionej w antycznych czasach wokół naszej planety
być może właśnie w celu ich odizolowania, niby w poprawczaku albo
psychiatryku; portal do wymiaru Makrofagów miał w postśredniowiecznej
Anglii otworzyć John Dee, nadworny magik – czyli osoba wtajemniczona w
przedpotopową wiedzę zaawansowanych cywilizacji, dziedzictwo skrycie
przekazywane wybranym zaufanym, znane też jako “wiedza ezoteryczna”,
“tajemna religia Babilonu” etc. – w imieniu królowej podróżował on
również w rozmaitych sprawach po Europie (bawił m.in. w Polsce,
doprowadzając do bankructwa hrabiego z Sieradza, który jako postępowy
szlachcic najwyraźniej wierzył w byty pozaświatowe już w roku 1583), a
swoje listy podpisywał …”007″ – był pierwszym słynnym brytyjskim agentem
i jego fama odbija się pokątnym echem jeszcze w naszych czasach. Według
Michaela Tsariona owym istotom, których przodkowie stracili cały sprzęt
w kataklizmach spowodowanych wojną, gdy ich cywilizacja legła w gruzach
i w dodatku na dnie oceanu – zależy jedynie na zrekonstruowaniu
potrzebnej do odlotu technologii, nie na rozwoju duchowym ludzkości, w
ogóle – to stąd ta obserwowana w naszej epoce dysproporcja (według
wszystkich najróżniejszych kosmitów technologicznie jesteśmy całkiem
nieźli, ale duchowo – tragiczni). Poszlaką przemawiającą za składaniem
megaofiar z ludzi pod przykrywką wojen i bitew, gdy wystarczy ich na
siebie napuścić i już sami się potem powyrzynają w odpowiedniej liczbie,
miałyby być uderzająco podobne znaczki obecne na hełmach, czapkach i
naramiennikach żołnierzy walczących stron – pięcioramienne gwiazdki,
wężyki, diamenty i inne tego typu symbole, które stanowią potwierdzenie
dla Makrofagów i/lub kod dla algorytmu skanującego wszechświat, że krew
danego poległego ma zostać przelana “na ich konto” – bo to właśnie jej
morza zażyczyli sobie w zamian za wytłumaczenie, w jaki sposób
przeniknąć barierę (tak się składa, że ludzka krew jest jednym z
najcenniejszych surowców w kosmosie, np. z naszego lokalnego rynku
więcej warte byłyby już chyba tylko genomy różnorakich form żywych); w
skrócie Tsariona owo wytłumaczenie szło zaś mniej więcej tak: “musicie
nauczyć się, jak tworzyć masę z energii; ale wy jesteście tak głupi, że
najpierw trzeba wam wytłumaczyć, w jaki sposób uzyskać energię z masy” –
rozszczepianie atomów to był więc jak gdyby koniec pierwszego semestru w
tym ponurym studium, za które czesne stanowiła krew naszych przodków;
a’propos: nasilenie wysypki uniwersytetów na mapie Europy przypadło
akurat na okolice połowy poprzedniego tysiąclecia – według irlandzkiego
badacza to możne rody wykładały pieniądze na placówki niezbędne do
przetwarzania i gromadzenia wiedzy transmitowanej z innego wymiaru rok
po roku, dekada za dekadą i wiek za wiekiem, kto wie – może jeszcze po
dziś dzień, jeśli ta rekonstrukcja faktów jest trafna i jeszcze nie
wydarzyła się owa “ucieczka z planety Ziemia”; z drugiej strony trzeba
przyznać, że w przeciwieństwie do większości omawianych tu powyżej i
poniżej ‘teorii’ spiskowych, ta akurat nie może się poszczycić
podparciem w słowach jakichkolwiek byłych wojskowych czy naukowców z
tajnych projektów – to tylko Michael Tsarion przeczytał te wszystkie
stare książki i tak mu się wydaje, że to chyba musiało być jakoś tak,
coby jak najwięcej faktów do siebie pasowało.Teoria m.in. Alexa Jonesa,
Jordana Maxwella (dziadek ma prawie siedem dych, a jeszcze odbiera
telefony z pogróżkami na serio – nie to, co nasi nieugięci dziennikarze
śledczy, dziwnym trafem z wyglądu przypominający rozleniwionych
Rzymian), jak również doktora Johna Colemana, Michaelów Parentiego,
Rupperta czy Chossudovsky’ego (2 profesorów + były agent FBI postrzelony
na samym początku publicznej działalności – innego ktoś zamordował na
wakacjach na plaży po 2 tygodniach od przerwania przezeń milczenia w
temacie ‘służby & dragi’) oraz wielu innych znanych i nieznanych
osób – że władze USA od lat 90-tych fingują na własnym terytorium
zamachy terrorystyczne w celu wygenerowania społecznego przyzwolenia dla
radykalnych zmian prawnych, niemożliwych do przeforsowania w innych
okolicznościach, gdyż przekształcających ustrój tego potężnego państwa w
totalitarny system a’la Wielki Brat, gdzie nie inaczej niż w Chinach
albo Korei Północnej, każdego niewygodnego mądralę będzie można zamknąć
jeśli nie pod zarzutem terroryzmu – a szkoda… – to chociaż za
działalność antypaństwowo-wywrotową, szerzenie dezinformacji itp. A te
amerykańskie elity polityczne to nie dość, że same marionetki bankierów,
zbrojeniówki, nafciarzy, tajnych stowarzyszeń i międzynarodowych sitw z
ONZ, nie mówiąc o działających jawnie grupach w stylu Bilderberg,
Komisji Trójstronnej (Trilateral Commision) czy Komitetu 300 (The
Committee of 300), które w ogóle wywindowały ich do tych najwyższych
kręgów władzy – to jeszcze niekiedy okazują się być normalnie jakimiś
satanistami na pół gwizdka, w każdym razie siedzą w dość dziwnych
klimatach, sfilmowanych dopiero niedawno ukrytą kamerą w niedostępnym
Bohemian Groove, gdzie co roku spotykają się, aby oddać cześć wiadomo
komu: uosabianemu 13-metrowym pomnikiem starożytnemu ‘bogu’ z nieludzką
głową, niejakiemu Molochowi, któremu przed wiekami m.in. w Kartaginie
hurtem składano w ofierze nie zwierzęta, lecz dzieci, podpalając przy
tym ich ciała – i ciekawy zbieg okoliczności, również utrwalony na
wideo, że teraz parę metrów od tego pomnika mają tam metalowy sztuczny
ludzki szkielet o zabarwieniu wskazującym na dłuższą znajomość z ogniem…
Inne ciekawe pogłoski: Bilderbergowie to naiwniacy, którzy myślą, że są
międzynarodowym ciałem pracującym m.in. nad problemem ufo i innymi
takimi globalnymi, a tak naprawdę nic nie znaczą – podobnie jak u
Masonów, Iluminatów czy w CIA, w głowach aż huczy od szumnych haseł, ale
w praktyce funkcjonuje struktura piramidki, czyli o wszystkim decydują
ci na samej górze, ze ścisłego kierownictwa, to oni wyznaczają
działaniom kierunki, a często nawet nie wiadomo, czy to nie np. jakieś
pół-potwory z kosmosu albo coś w tym stylu – stąd w naszym świecie taka
promocja nieprawości, głupawki i nagonki na myślących logicznie, czyli
normalnie wyciągających wnioski z faktów, zamiast czekać na nie o
ustalonej porze przed telewizorem.Czyżby więc USA były takim samym
niedemokratycznym imperium, jak niegdyś ZSRR, tylko że zamiast strachu
przed zesłaniem do łagru lub straceniem, w tym modelu oligarchii
funkcjonalne posłuszeństwo dołów opiera się po prostu na ludzkiej
chciwości..? A jeśli chodzi o nasz kraj, to podobnie jak w komunizmie, w
nowym systemie po kręgach władzy mogą pałętać się tylko ci, którzy w
zamian za zaszczyty są gotowi o wielu sprawach milczeć, jak gdyby nigdy o
nich nie słyszeli..?Czy to możliwe, że wszędzie wokół nas znajduje się
inny wymiar, a w nim przebywają i zmagają się istoty, które przeszły już
do tzw. czwartej gęstości, ale czasami jeszcze, żeby coś załatwić,
wyświetlają się nam w naszej trzeciej, poniżej której nie ma już żadnej
gorszej (czyli mniej magicznej, a bardziej skondensowanej,
materialnej)..? Czy to przypadkiem nie o tym byłyby te zapisy w świętych
księgach starożytności, wersy o demonach i aniołach pojawiających się
nagle, a następnie znikających z powrotem w niewidzialnej sferze? Czy to
może je widują czasem koty i niektórzy ludzie rzekomo zdolni do
postrzegania aury..?Czy światoobraz z telewizora jest fajny, czy
zakichany że mdli? Czy nasze przekonania i poglądy, duchowe zapatrywania
na sprawy, pozwoliły nam na wygenerowanie społeczeństwa tętniącego
życzliwością i szczerością? A jeżeli nie, to gdzie tkwią błędy i
pomyłkowe rozwiązania, niecelne strzały i fałszywe założenia?Dlaczego
tyle tysięcy lat ludzie jedli normalnie i nic im nie było, a teraz nagle
trudno jest przeżyć tydzień bez spożycia czegoś zmodyfikowanego
genetycznie, obojętnie w jakim zakątku kuli ziemskiej by się nie żyło?
Co jest grane, kto o to prosił, czemu w ogóle nie mówi się o tym, jak to
ohydnie smakuje, np. tych niektórych pomidorów w ogóle nie da się jeść –
ciekawe dlaczego, skąd się biorą w ludziach te doznania i odczucia,
których nierozsądnie jest słuchać, bo to wszystko zostało naukowo
przebadane, że jest dobre i zdrowe..?Gdy jesteś kimś takim samym, jak
wszyscy, masz takie same poglądy, ubrania, sposoby strzyżenia się,
zachowywania i spędzania wolnego czasu – łał, ekstra, 10/10 normalności i
bycia kimś elegancko ułożonym, na poziomie, z klasą. A jeżeli robisz
to, na co masz ochotę, nosisz się na własną modłę i działasz po swojemu,
myślisz za siebie i samodzielnie analizujesz ten świat – wiesz co,
trochę odstajesz od reszty, sorry, ale chyba z Ciebie jakiś dziwoląg i
ktoś nieco fiśnięty, a może nawet bardzo. Czyli normalne jest bycie
posłusznym zastanym regułom i podległym przedstawianym postawom, innymi
słowy – życie na łańcuchu tchórzostwa; natomiast bycie sobą, odważne
manifestowanie własnej wolności – nie, to już nie jest takie na miejscu
ani do rzeczy, no i w ogóle po prostu nie wypada, wychodzenie przed
szereg jest generalnie w złym guście i zazwyczaj szybko spotyka się z
odpowiedzią tych, którzy umieli zachować kulturę i nie wydziwiać, którzy
zresztą zawsze to potrafią, bez przerwy przez całe życie non stop są
normalni 100% według standardów danej epoki, nikt im nie zarzuci… No
pewnie, rozumie się samo przez się – to naturalne, ludzie sami do tego
doszli, że to tak jest, po prostu w pewnym momencie to odkryli i wpoili
sobie samym na masową skalę, żeby fajniej się żyło. A tak poza tym, to
jeżeli chcesz dowiedzieć się, jak być kimś lubianym przez innych – włącz
sobie dowolny serial na którym bądź kanale i szybko zaczaisz, że przede
wszystkim trzeba się dużo śmiać, być kimś pogodnym, nie gadać o żadnych
schizach, tylko spędzać dni na miłych chwilach i rozrywkach – potem
tylko naśladuj to w swoim codziennym życiu i efekt murowany, już jesteś
kimś “do rzeczy”; widzisz, to wcale nie było takie trudne, tylko uważaj
pilnie dalej: jeszcze możesz sobie obejrzeć półgodzinne wartkie
wiadomości w tv – to wtedy będziesz się też znać, orientować, na
bieżąco; no a jeżeli zainwestujesz w siebie i zakupisz również jakiś
prestiżowy tygodnik albo miesięcznik, w którym przez cały rok nie
znajdziesz nawet jednego procenta podawanych tu informacji – to wtedy
już kwalifikujesz się w sumie do czołówki niezawodowych ekspertów od
rozmaitych ważkich zagadnień globalnego teatru, zarazem stylowo śrubując
rekordy wysmakowanej kontestacji współczesnej rzeczywistości – czyż
bowiem lśniący papier nie potwierdza najwyższej klasy i wartości punktów
widzenia wyłaniających się z wydrukowanych na nim literek..? No
przecież chyba świat nie stoi na głowie? A może jednak, kurde. W Korei
Płn. też mają prasę i telewizję, a jeszcze mniej jest tam popaprańców,
którzy na wszystkie tematy muszą mieć własne zdanie i oczywiście zawsze
inne, niż prezenterzy telewizyjnych wiadomości. Jeżeli z tym systemem,
który nas ogranicza na co dzień i nikt tego nie zakwestionuje, jest
wszystko w porządku – to dlaczego nie obserwujemy czegoś takiego w
przyrodzie u innych gatunków zwierząt, czemu w ich stadach bycie kimś
właśnie się opłaca i zazwyczaj przynosi korzyści, czyli to byłoby
zupełnie odwrotnie, niż w naszych nowoczesnych społeczeństwach, w
których sądząc po dawnych filmach, najbardziej nowatorska jest skala
głupoty i powszechnej degradacji do poziomu stworów o zgąbczałych
mózgach, których i tak nie mają już śmiałości używać. Dlaczego to tak
jest, że kiedy sobie włączysz telewizor, to na dłuższą metę możesz od
tego tylko zgłupieć, gazety też wyprowadzą Cię daleko w pole,
powtarzając kłamstwa różnorakich czynników oficjalnych i agencji
rządowych, którym zgodnie przeczą sami słynni byli pracownicy tych
agencji..? Czy taki opis sytuacji mieszkańcowi innej planety nie wydałby
się na mur beton fragmentem powieści z gatunku globalistycznego
kryminału sci-fi? A czy to czasem nie miało być wszystko przejrzyście i
pozytywnie w ramach współpracy pod egidą ONZ, czy przypadkiem świat nie
miał być piękny i dobry, a możliwie często nawet szlachetny? Skoro jest
zupełnie inaczej, to chyba jednak sporo zepsutych tkanek zagnieździło
się gdzieś w strukturach władz i meganadawców naszej planety – ale
zostawmy to, niech tak już sobie będzie, w końcu było nie było, trzeba
się skoncentrować na własnym życiu i pracy, żeby potem móc dziecku kupić
zegarek, rower, pomóc utrzymać się na studiach – wszyscy tak robią…
Żeby nam potem dzieci nie wyrzucały, że za mało dla nich zrobiliśmy, no
nie…Według Davida Icke’a i Stewarta Swerdlowa zmienianie postaci dotyczy
wyłącznie osób, które mają dokładnie po połowie genów ludzkich i
gadoidzich; są to tacy jak gdyby Transformers, arcydzieło inżynierii
genetycznej prastarych kosmicznych cywilizacji, które onegdaj m.in. w
ten sposób próbowały przypieczętować pokój na naszej planecie; nie jest
ich dużo. Osoby z 49% genów pradawnych króli mogą nawet niczego nie
podejrzewać, jak blisko “były szczęścia”. Jednocześnie pojawia się
niekiedy inna interpretacja, mianowicie że gadoidzie sylwetki dotyczą
tylko aury – to ją i jej transformacje mieliby obserwować naoczni
świadkowie tego typu efektów wizualnych, czyli jak gdyby obca dusza
wstępowała wtedy w ciało człowieka, ale wyłącznie takie z odpowiednią
strukturą DNA. Słyszy się też, że zarówno hybrydy, jak i gadoidy mają
już dość chowania się i ukrywania na naszej planecie – żeby móc pojawić
się w publicznym obiegu i zacząć chodzić pomiędzy nami bez budzenia
zgrozy, mają zostać przedstawione jako zbawcy podczas sztucznej inwazji
obcych. Tak że pamiętaj: jeśli widzisz smoka, diabła albo normalnego
potwora, to on tu przybył jako wolontariusz z innej planety i możesz mu
spokojnie zaufać, bez obaw powierzać opiekę nad dziećmi itd. – niedługo
tak powiedzą z telewizora…Inne ciekawe informacje: kiedy gdzieś około
przełomu lat 80-tych i 90-tych Rosjanie ogłosili strefę buforową w
kilkusetkilometrowej przestrzeni ponad swoim krajem, udowadniając, że
nie żartują, zestrzelili m.in. co najmniej jeden statek Plejadian (info:
Phil Schneider), którzy tu jeszcze wtedy latali – wszyscy miłośnicy
radzieckiej myśli technicznej mogą więc z dumą zapisać na jej konto
uziemienie rydwanu bogów, jako że lepszych ‘bogów’ od tych Plejadian
zdaje się nigdy u nas nie było. Przy okazji: Plejadianie utrzymują, że
niestety musieli nas opuścić – ale my pamiętamy, co mówili, żeby nigdy
do końca nie wierzyć żadnym kosmitom…Podobno od połowy XX wieku na Ziemi
w dużych ilościach rodzą się osoby w pełni telepatyczne – to ich
hybrydy boją się najbardziej i to z myślą o nich wyjeżdżają z tymi
wszystkimi podejrzanymi szczepionkami, dziwnie smakującym jedzeniem i
elektronicznymi implantami – żeby powstrzymać ich przybierającą na sile
łączną moc, która słusznie wydaje im się groźna. Cały system
galaktycznego imperium gadoidów ma strukturę feudalną, funkcjonuje w nim
ścisła hierarchia i totalna odgórna kontrola – stanowiący miszmasz
“Roku 1984″ i stanu wojennego Nowy Porządek Świata (alias Nowy Światowy
Ład; ang. ‘NWO’) widomie przygotowywany w USA i według przecieków tak
samo pod stołem w ONZ (gdzie zresztą Stany też przecież nie siedzą w
kącie słuchając, co proponują inni), to będzie taki ziemski odpowiednik i
przedłużenie tejże struktury: dzięki powołaniu jednego globalnego rządu
stojącego ponad zmarginalizowanymi władzami wszystkich krajów,
nareszcie możliwe będzie sprawne kontrolowanie całej ziemskiej populacji
przez wąską, elitarną grupę – technologia już to umożliwia, więc czemu
by nie spróbować; a że przy okazji wszyscy ludzie akurat będą już mieli
wszczepione elektroniczne radiotransmitery, to sytuacja będzie jeszcze
bardziej opanowana i znacznie trudniejsza dla niepokornych, niż teraz,
kiedy i tak nie są w stanie obudzić w osobach o wysoko przetworzonych
świadomościach głosu sumienia ani głodu godności.Rozsądnie jest
interesować się ufo i zbierać te wszystkie niesamowite opowieści, skoro
się nie wie, które są prawdziwe, w naszych czasach to może być wręcz
bardziej w porządku wobec świata, niż onegdaj uczestnictwo w ruchu
harcerskim – ale myślmy trzeźwo i bądźmy rozsądni: istnienie istot
zdolnych do posiadania dwóch różnych form fizycznych i przełączania się
pomiędzy nimi jest raczej niemożliwe. Nasi naukowcy z publicznego obiegu
zaprezentują takie bakterie pewnie dopiero za 20 lat, poza tym nawet w
filmach s-f za bardzo nie występują tego typu istoty, to znaczy o ile
nie pojawiają się wątki z legend (ale przecież wiadomo, że legendy to
same bajki, 100% wszystkich, 101% – po prostu kiedyś ludzie powtarzali
sobie z pokolenia na pokolenie jakieś brednie, ale to były kompletne
bzdury, bardzo zbliżone w najrozmaitszych zakątkach kuli ziemskiej, lecz
uczeni zgodnie pracują nad przekonującym wytłumaczeniem tych
zbieżności, chociaż na razie niestety bez sukcesów i póki co najlepiej
jest w ogóle o tym nie mówić, zresztą to ‘niepoważny’ temat) – więc jak
choćby najstarsza i najbardziej zaawansowana technologicznie cywilizacja
w naszej galaktyce mogłaby skonstruować takie stworki nawet po
trwających miliardy lat badaniach i eksperymentach na milionach planet?
Nie, jeśli czegoś takiego nie było w ziemskich kinach na filmach z
początków XXI wieku, to kosmos może już sobie dać spokój na zawsze w
obydwie strony czasu – nikt nie osiągnie więcej, niż potrafili to sobie
wyobrazić słynni Ziemianie, którzy świetlanego poziomu geniuszu własnej
cywilizacji dowiedli w obliczu gwiazd choćby przecież tym, jak
potraktowali własną planetę; czegoś takiego nie da się opracować – to
chyba jasne, że trzeba będzie jakoś inaczej wytłumaczyć te wszystkie
doniesienia, skoro to po prostu nie mogło być to, co ludzie widzieli –
nie pasuje do naszej wiedzy o świecie, więc to zupełnie nienaukowo w
ogóle zastanawiać się nad tym na serio, chociażby nawet i 1000 pojawiało
się co roku nowych tego typu relacji – masowe halucynacje się zdarzają,
naukowcy już dawno doszli do tego wniosku.Według Plejaran najlepsze
myślenie nie jest ani pesymistyczne, ani pozytywne, tylko obiektywne –
konkretne, oparte na faktach z rzeczywistości i prawach istnienia, a nie
orbitujące wokół płonnych nadziei czy życzeń z kapelusza, ani tym
bardziej negatywnych wkrętek – im bardziej negatywnie myślisz, tym
szybciej robi się jeszcze gorzej, to nigdy nie pomaga. Kiedy masz w
głowie jakąś myśl, to ona błyskawicznie wypromieniowuje w kosmos i po
pewnym czasie wraca pod postacią zdarzenia, ale z niejako “odwróconym
znakiem” – to jest akurat taki podpunkt, że tutaj każdemu jest trudno
zrozumieć, o co dokładnie chodzi i jak to działa. Wszystkie myśli
wszystkich ludzi wszystkich epok są pod kątem ostatecznego obliczenia
punktów i zwrócenia doświadczeń zapisywane w elektromagnetycznym banku
pamięci zlokalizowanym na orbicie Ziemi i nazywanym Kronikami Akaszy
(ang. “Akashic records” od słowa ‘akaśa’ w sanskrycie oznaczającego
niebo – przestrzeń – eter) – znajdują się tam również zapisy poprzednich
wcieleń wszystkich mieszkańców planety i kosmici mogą je sobie w razie
czego wyświetlać, jeżeli się kimś interesują albo chcą mu pokazać parę
motywów. Plejaranie często mówili też Billy’emu, że jest jedyną osobą na
Ziemi utrzymującą fizyczne kontakty z przybyszami z innych planet –
według wielu oznaczałoby to, że np. Alex Collier i Barbara Marciniak
dali się na coś nabrać; z kolei ich zwolennicy uważają, że to B. Meier
wymyśla, dał się wkręcić albo zazdrości innym popularności, bo mu się
kontakt urwał; wprawdzie sympatyczna pani Marciniak wcale nie twierdzi,
że przytrafia się jej coś więcej, niż jak gdyby cudze myśli w głowie –
niemniej jednak Plejaranie rzekomo określili ją jako osobę pogrążoną we
własnych urojeniach, a sam Billy zawsze bardzo krytycznie wypowiadał się
o “channelingowcach”, czyli osobach siedzących sobie w domu i
odbierających wieczorami transmisje od kosmitów. A’propos tej w naszych
czasach niemalże już plagi fizycznych bądź telepatycznych ‘kontaktowców’
– często o taktyce drużyny przeciwnej mówi się, że polega w dużej
mierze na rozpowszechnianiu prawdy “modyfikowanej semantycznie”, czyli
zmyślnie skażonej dezinformacją – patrz np. chrześcijaństwo; to znaczy
chodziłoby o takie przemycanie kłamstw wśród prawdy i w jej atmosferze,
żeby ludzie uwierzyli czując, że coś w tym jest.W wywiadzie radiowym
Alexa Jonesa z Davidem Icke z 3 lipca 2008 (chyba się pogodzili – emisja
w j. ang.) obydwaj zgodzili się, że Obama też jest be; Alex zwraca
uwagę na fakt, że u nich w mediach sporo zaczęło się mówić o ufo i skoro
już nawet Larry King nagle się ocknął i bada sprawy w rodzaju
przelatującego nad miastem obiektu wielkości pięciu boisk futbolowych,
to chyba szykują w tym temacie coś większego.Załóżmy, że i Alex Collier i
Billy Meier świadomie lub nie uczestniczą w misternych mistyfikacjach.
To Plejadianie i tak istnieją i nadal mamy problem z tymi Szarymi,
Gadoidami i hybrydami, bo Phil Schneider naprawdę nie żyje (strzelał do
Szarych; jego tata miał fotkę z Plejadianinem pracującym w Pentagonie,
który przez 50 lat się nie zestarzał i co 10 lat go przenosili, sześć
palców trzyma/ł zawsze w rękawiczkach, żeby nie wymieniać obustronnie
śmiertelnie groźnych bakterii z innych światów), Al Bielek był jego
kumplem (pracował z rogatym Drakonianinem, którego IQ szacowali na 1000 –
1200 punktów), a on z kolei potwierdza uczestnictwo Stewarta Swerdlowa w
Project Montauk (który widział osoby zmieniające postać, a nawet był
przez nie gryziony, co przynajmniej w tym przypadku wyklucza wersję o
hologramie – konkretnie przez Williama F. Buckley’a Jr, amerykańskiego
wydawcę i szefa programu kontroli umysłów JANUS z siedzibą w kwaterze
głównej NATO w Brukseli); wszyscy w swoich opisach ukrytej prawdy o
naszej rzeczywistości potwierdzają istnienie Plejadian. Phil ujmował
sytuację odnośnie pozycji Ziemian wobec ‘współpracujących’ z nimi obcych
stwierdzeniem “władze kupują dla nas czas, ale za straszliwą cenę” –
chodziło mu zapewne przede wszystkim o chore eksperymenty Szarych na
ludziach. Dane za kanałem Euronews odnośnie liczby zaginionych dzieci w
roku 2007: Belgia – 2600, Francja – 45 tys. Parę lat temu w Londynie w
trzy miesiące zaginęło 300 czarnoskórych chłopców – zbiorowa utrata
orientacji w terenie, sezonowa amnezja czy coś innego, o czym lepiej nie
mówić i w ogóle nie poruszać tego tematu..? (teraz już można, bo w
brytyjskich mediach z czasem skojarzono te nasilenia zaginięć z okresami
częstszych obserwacji ufo). Według nieoficjalnego źródła na samym
Manhattanie co kwartał znika bez śladu 3 tys. dzieci – niezależni
badacze tłumaczą to wyjątkowo rozbudowaną pod tym terenem siecią tuneli,
korytarzy, podziemnych sal itp. (ale to akurat raczej za płytko na 100%
kosmitów – szczegóły u Teda Gundersona, który próbował prowadzić
śledztwo w takiej sprawie i do dziś stara się nagłośnić fakt, że to
niemożliwe ze względu na odgórne blokowanie wszelkich działań i
paraliżowanie pracy). Gdyby to wszystko były ściemy, to raczej nie
powinny pozostawać aż tak kompletnie przemilczane w masowym obiegu
informacyjnym, pełnym przecież najróżniejszych bzdur i głupot o niczym –
tylko się powinno ludzi uczulać na tym podobne historyjki
utalentowanych naciągaczy. Ale tak się nie dzieje, bo to nie żadni
naciągacze – czy istnieje inne logiczne wytłumaczenie obserwowanej
sytuacji..? Niezbyt to fajna zajawka snuć łudząco podobne do paranoi
rozważania, że gdy tylko włączysz telewizor, to już grasz w trzy kubki –
ale jak z wiedzy o tych faktach można by wybrnąć w inny sposób, myśląc
logicznie i bez naiwności porównując prawdopodobieństwo różnych
hipotez?Według Stewarta Swerdlowa zamachy sponsorowane lub organizowane
przez tajne służby można poznać po tym, że ginie w nich dużo dzieci – są
to operacje z kategorii inżynierii społecznej, a śmierć ludzi z domu
starców nie wywoływałaby aż takiej nienawiści i żądzy odwetu: np. w
Biesłanie – tak miało wyjść, teraz Rosjanie są rozjemcami pomiędzy
zwaśnionymi narodami, akurat tymi oddzielającymi ich od Półwyspu;
podobnie z zamachami na irackich targowiskach – załóżmy, że na Pomorzu
odkryto ropę i jesteś pomorskim separatystą, który skonstruował sobie na
własny użytek bombę – czy w Warszawie zdetonujesz ją na targu
warzywnym, czy raczej pod jakąś kancelarią albo spróbujesz wejść z nią
do Sejmu? Oczywiście, że zrobisz to w kolejce po żywność dla
potrzebujących albo na zatłoczonym ryneczku pełnym kobiet, przecież
jesteś niebezpiecznym, szalonym mordercą bez zasad, dla ciebie to bez
różnicy, nie wierzysz w żaden bilans uczynków po śmierci – oby zginęło
jak najwięcej dzieci twoich sąsiadów, z których przodkami pomieszkiwali
na tej ziemi już twoi pradziadowie; potem oni w odwecie wysadzą pełne
szkolnych wycieczek molo w Sopocie i tak w kółko, a zatem obce siły
pokojowe będą musiały was rozdzielać przez długie lata (postaw u buka,
że akurat dopóki nie wyczerpią się złoża – takie przeczucie…), skoro tak
barbarzyńsko na oślep się masakrujecie – gdyby nie to, mogliby zostać w
domu, przecież nie chodzi im o ropę, tylko o pokój i szczęście ludzi w
odległych zakątkach globu – co Ty, telewizji nie oglądasz..?Czasem sobie
myślę: “nie, to chyba wszystko jakieś bzdury, to jest za bardzo
pojechane i jak z komiksu, to nie może być prawda, bo to wszystko
przecież jest po prostu za bardzo inne od tego, jak wszyscy myślą i co
twierdzą autorytety, od tego jak piszą w naukowych czasopismach i mówią w
radiu, w telewizji, w szkole – każdy głupi wie, jak jest, czyli że
normalnie, a nie jakieś potwory z kosmosu, ufo, setki podziemnych baz na
całym świecie… To znaczy na pewno gdzieś tam w gwiazdach istnieją różne
stwory, to nie było tak, że natura tylko u nas tworzyła na trzeźwo, a
resztę kosmosu robiła już wstawiona i zapominała montować po planetach
prawo ewolucji; ale dlaczego zaraz u nas, teraz, miałyby chodzić te
stwory i to od razu takie przykre – już nie popadajmy w jakieś schizy…”
Ale potem się reflektuję – zaraz, zaraz, no ale w takim razie dlaczego
nigdzie po kanałach tv ani uniwersytetach wbrew statutom nie mówi się o
klamce uwiecznionej na filmie w tym samym samochodzie, który Kennedy
opuszczał z dziurą w głowie, znajdującej się w ruchu akurat w momencie,
gdy z czoła rozbryzgiwała mu krew, skierowanej wówczas na niego i zaraz
potem szybko schowanej przez kierowcę – widać to na filmie 5 razy
lepiej, niż na słynnym zdjęciu Ali Agcy z zamachu na Papieża, gdzie
pistolet w jego ręku trzeba zaznaczać kółkiem, bo by ludzie nie
zauważyli, tak słabo widać – jak to jest, że to jednak jakoś media
wypatrzyły, a tamtego już 45 lat nie potrafią dostrzec i to w
‘najbardziej demokratycznych krajach świata’ – skoro do odnalezienia
rzeczonego materiału archiwalnego wystarcza dostęp do Internetu,
elementarna znajomość języka angielskiego i 5 minut wolnego czasu..?
Poruczniku Columbo, czy panu tu wszystko gra..? Skoro nie ma się czym
martwić, to dlaczego tak jest, skąd tak bezczelne zakłamanie i liczenie
na to, że ludzie są debilami i sami się nie dowiedzą, nie poinformują
nawzajem? Fajnie by było się zrelaksować i zapomnieć o tych wszystkich
niepokojących relacjach, ale tak żeby się do tego nie zmuszać wbrew
rozsądkowi – jeśli można poważnie dalej ufać pakietowi informacyjnemu
serwowanemu nam przez wielkie media, to dlaczego nie ma w nim wypowiedzi
ani oświadczeń słynnych astronautów, generałów i admirałów, które budzą
zastanowienie i chwilę milczenia u każdego, kto się z nimi zetknie, co
doświadczalnie sprawdziłem..? Dlaczego władze traktują nas jak ludzi,
których trzeba oszukiwać – czyżby ktoś gdzieś miał coś do ukrycia, bał
się że coś się wyda? Co skłania byłych pracowników do przeciwstawiania
się ich polityce? Dlaczego uderzające podobieństwa opisów z legend do
współczesnych relacji o załogach ufo są zawsze pomijane przez
“ekspertów” z telewizyjnych pseudoufologicznych cyklów typu “a teraz
wyśmiejemy każdego, przerywając mu w pół wypowiedzi – skoro nie jesteśmy
w stanie przeszczepić twarzy naszym sceptykom…” ?Według Ala Bieleka w
nalotach bombowych na Niemcy podczas II wojny światowej miasta były
zrównywane z ziemią, a straty wśród ludności cywilnej wyniosły
dwadzieścia sześć milionów zabitych – potem historię napisali zwycięzcy i
ogłosili takie liczby, żeby nie było wątpliwości, którzy byli dobrzy i
szlachetni, a którzy masowymi mordercami; na podstawie opowieści z
rodzin własnej i znajomych zastanawiam się, co by się okazało, gdyby
policzyć wszystkie osoby, które wróciły z przymusowych robót w Niemczech
i przedstawić w słupkach, ile z nich zostało rannych podczas
bombardowań do poziomu częściowego inwalidztwa (ja np. nigdy nie mogłem
uścisnąć dziadkowi prawej dłoni, którą miał sparaliżowaną od 1945 r. po
upadku jakiejś szyny w zawalającym się domu). Dalej z tego samego źródła
z wywiadu z początku lat 90-tych: technologia programu Montauk w
zakresie tuneli czasoprzestrzennych bazowała zasadniczo na osiągnięciach
programu Phoenix – w tajnych projektach Ziemianom udało się utworzyć
połączenia na zasadzie skoku w odległe zakątki galaktyki i dalej, nie
mówiąc o wstrzeliwaniu się w podziemia na Marsie i tym podobnych
podstawowych trikach; zasadniczo to zdaje się było tak, że oni to sami
wynaleźli tak jakby niechcący przy okazji eksperymentu Filadelfia
(“Amerykanie”, chociaż akurat amerykańskich naukowców było tam najmniej –
prym wiedli Tesla z Serbii i von Neumann z Austro-Węgier), a potem
obcy-brzydale tylko im pomagali to rozwijać i kontrolować, żeby nic nie
wybuchało w czasoprzestrzeni (i przy okazji podobno umożliwiali
przybywanie wielu statków swoich – ale to info z innych źródeł).
Informacje z następnej części wywiadu: kolonie na Marsie powstały pod
koniec lat 60-tych i szybko w atmosferze pojawił się tlen, a na równiku
panuje odpowiednia dla ludzi temperatura, można uprawiać jogging; w
podziemiach działała jeszcze maszyneria i udało się zapalić światło,
ludzie z Marsa najwyraźniej wymarli dopiero 10-12 tys. lat temu, a
sądząc po rysunkach na ścianach, byli to przodkowie amerykańskich Indian
– tyle że dwukrotnie więksi. Dinozaury nie mogły żyć na Ziemi przy
obecnej grawitacji, bo ich kości nie wytrzymałyby obciążenia – ale żyły,
ponieważ współczynnik grawitacji wynosił wtedy 1.3. Fragment innego
wywiadu z Alem przeprowadzonego przez tego samego nieszablonowego
bułgarskiego badacza: substancje psychoaktywne były wszędzie na świecie
całkowicie legalne np. jeszcze w latach 30-tych XX wieku – sytuacja
zaczęła się zmieniać po II wojnie światowej, ponieważ dostęp cywili do
wyższych poziomów świadomości stanowił kluczowe zagrożenie dla
technologii kontroli umysłu – umożliwiałby przypadkowe deprogramowanie
agentów, np. takich w ogóle nie zdających sobie z niczego sprawy (że
kiedyś umknęło im parę godzin z życia i od tego czasu ich podświadomość
czeka na określony znak, aby mechanicznie i bezwiednie wykonać wkodowane
wcześniej podczas hipnozy czynności). Co ciekawe, faktycznie: programy
kontroli umysłu na poniemieckiej technologii ruszyły w latach 50-tych
ubiegłego stulecia i wkrótce później w USA, a następnie za pośrednictwem
ONZ na całym świecie, rozpoczęła się delegalizacja i pejoratywizacja
roślin świętych od tysiącleci oraz sztucznych specyfików, o których
wiele osób mówi niezwykłe rzeczy, że jakoby pozwalają zobaczyć ukryte
wymiary rzeczywistości i pajęczyny w nas samych, których inaczej może
nigdy byśmy nie dostrzegli. Inna część wspomnianego wywiadu: Hitler nie
eksterminował Żydów przed 1941 r., bo taką miał umowę z “plejadiańskimi
terrorystami”, którzy udostępniali mu różne technologie i dopiero wtedy
wycofali się ze współpracy; wcześniej w imieniu USA ich ofertę odrzucił w
roku 1933 prezydent Roosevelt. Do nazistów następnie zgłosili się mali
Szarzy, którzy tak samo zaoferowali technologie, w zamian za ludzi na
eksperymenty – odpowiedź Adolfa w skrócie brzmiała “żadnych Aryjczyków,
ale z obozów możecie mieć, kogo chcecie” – stąd wzięły się niekiedy
spore różnice w liczbach osób przybyłych do obozów koncentracyjnych,
zagazowanych i wyzwolonych – z tych brakujących wiele przed śmiercią
zaliczyło jeszcze podróż prawdziwym latającym spodkiem, a możliwe, że
niektórym przyszło potem latami wegetować w laboratoriach obcych – choć
znając Szarych, trudno to z przekonaniem podejrzewać, bo to ambitni
naukowcy i chyba raczej po prostu porywają sobie następnych, tak im się
spieszy, aby przekonać kosmos do sensu trwania swej szlachetnej rasy. Po
zakończeniu działań wojennych Alianci błyskawicznie zorientowali się,
że Niemcy otrzymywali pomoc technologiczną z zewnątrz. Obecnie (wywiad z
1992 r.) drugim po Stanach celem inwazji Szarych jest Europa. Różni
obcy wchodzą w interakcje z ludzkością od co najmniej 10 tysięcy lat,
zazwyczaj kontaktując się z królami, kapłanami bądź innymi elitami, w
których interesie nie leży ujawnianie tego społeczeństwom, skoro opłaca
im się raczej zachować uprzywilejowaną pozycję. Iluminaci od 500 lat
mają siedzibę w Bazylei; jest to organizacja o tyle dziwna (a może
właśnie reprezentatywna?), że kieruje nią zawsze trio konstytuowane
przez dwie osoby należące do gatunku ludzkiego i jedną będącą gadoidem
(ang. ‘reptilian’). Następna część: żeby być członkiem trzeba posiadać
zaawansowane zdolności psychiczne – widzenie przez czas, zdalne
postrzeganie i komunikowanie telepatyczne z inteligencjami
pozaświatowymi; mącą na naszej planecie od 10 tys. lat, ale obecnie
takich stojących za kulisami grup jest wiele – oprócz już wcześniej
wymienianych można do nich zaliczyć także np. Klub Rzymski (ang. ‘Club
of Rome’), stawiającą sobie szlachetne cele organizację w praktyce
skupiającą się m.in. na opracowywaniu strategii depopulacyjnych. Ofiar
obrzędów ‘satanistycznych’ jest znacznie więcej, niż ludziom się wydaje.
Po Brytyjczykach następni na Księżycu byli Niemcy – najpóźniej w 1949
r., w latających talerzach, na Marsa od razu też skoczyli; bazę na
Antarktydzie po trzech latach eksploracji założyli w roku 1939 i przed
zakończeniem wojny przerzucili tam podobno tysiące jednostek
(sformułowanie Bieleka – “podobno”); w 1943 r. mieli prototyp ufo o
średnicy 75 metrów z montowanym działem okrętowym lub czołgowym – po tym
można poznać ich latające talerze, bo z normalnych nie wystają tego
typu lufy; od roku 1949 przenosili się w nieznanych ilościach na Księżyc
i nie wiadomo, gdzie jeszcze, ani co potem robili; jest to jeden z
największych sekretów naszej współczesnej historii, że naziści nigdy się
nie poddali – poddali tylko terytorium Niemiec; potem zaprzyjaźnionym
krajem była dla nich m.in. Argentyna, możliwe że nawet produkowali tam
swoje spodki (przyp. red.: to by tłumaczyło klasyczną opowieść
brazylijskiego młodzieńca o spotkaniu z pasażerką ufo w jej pojeździe,
przypominającym fragment jakiegoś przyszłego odcinka serialu “Seks w
wielkim mieście”…) Wypracowana przez następców Project Rainbow
technologia niewidzialności tylko w pewnym stopniu opiera się na
specjalnym materiale poszycia kadłubów; urządzenia zapewniające
całkowitą niewidzialność są montowane na amerykańskich
superlotniskowcach oraz myśliwcach USA i Izraela; dzięki tej technologii
amerykańska flota posiada również zdolność do przeskoczenia w inne
miejsce oceanu np. kilka tysięcy mil dalej – takie przypadki były
obserwowane i zgłaszane przez osoby pilotujące prywatne samoloty.
Opracowano również dwa sposoby na uczynienie niewidzialnym człowieka –
jeden wymaga użycia maszyny, natomiast drugi tylko wypicia płynu, ale
potem agent jest wiele dni ciężko chory. (uwaga: z powodu pousuwania
oryginalnych materiałów wideo przez serwis YouTube, przemiksowane
fragmenty wypowiedzi zawarte w czterech powyższych linkach “drugiej
generacji” mogą nie obejmować wszystkich zrelacjonowanych informacji lub
zawierać je w innym rozkładzie; przy okazji jeszcze jedna ciekawostka z
innego nowego fragmentu – radio było w użytku długo zanim Tesla zaczął
coś konstruować, zostało zastosowane już w 1847 r., a być może nawet
jeszcze podczas Wojen Napoleońskich – władze już od setek lat prowadzą
politykę ukrywania przed opinią publiczną technologii, także tych
ocalałych z czasów przedstarożytnych – nad którymi przez wieki w
tajemnicy sprawowano pieczę, skoro nie można było ich reprodukować z
powodu niskiego poziomu rozwoju technicznego)Nigdy nic nie wiadomo, ale
według Davida Icke’a, który bada te zagadnienia od kilkunastu lat,
hybrydy i gadoidy to raczej dwie różne grupy interesów. Hybrydy mniej
lub bardziej sterują naszym światem od tysięcy lat i podoba im się to,
tak że nadciągające przez przestrzeń siły Drakonian postrzegają jako
zagrożenie dla swojego miłościwego panowania na Ziemi, które teraz w
obliczu rozwoju technologii mogłoby stać się absolutne, jeszcze tylko
dwa małe kroczki – zwłaszcza, że ludzie śpią, albo udają, że śpią. Z
kolei te gadoidy vel Smokoidy zapewne nie darzą wielkim szacunkiem
istot, które w połowie są ludźmi, one po prostu mają wytyczne aby
opanować nasz system planetarny i zaprowadzić pokój na totalitarną
modłę, w którym pewnie już wszystkie telewizory będą się nazywały
“Orion”, a okręty “Gwiazda Syriusza”; według Alexa Colliera gadoidy
myślą, że robią dobrze, że po prostu zaprowadzają pokój – tylko że w ich
wydaniu nie ma pokoju bez całkowitej odgórnej kontroli, oczywiście
sprawowanej przez nie. W sumie na chybił trafił trudno strzelać, jak to
jest i dlaczego według Icke’a nie od dziś przesiąknięte hybrydami władze
USA jednak odrzuciły ofertę kosmicznych Ludzi, wybierając przymierze z
istotami prezentującymi się dużo bardziej koszmarnie. W każdym razie
przydałby się w końcu jakiś spisek Ziemian, jest nas przecież kilka
miliardów i powinno się znaleźć parę konkretnych osób, nawet jeśli 90%
zaszczutych od maleńkości reprezentuje poziom “nie mam odwagi się po
swojemu ubierać, wyglądać, wypowiadać, posiadać choćby jednego poglądu
innego niż telewizor ani zakwestionować żadnego faktu podawanego jako
naukowo potwierdzony – co prawda wiem już, że władze i media równie
bezczelnie kłamią i o ufo, i o zamachu na JFK, i o zamachach z 11
września – ale nie przeszkadza mi to za bardzo, gdyż ja również jestem
osobą w ogóle zakłamaną, podobnie jak większość moich znajomych –
przecież wszyscy oglądamy razem telewizję; jestem kimś, kto nie miał
odwagi zwrócić w sklepie uwagi, że nabita cena jest inna od naklejonej –
więc gdzie mi tam, żeby jeszcze może na głos zauważać, że w naszej
współczesnej rzeczywistości młodym ludziom wpaja się po szkołach i
uniwersytetach niewiele mniej głupot, niż w wiekach XX, XIX czy XVII –
zaraz by powiedzieli, że to ja się nie znam, że coś ze mną nie tak, albo
przynajmniej z moją inteligencją…”W związku z licznymi relacjami na
temat nieżyczliwych nam obcych (Phil Schneider, Al Bielek, Stewart
Swerdlow, Credo Mutwa, James Casbolt, Preston Nichols i wielu innych) o
wiarygodności podpartej ciężkimi przejściami lub wręcz zejściami tych
ludzi, w związku z tysiącami zdjęć i setkami nagrań wideo latających
talerzy lub szybkich świateł, przemyconymi do mediów zapisami z ekranów
radarowych, nie wspominając o relacjach setek pilotów, milionów
naocznych świadków i dziesiątek tysięcy uprowadzonych – wydawałoby się,
że jest sens zajmować się tym ufo i jakoś próbować badać ten temat,
wyjaśniać i dokopywać się do prawdy, skoro jak widać prawdy nie mówią
nam o niczym. Niestety: kolejny raz przypadek wieje uczynnym
społecznikom w oczy. Otóż akurat tak się składa, że kiedy interesujesz
się ufo i gromadzisz informacje o kosmitach, to co drugi lekarz po
uważnym wysłuchaniu wystawi Ci diagnozę o schizofrenii, a co czwarty
doradzi rodzinie skierowanie Cię na leczenie – te pełne dobrych chęci
osoby właśnie tak bowiem zostały przygotowane do pełnienia swych funkcji
w społeczeństwie, odebrały takie wykształcenie, które następnie skłania
je do formułowania tego rodzaju ocen i zajmowania stanowisk podług tej
linii ‘rozsądnej i trzeźwej, naukowej postawy’. To nie jest ani
śmieszne, ani ciekawe, tylko realne – jest to rzeczywiste zagrożenie,
które czyha na każdego, kto spróbuje opowiadać innym o tych
zagadnieniach – najwyraźniej jednak zasługujących na zgłębianie, choćby i
po omacku. Takie niebezpieczeństwa nie grożą osobom rozrzucającym
papierki po chodnikach – nikt nawet nie posądzi ich o to, że coś z nimi
nie tak, gdzie tam – ani godzinami przymierzającym ubrania – jasne,
przecież to rozsądne – czy przeżywającym plotki dotyczące gwiazd ekranu –
to też jest normalne, że hej. Kolejny raz w naszej rzeczywistości coś
chyba zmienia jakaś niewidzialna ręka (bo przecież ufo nie istnieje,
kosmitów nie ma, wszystkie planety pośród gwiezdnych mgławic krążą bez
jednego porostu; rządowych spisków też nie ma – istnieją tylko
zwolennicy teorii spiskowych oraz poświęcone alternatywnym wersjom
historii książki, filmy i konferencje), tak że wychodzi bardzo dziwnie,
nienaturalnie i niekorzystnie dla nas, a na rękę wszystkim, którzy
chcieliby coś ukrywać i dalej bez przeszkód ani głosów sprzeciwu robić
ludziom wodę z mózgów. Dobrze, że nie jesteśmy jakąś planetą
manipulowaną przez obcych albo pół-obcych, bo w tej sytuacji dopiero
byśmy mieli problem, w społeczeństwie żyjącym wedle takich reguł i
przekonań. A przy okazji: gdyby istniała gdzieś daleko w kosmosie jakaś
planeta kontrolowana przez sekretne stowarzyszenie o częściowo
intergalaktycznej proweniencji – to w tym świecie, w kontekście jego
obrazu serwowanego tam przez środki masowego przekazu, jaka hipoteza
mieszkańcom owego zniewolonego globu wydawałaby się zapewne najbardziej
niedorzeczna i niemalże kwalifikująca formułującą ją osobę do trwałego
odizolowania od reszty społeczeństwa w zamkniętym ośrodku dla
‘gadających największe bzdury’..?Z drugiej strony jest równie
prawdopodobne, że kultura, w której osoby badające ufo są wysyłane do
psychiatryka, stanowi wytwór masowej propagandy na zamówienie czynników
ziemskich, które po prostu mają fisia na punkcie ukrywania przed całym
światem swoich konszachtów i ustawek z szemranymi handlarzami
przybywającymi z innych rejonów kosmosu. Według Dana Burisha czy
rzekomego kosmity z polskim obywatelstwem Hejala, jaszczury z Oriona
owszem istnieją, ale niestety – to jednak ludzie rządzą Ziemią i ponoszą
odpowiedzialność za to całe piekiełko, w którym nigdy nie wiesz, z jaką
zbrodnią wyjadą następnego dnia i czy głupawka serwowana w mass mediach
w końcu zelżeje, czy raczej systematycznie będzie biła kolejne rekordy,
jak niegdyś Bubka albo teraz Isinbajewa. Co do inwazji obcych, to
według Plejaran faktycznie zbliża się dla Ziemian czas konfrontacji z
jakimiś agresywnymi barbarzyńskimi istotami nastawionymi na podbój
galaktyki w imię swojej porąbanej ideologii, ale to jeszcze nie znaczy,
że nie będzie wcześniej żadnych ściem w tym temacie – raczej będą, a
wręcz już ciągną się od dekad; według m.in. wspomnianego Hejala, jak
również wielu innych ciekawych osób, sfingowana inwazja obcych to ma być
coś jak szach w długo rozgrywanej partii, po którym ma nastąpić mat w
postaci utworzenia globalnego rządu umożliwiającego kontrolowanie całej
ludzkości przez kilkaset osób – z tym, że według symulacji ziomków
Hejala, to im się raczej nie uda m.in. ze względu na wewnętrzne
konflikty wśród tych ‘złych ludzi’; według Hejala każda planeta
zaatakowana z kosmosu otrzymuje pomoc od innych cywilizacji, jeżeli sama
nie potrafi się obronić. W sumie w ogóle nie wydaje się to
nieprawdopodobne, że rodziny bankierów, dynastii politycznych i rodów
arystokratycznych (chociaż właściwie wszystkie te grupy bez wyjątków
wywodzą się wprost z arystokracji indoeuropejskiej, znanej z wieszania
niepokornych przez całe poprzednie tysiąclecie – taka ciekawostka, ale
to pewnie tylko jakiś zbieg okoliczności, inaczej na pewno mówiliby o
tym eksperci i pisali renomowani komentatorzy) kontrolują nasz świat od
stuleci i w krajach nadających ton globalnej polityce tak naprawdę nie
ma żadnej demokracji, to jest tylko taka ściema i coś jakby non stop
nadawana reklama, ludzie to kupują, a rzeczywistość jak zwykle wygląda
mniej różowo – oni też kochają swoje dzieci i to z myślą o nich
przedłużają ten system, żeby funkcjonował dalej po ich odejściu; skoro
ich latorośle mają dostęp do wiedzy a’la Atlantyda czy ufo, której my,
panikujące z byle powodu masy, nie jesteśmy godni – to zrozumiałe, że
ich rodzice uważają i zgadzają się wszyscy co do tego, że to właśnie ich
pociechy najlepiej będą się nadawały do kierowania ludzkością, a nie
jakieś przybłędy z przypadku wybrane przez głupich ludzi, no nie..?
Media są zależne od decyzji polityków i vice versa – a kto ma kasę, ten
ma i polityków, i media; no a kto ma kasę..? Połowa naszej pracy idzie
na podatki, a połowa wpływów z podatków idzie na obsługę zadłużenia
narodowego – cały czas nabijamy im kabzę, każdy z nas jest ich
pańszczyźnianym parobkiem przez okrągły kwartał w roku, tak jak za
dawnych czasów, albo nawet gorzej. Coś ci się nie podoba – to pozdejmuj
zastawę z półek, bo jutro trzęsienie ziemi; szczegóły w
listopadowo-grudniowym’08 wydaniu magazynu Nexus w wywiadzie z
Benjaminem Fulfordem – j. pol., to wszystko dzieje się naprawdę i
właśnie dlatego nie ma o tym w telewizorze; gdybym ja mógł zredagować
jedno wydanie Wiadomości, to potem przez cały wieczór karetki zderzałyby
się ze sobą na skrzyżowaniach – ale to nie ja tak wkręciłem ludzi w
zakłamany matriks nie trzymający się kupy, odkryć archeologicznych ani
zdjęć powierzchni najbliższych planet, a poza tym już następnego dnia
pewnie milej szłoby się deptakiem, gdyby ludzie wiedzieli, że jednak są
czymś więcej, niż tylko anomaliami natury w bezsensownym świecie
przypadków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz