poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Kilkanaście lat temu, kiedy pracowałam nad powrotem do zdrowia i testowałam na sobie różne metody niekonwencjonalnego leczenia doznałam takiego olśnienia, że kiedyś dawno temu ludzie byli połączeni z naturą w jakiś sposób, który umożliwiał im bycie zdrowym i w pełni sił i nie musieli ciągle myśleć o chorobach. Nie wiedziałam tylko w jaki sposób? Pomyślicie może : „cóż w tym odkrywczego?” Otóż zaczęłam czytać książkę D. Melchizedeka „Pradawna Tajemnica Kwiatu Życia” i zaraz na początku, bo na 21 str. przeczytałam takie oto słowa: „Najważniejsza zmiana zaszła w sposobie w jaki wdychamy pranę czyli energię siły życiowej wszechświata, jak ją nazywają Hindusi. Prana jest ważniejsza dla naszego przetrwania niż powietrze, woda, pożywienie oraz inne substancje, zaś sposób w jaki pobieramy tę energię radykalnie odmienia nasz sposób postrzegania Rzeczywistości....Zanim nastąpił upadek Atlantydy, potrafiliśmy przewodzić pranę jednocześnie w górę i w dół ” (tuby biegnącej wzdłuż czakr ) „zaś dwa jej strumienie spotykały się wewnątrz naszych czakr. Sposób oraz miejsca spotkania strumieni prany stanowiły istotny aspekt pradawnej wiedzy, którą dziś wciąż obserwuje się we wszechświecie. Kolejnym ważnym punktem w ludzkim ciele jest szyszynka umiejscowiona niemal w samym środku głowy. Stanowi ona istotny czynnik świadomości. Gruczoł ten miał dawniej większe rozmiary, przypominał wielkością piłeczkę pingpongową, podczas gdy obecnie przypomina wyschnięte ziarenko grochu, ponieważ już od dawna już nie wiemy jak z niego korzystać-, to czego nie używamy zanika. Energia praniczna przepływała przez środek szyszynki. Gruczoł ten....wygląda jak oko i pod pewnym względem jest dosłownie gałką oczną. Szyszynka ma kształt kuli, która zawiera otwór. W otworze tym znajduje się soczewka skupiająca światło. Jest ona pusta w środku i posiada receptory kolorów. Jej podstawowe pole widzenia – choć nie zostało to stwierdzone naukowo- obejmuje to co jest w górze, w stronę nieba. Tak samo jak oczy obejmują kąt widzenia szerokości 90 stopni w promieniu przedmiotu obserwacji , szyszynka również „widzi” obszar wyznaczony kątem 90 stopni wokół kierunku patrzenia. Tak jak my nie możemy objąć wzrokiem tego, co jest za nami, tak szyszynka nie widzi Ziemi w dole. Nawet w swoim obecnym skurczonym rozmiarze szyszynka przechowuje wszystkie święte formy geometryczne oraz zrozumienie tego, w jaki sposób została stworzona Rzeczywistość. Cała ta wiedza przechowywana jest we wnętrzu człowieka. Nie mamy jednak do niej dostępu. ponieważ w wyniku Upadku straciliśmy pamięć, bez pamięci zaś oddychamy inaczej. Zamiast pobierać pranę przez szyszynkę i puszczać ją w obieg w górę i w dół naszej centralnej osi, zaczęliśmy ją wdychać przez usta i przez nos. Strumień energii pranicznej omija teraz szyszynkę, co powoduje, że postrzegamy rzeczy w zgoła odmienny sposób inaczej interpretujemy Jedyną Rzeczywistość ( wprowadziliśmy podział na dobro i zło czy też spolaryzowaną świadomość) „ itd., itd.

Mój organizm został wiele lat temu tak mocno nadszarpnięty przez choroby i wieloletnie leczenie antybiotykami, że właściwie musiałam zaczynać od początku czyli niemalże powoływałam siebie do życia na nowo. Miałam ogromne problemy z oddychaniem. Nawet podczas medytacji wspomagałam się czasem oddychaniem mentalnym. Pomyślałam sobie tak: a gdybym spróbowała uruchomić szyszynkę i pozyskiwanie prany poprzez nią. Ułożyłam sobie afirmację: „prana dostaje się do mojego organizmu poprzez szyszynkę” skupiając swoją uwagę jednocześnie na szyszynce wg opisu w książce. Powtórzyłam ją 3 razy. Poczułam przypływ energii. Powtarzałam ją przez 4 dni, zauważyłam, że za każdym razem zwiększa się poziom energii i postępuje proces leczenia. Pomyślałam wtedy; powinnam pójść dalej i ułożyłam następną afirmację: „prana cięgle wypełnia mój organizm przechodząc przez szyszynkę”. Poczułam stały dopływ energii życiowej i bardzo silnie postępujące uzdrawianie mojego ciała. Jest to dla mnie niezwykłe odkrycie. Poczułam jakby całe moje dotychczasowe życie usiane gęsto chorobami, niepełnosprawnością miało mnie właśnie doprowadzić do tego odkrycia. Gdyby ludziom udało się aktywować szyszynkę byliby ciągle zasilani energią życiową i w efekcie mogli by być zdrowi. Eksperyment mój trwa 2 tygodnie. Z dnia na dzień czuję się zdrowsza, chociaż choróbska pobudzone praną dały mi na początku nieźle w kość. Na razie tyle zaobserwowałam, jednakże wnioskując z opisu zamieszczonego w książce szyszynka ma nam do zaoferowania dużo więcej, ale to już jest kwestia czasu.

Chciałam się podzielić z Wami tym doświadczeniem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz