Kilkanaście lat temu, kiedy pracowałam nad powrotem do zdrowia i
testowałam na sobie różne metody niekonwencjonalnego leczenia doznałam
takiego olśnienia, że kiedyś dawno temu ludzie byli połączeni z naturą w
jakiś sposób, który umożliwiał im bycie zdrowym i w pełni sił i nie
musieli ciągle myśleć o chorobach. Nie wiedziałam tylko w jaki sposób?
Pomyślicie może : „cóż w tym odkrywczego?” Otóż zaczęłam czytać książkę
D. Melchizedeka „Pradawna Tajemnica Kwiatu Życia” i zaraz na początku,
bo na 21 str. przeczytałam takie oto słowa: „Najważniejsza zmiana zaszła
w sposobie w jaki wdychamy pranę czyli energię siły życiowej
wszechświata, jak ją nazywają Hindusi. Prana jest ważniejsza dla naszego
przetrwania niż powietrze, woda, pożywienie oraz inne substancje, zaś
sposób w jaki pobieramy tę energię radykalnie odmienia nasz sposób
postrzegania Rzeczywistości....Zanim nastąpił upadek Atlantydy,
potrafiliśmy przewodzić pranę jednocześnie w górę i w dół ” (tuby
biegnącej wzdłuż czakr ) „zaś dwa jej strumienie spotykały się wewnątrz
naszych czakr. Sposób oraz miejsca spotkania strumieni prany stanowiły
istotny aspekt pradawnej wiedzy, którą dziś wciąż obserwuje się we
wszechświecie. Kolejnym ważnym punktem w ludzkim ciele jest szyszynka
umiejscowiona niemal w samym środku głowy. Stanowi ona istotny czynnik
świadomości. Gruczoł ten miał dawniej większe rozmiary, przypominał
wielkością piłeczkę pingpongową, podczas gdy obecnie przypomina
wyschnięte ziarenko grochu, ponieważ już od dawna już nie wiemy jak z
niego korzystać-, to czego nie używamy zanika. Energia praniczna
przepływała przez środek szyszynki. Gruczoł ten....wygląda jak oko i pod
pewnym względem jest dosłownie gałką oczną. Szyszynka ma kształt kuli,
która zawiera otwór. W otworze tym znajduje się soczewka skupiająca
światło. Jest ona pusta w środku i posiada receptory kolorów. Jej
podstawowe pole widzenia – choć nie zostało to stwierdzone naukowo-
obejmuje to co jest w górze, w stronę nieba. Tak samo jak oczy obejmują
kąt widzenia szerokości 90 stopni w promieniu przedmiotu obserwacji ,
szyszynka również „widzi” obszar wyznaczony kątem 90 stopni wokół
kierunku patrzenia. Tak jak my nie możemy objąć wzrokiem tego, co jest
za nami, tak szyszynka nie widzi Ziemi w dole. Nawet w swoim obecnym
skurczonym rozmiarze szyszynka przechowuje wszystkie święte formy
geometryczne oraz zrozumienie tego, w jaki sposób została stworzona
Rzeczywistość. Cała ta wiedza przechowywana jest we wnętrzu człowieka.
Nie mamy jednak do niej dostępu. ponieważ w wyniku Upadku straciliśmy
pamięć, bez pamięci zaś oddychamy inaczej. Zamiast pobierać pranę przez
szyszynkę i puszczać ją w obieg w górę i w dół naszej centralnej osi,
zaczęliśmy ją wdychać przez usta i przez nos. Strumień energii
pranicznej omija teraz szyszynkę, co powoduje, że postrzegamy rzeczy w
zgoła odmienny sposób inaczej interpretujemy Jedyną Rzeczywistość (
wprowadziliśmy podział na dobro i zło czy też spolaryzowaną świadomość) „
itd., itd.
Mój organizm został wiele lat temu tak mocno
nadszarpnięty przez choroby i wieloletnie leczenie antybiotykami, że
właściwie musiałam zaczynać od początku czyli niemalże powoływałam
siebie do życia na nowo. Miałam ogromne problemy z oddychaniem. Nawet
podczas medytacji wspomagałam się czasem oddychaniem mentalnym.
Pomyślałam sobie tak: a gdybym spróbowała uruchomić szyszynkę i
pozyskiwanie prany poprzez nią. Ułożyłam sobie afirmację: „prana dostaje
się do mojego organizmu poprzez szyszynkę” skupiając swoją uwagę
jednocześnie na szyszynce wg opisu w książce. Powtórzyłam ją 3 razy.
Poczułam przypływ energii. Powtarzałam ją przez 4 dni, zauważyłam, że za
każdym razem zwiększa się poziom energii i postępuje proces leczenia.
Pomyślałam wtedy; powinnam pójść dalej i ułożyłam następną afirmację:
„prana cięgle wypełnia mój organizm przechodząc przez szyszynkę”.
Poczułam stały dopływ energii życiowej i bardzo silnie postępujące
uzdrawianie mojego ciała. Jest to dla mnie niezwykłe odkrycie. Poczułam
jakby całe moje dotychczasowe życie usiane gęsto chorobami,
niepełnosprawnością miało mnie właśnie doprowadzić do tego odkrycia.
Gdyby ludziom udało się aktywować szyszynkę byliby ciągle zasilani
energią życiową i w efekcie mogli by być zdrowi. Eksperyment mój trwa 2
tygodnie. Z dnia na dzień czuję się zdrowsza, chociaż choróbska
pobudzone praną dały mi na początku nieźle w kość. Na razie tyle
zaobserwowałam, jednakże wnioskując z opisu zamieszczonego w książce
szyszynka ma nam do zaoferowania dużo więcej, ale to już jest kwestia
czasu.
Chciałam się podzielić z Wami tym doświadczeniem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz