niedziela, 15 kwietnia 2012

 http://priveee.dyndns.org/

 

ROZDZIAŁ X
Świadomość a eksterioryzacja

.Badanie i analiza stanów egzosomatycznych oraz mechanizmu procesu eksterioryzacji doprowadza nas do najbardziej kontrowersyjnego problemu, mianowicie do istoty i natury świadomości oraz sposobu jej migracji poza organizm fizyczny człowieka. Powstaje pytanie, czy współczesna nauka i dotychczasowy stan badań w tej dziedzinie pozwolą rzucić nieco światła na te tajemnicze i zawiłe kwestie? Wydaje się, że obecnie stoimy na progu badań tej problematyki, i że możemy jedynie zrekapitulować wyniki niektórych poszukiwań wstępnych.
Nauka nie udzieliła dotychczas jasnej i jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czym jest świadomość. Filip Bassin mówi:
Zagadnienie świadomości należy do problemów najbardziej złożonych i w wielu punktach nie dosyć jasnych. A przecież od jego rozwiązania zależy dalsze uściślenie poglądów na podstawowe funkcje mózgu ludzkiego oraz na stosunki między człowiekiem a jego środowiskiem. [...] Od wielu dziesięcioleci rozpatrywano je równocześnie z różnych perspektyw teoretycznych i klinicznych. Podejmuje je psychologia i socjologia, biologia i neurofizjologia, psychiatria i neurologia; jest ono też jednym z podstawowych tematów filozofii1.
Znaczenia terminu "świadomość" zmieniały się wraz z rozwojem nauk podejmujących tę problematykę. Tak np. anatom Sommering (XVIII w.) twierdził, że świadomość jest zlokalizowana w płynie mózgowym, natomiast Kant uważał, iż może być ona usytuowana w czasie, a nie w przestrzeni. Długa jest historia prób wyjaśnienia filozoficznego podłoża świadomości. Warto tu wspomnieć prace Johannesa Miillera, Jana Ewangelisty Pur-kinjego, Hermana Helmholtza i innych. Twórca frenologii F.J. Gali, wraz ze Spurzheimem, w swym Systemie Fizjologicznym (1815) umieścili świadomość w małym obszarze korowym, w tzw. Polu XVIII. W drugiej połowie XIX wieku rozwinęły się badania nad rolą funkcji mózgu w zjawiskach świadomości (teoria lokalizacji)2. Iwan Pawłów nie negował istnienia świadomości. Uznawał on świadomość introspekcyjną. Dla niego świadomość to stany "subiektywne", "doznania podmiotowe", "podmiotowe pojmowanie złożonych zjawisk nerwowych", a nawet – w ujęciu Wilhelma Wundta – "świat podmiotowy – to pierwsza rzeczywistość z jaką się spotykamy", czyli że najpierw dane są nam przeżycia, a nie świat zewnętrzny.
Zygmunt Freud, stojąc na stanowisku realizmu nie tylko krytycznego, ale wręcz sceptycznego, uważał prawdziwą naturę zjawisk psychicznych za nierozpoznawalną i z tego względu w ogóle nie określił natury tych procesów.
Behawioryzm całkowicie odrzucił pojęcie świadomości jako "relikt dualizmu", uznając, że świadomości nie można badać metodami naukowymi. Podobne stanowisko zajęli L. Wittgestein3, R. Carnap4 i G. Ryle, którzy uważali świadomość za fikcję naukową.
Z poglądami tymi polemizowali inni autorzy. Fenomenologiczną koncepcję świadomości opracował Edmund Husserl. Wyróżnia on trzy interesujące go pojęcia świadomości:
1. Świadomość jako cała fenomenologiczna zawartość "Ja" duchowego. [...] Ja fenomenologiczne, jako "wiązka" czy splot przeżyć psychicznych.
2. Świadomość jako wewnętrzne spostrzeganie własnych przeżyć psychicznych.
3. Świadomość jako zbiorcze określenie wszelkiego rodzaju aktów psychicznych czy "przeżyć intencjonalnych".
Psychologia, według Husserla, jest nauką o treściach świadomości:
"Czysta świadomość" istnieje w sposób "absolutny"; "istnieje możliwość wyodrębnienia jej ze świata realnego i w następstwie przeprowadzenia owego wyodrębnienia – możliwość badania jej w ramach redukcji transcendentalnej, przy wyłączeniu wszelkich tez o świecie realnym – nie braniu pod uwagę żadnych danych, które świadczą o istnieniu i własnościach tego świata5.
Teoria świadomości opracowana przez zwolenników materializmu dialektycznego dowodzi obiektywności samej funkcji świadomości, a zarazem usiłuje obalić wysuwane przez neurocybernetykę argumenty na rzecz tez o epifenomenalnym charakterze świadomości6.
Radziecki psycholog i filozof S.L. Rubinsztejn twierdzi:
Świadomość to przede wszystkim uświadamianie sobie przez podmiot obiektywnej rzeczywistości7.
Podmiotem uświadomienia mogą stać się również izjawiska psychiczne, przeżycia. Jednak wbrew introspekcjonizmowi, uświadomienie przeżyć dokonuje się nie bezpośrednio, drogą samoodbicia zjawiska psychicznego przez czynnik psychiczny, lecz pośrednio, poprzez dane obiektywnie świadomości działanie ludzkie, poprzez [zachowanie się ludzi8.
Według F. Bassina:
Świadomość jest .szczególną, wyższą formą psychiki, która powstaje u człowieka tylko wtedy i o tyle, kiedy i o ile człowiek wyodrębnia się :z otaczającego świata przedmiotowego9.
David M. Armstrong twierdzi:
Świadomość nie jest niczym więcej niż postrzeganiem przez daną osobę jej wewnętrznych stanów umysłowych. A jeżeli talk jest, to świadomość jest po prostu kolejnym stanem umysłowym "skierowanym" ku pierwotnym (wyjściowym) stanom wewnętrznym. [...] Terminem technicznym na określenie takiej świadomości jest "in-trospekcja" lub "świadomość retrospekcyjna"10.
W połowie XX wieku rozwinęła się wiedza o strukturze i czynnościach mózgu oraz układu nerwowego człowieka11. Wiemy, że kora mózgowa składa się z wielu miliardów komórek, których funkcje dotychczas nie zostały całkiem zbadane. Podejmowane wciąż próby znalezienia związku między procesami psychicznymi i fizjologicznymi zachodzącymi w określonych partiach mózgu, nie dają bezpośrednich rozwiązań.
Weinschenk lokalizuje świadomość w formacjach podkorowych w granicach tworu siatkowego pnia mózgu. U niego świadomość to tylko fizjologiczna funkcja mózgu. Odróżnia on pojęcie "świadomość" od pojęcia "psychika"12. Z autorem tym polemizuje Miiller, który sprzeciwia się lokalizacji świadomości w pewnych strukturach mózgowych. Według niego świadomość jest wytworem społecznym, a nie biologicznym. Jej formą jest myślenie, a jej treścią – odzwierciedlanie bytu społecznego13.
W krajach anglosaskich nie ustają wysiłki mające na celu uzasadnienie biologicznego rozumienia świadomości. Fessard i Weinschenk traktują świadomość jako zjawisko czysto fizjologiczne zlokalizowane w określonych strukturach mózgowych.
Znamienne jest, że współczesny kierunek neurocybernetyczny pomija całkowicie istnienie świadomości, traktuje ją jako epifenomen. Jeden z badaczy W.A. Rosenblith zagadnienie rzeczywistego występowania świadomości w modelu mózgu pozostawia roztrząsaniu metafizyków. Tą sprawą – uważa – mogą zajmować się jedynie filozofowie, z uwagi na właściwe im zainteresowanie "zagadkami świata" i "odwiecznymi problemami"14.
Celowe wydaje się tu przytoczenie wystąpienia A.M. Uttleya wyrażone w końcowym przemówieniu na konferencji poświęconej układom samoorganizującym się, która odbyła się w USA w 1959 roku:
Zamiast słowa "rozum" wolimy dziś używać słowa "myślenie". Również słowo "świadomość" może, podobnie jak słowo "eter" zniknąć iż naszego języka, ale nie w następstwie odrzucania oczywistych faktów, lecz w następstwie głębszego ich rozumienia15.
Fakt braku modelu świadomości stanowi według Uttleya podstawowy dowód przemawiający przeciwko jej istnieniu. Charakterystyczne jest również zdanie F.H. George'a:
Świadomość nie należy do tych własności, które można badać metodami cybernetycznymi. Dlatego też, nie zagłębiając się w mętny problem "świadomości innego człowieka", możemy powiedzieć, że jest ona .prawdopodobnie korelatem określonej czynności nerwowej, która przez wyobrażenia i wrażenia udostępnia nam subiektywny obraz 'działania naszego własnego mózgu16.
Psychologowie pozostający pod wpływem cybernetyki traktują świadomość jako proces informacyjny, w którym następuje odbieranie informacji za pomocą szczególnego rodzaju systemu kodowania oraz wewnętrzne ich przetwarzanie przez wewnętrzne modele i programy działania17.
W tym kierunku poszedł Z. Zimny; uważa on świadomość za specyficzny rodzaj energii organicznej, która wytworzyła się w wyniku ewolucji materii ożywionej. Energia świadomościowa posiada tę szczególną cechę odróżniającą ją od innych rodzajów energii (fizjologicznej i neurofizjologicznej), że "niesie informacje w swoistych rodzajach kodów". Autor ten uważa, że energię świadomościową można wydatkować bez regeneracji. Mówi on o "polu świadomości", które determinuje zarówno potencjalną moc wydatkowania energii świadomościowej, jak też możliwość odbierania bodźców o określonej intensywności i ważności18.
Oczywiście niektóre pojęcia wprowadzone przez Z. Zimnego, takie jak "kwanty informacji", "kwanty określonej treści", muszą być dokładnie zdefiniowane i eksperymentalnie udowodnione zanim uzyskają określone znaczenie fizyczne i prawo obywatelstwa w nauce.
Wokół kwestii świadomości toczy się obecnie żywa dyskusja19, a każdy nowy głos przyczynia się do większego skomplikowania tego niezwykłego problemu.
Energetyczne ujęcie świadomości Z. Zimnego znajduje poparcie w interesujących pracach Włodzimierza Sedlaka. Autor ten opowiada się za elektromagnetyczną teorią życia. "Życie jest światłem" – mówi on obrazowo. Według Sedlaka:
Masą mobilizującą, białkowych półprzewodników [usytuowanych w organizmie], .otacza pole energetyczne rozciągające się z coraz mniejszym gradientem w przestrzeń. Organizm nie ma tu określonych konturów, "rozmywa się" w przestrzeni. Największa gęstość materii istnieje w morfologicznych granicach, następnie maleje ona wraz z odległością, do zera.
Włodzimierz Sedlak uważa, że świadomość ma cechy energii:
Jeśli godzimy się na istnienie pola świadomości pokrywającego się K polem życia na poziomie kwantowym, to konsekwentnie należy przyjąć w dalszych etapach ewolucyjnych również świadomość jako pole wypełniające biologiczne struktury. Jak wszystkie pola energetyczne, tak również pole świadomości winno podlegać kwantyzacji. Jest więc energią o ziarnistej konsystencji, czyli nieciągłością. Świadomość jest polem energetycznym, z niezidentyfikowaną co do natury zdolnością rozpoznawczą. To samo należy odnieść do pola życia, które jak wynika .z bioelektronicznych racji jest również sKwantowane. [...] Pole świadomości równałoby się polu życia. [...] Świadomość wchodziłaby tym samym w zakres dynamiki życia, co dla hominizacji wydaje się zupełnie zrozumiałe20.
W tym skrótowym przedstawieniu poglądów na istotę świadomości wybitnych badaczy przytoczę jeszcze dwie reprezentatywne opinie.
W roku 1977 ukazało się dzieło pt. The self and its brain21 napisane przez dwóch znakomitych uczonych: filozofa Karola R. Poppera i neurofizjologa Johna C. Ecclesa. Obaj autorzy są gorącymi zwolennikami dualizmu i wyznają interakcjonizm, który głosi zasadę wzajemnego oddziaływania dwóch różnych substancji: duchowej i materialnej. Zdaniem Poppera i Ecclesa samoświadomość panuje nad mózgiem i oddziaływuje na niego, i odwrotnie, mózg oddziaływuje na samoświadomość. W dowodach swych autorzy posługują się asymetryczną odmianą interakcjonizmu: większą rolę i zakres przypisują oddziaływaniom samoświadomości na mózg, niż initerakcji odwrotnej. Zdaniem Poppera: "Mózg jako zbiorowisko, między innymi analizatorów zmysłowych, służy jedynie do aktywacji, do rzucania wyzwania ("challange") pod adresem samoświadomości, do której należy reszta świata, a właściwie to prawie wszystko"22.
Autorzy nie wyjaśniają, jaką naturę ma ten interakcjonizm: energetyczną czy informatyczną. Nie wiadomo też, jak – w wymiarach biofizycznych – kształtuje się owo oddziaływanie samoświadomości na mózg i odwrotnie. Pytania te pozostają bez odpowiedzi.
Ostatnio temat świadomości podjął neurolog, profesor Jan Trąbka. W swej bardzo interesującej pracy pt. Mózg i świadomość (1983) wyszedł on z odmiennych założeń naukowych, aniżeli K.R. Popper i J.C. Eccles.
Nie będę przytaczać tu obszernych naukowych wywodów autora, pragnę tylko przedstawić niektóre jego wnioski i konstatacje.
Profesor Trąbka traktuje świadomość jako rzeczywistość empiryczną, uznawaną powszechnie przez lekarzy. Według niego świadomością rządzi przyrodnicze prawo zjawiskowej przyczyny i zjawiskowego skutku. "Rodzi się ona jako rezultat działalności metaboliczno-regulacyjnej mózgu i stanowi wyłącznie reprezentację lub funkcję tego narządu (oczywiście wmontowanego w cały organizm)". Autor uważa mózg za "cudowny instrument" świadomości, która jednak nie da się ujmować w kategoriach biologia molekularnej. Żadna analiza biochemiczna niczego tu nie wyjaśni. Problem świadomości wprowadził do medycyny głęboki kryzys teoretyczny. Wymowne są dalsze wywody autora:
Pomimo rozległych badań układu nerwowego', pomimo odkrycia wielu energetycznych relacji w warunkach zdrowia i choroby, mechanizm świadomości nie został wyjaśniony. Neurofizjologiczny wgląd w mechanizmy mózgowe okazał się prymitywny i niewystarczający; nie byliśmy więc w stanie wypracować żadnej sensownej hipotezy dotyczącej tego, jak wygląda synapsa – styk między zjawiskiem biologicznym a psychicznym. Nadal istniały poważne luki w pojmowaniu tego, jak impulsy nerwowe przekształcają się we "wrażenia, czyli jak energia nerwowa – jakość fizyczno-biologiczna – zamienia .się w energię psychiczną. W ostateczności niczym nie można było wypełnić ogromnej pustki między mózgiem a umysłem roświetlonym świadomością.
[...] Okazało się, że świadomość wymaga nienaruszalności terytorialnej i pełnej sprawności wielu ośrodków, ale nie całości mózgu. W przypadku choroby można np. "bezkarnie" usunąć całą, nawet dominującą (lewą) półkulę mózgu, a świadomość – gdy minie wstrząs pooperacyjny – powróci. Są jednakże punkty węzłowe, krytyczne, o objętości zdecydowanie mniejszej niż półkula mózgu, których uszkodzenie gasi świadomość na stałe.
[...] Dzięki świadomości każde zdarzenie i każdy stan potrafimy ująć w (teorię. [...] W kręgu świadomości może znaleźć się wszystko, z wyjątkiem istoty samoświadomości. Pomimo ogromnych możliwości traktowania rzeczywistości świadomość cierpi na zasadnicze-ograniczenie: nie potrafi opisać sama siebie. Nie dysponujemy więc żadną teorią świadomości23.
Podobną opinię wypowiada prof. Bogusław Żernicki w jednym z końcowych rozdziałów swej pracy pt. Mózg wydanej w 1983 roku:
Zakończymy ten rozdział pytaniem, czy dzięki szybkiemu rozwojowi badań nad mózgiem zostaną one kiedyś uwieńczone pełnym sukcesem, tan. czy potrafimy zrozumieć całkowicie działanie mózgu, w tym również mózgu człowieka? Na to pytanie trudno jest odpowiedzieć. Rodzi się kolejne pytanie, czy mózg człowieka jest wystarczająco sprawny (nawet jeśli jest "genialny"), żeby zrozumieć mechanizmy własnej działalności? Być może, jest to zupełnie nieosiągalne. Na przykład czynności psychiczne, które niewątpliwie są związane z pracą mózgu, stanowią dla fizjologa do tej pory całkowitą zagadkę. Nie potrafimy w tej chwili nawet wyobrazić sobie mechanizmu ich powstawania. Tak więc, chociaż ostatnio posuwamy się szybko naprzód w poznawaniu pracy mózgu, osiągnięcie celu ostatecznego jest raczej mało prawdopodobne24.
Na tym poprzestanę: znaleźliśmy się na rozdrożu. Problem "czym jest świadomość" pozostaje nadal otwarty, a nauka współczesna nie potrafi sformułować jednoznacznej, poprawnej definicji tego pojęcia. Przyrodnik stojący na gruncie empirycznym może wysunąć tu jedyną i najbardziej prawdopodobną hipotezę głoszącą, że świadomość stanowi swoistą energię, której natury dotychczas nie znamy, energię wytwarzaną w mózgu. Energia ta, stanowiąca pewien zorganizowany układ i posiadająca określoną skwantowaną strukturę, jest nosicielem świadomości i – biorąc pod uwagę fenomen eksterioryzacji – w pewnych okolicznościach może migrować poza organizm fizyczny człowieka i przemieszczać się w czasoprzestrzeni. Jest ona w jakiś dotychczas nieznany sposób wytwarzana w ustroju człowieka. Oczywiście pozostaje całkowicie nierozwiązany problem, w jaki sposób energia ta podczas bilokacji przyporządkowuje sobie niezbędną materię i formuje z niej widzialnego fantoma.
Powstaje pytanie, czy hipoteza przedstawiona powyżej znajduje jakieś poparcie w danych eksperymentalnych?
W pomocą przychodzi tu nam koncepcja tzw. "bioplazmy" sformułowana po raz pierwszy w 1967 roku przez prof. Włodzimierza Sedlaka. Stanowi ona próbę całościowego ujęcia skomplikowanych procesów życiowych przy wykorzystaniu aparatury pojęciowej fizyki plazmy i półprzewodników25.
W rok po ukazaniu się pracy Sedlaka grupa badaczy radzieckich na Uniwersytecie im. Kirowa w Ałma-Acie podjęła, przy pomocy aparatury Kirliana, szereg udanych prób mających na celu potwierdzenie istnienia bioplazmy. Uczeni ci traktują plazmę biologiczną jako fakt przyrodniczy. Badania radzieckie poszły w kierunku praktycznych zastosowań bioplazmy, głównie w medycynie. Natomiast badania polskie ujmują całokształt problematyki bioplazmowej od teoretycznego i wszechstronnego jej uzasadnienia do zarysowania perspektyw badawczych. Plazmę biologiczną można zdefiniować w następujący sposób:
Ogólnie biorąc za bioplazmę uważa się systemową sieć współdziałających ze sobą zgęszczeń ładunków elektrycznych, tworzących niskotemperaturową plazmą fizyczną o zdynamizowanym i bardzo bogatym ustrukturowaniu wskutek generowania własnego pola elektromagnetycznego, jak i wybiórczej recepcji, poprzez mechanizmy elektrostazy, pól otoczenia 'zewnętrznego. Podkreśla się przy tym, że różne formy energii transformują się w bioplazmie w energię elektromagnetyczną, która wobec tego może spełniać rolę uniwersalnego nośnika informacji26.
Profesor Sedlak mówi:
Bioplazma, albo plazma biologiczna jest zbiorowym ujęciem procesów metabolicznych na uśrednianych stanach elektronowych. Bioplazma łączy w sobie zarówno reakcje biochemiczne, jak i procesy elektroniczne dokonujące się w środowisku półprzewodnika żywego ustroju. Praktycznie bioplazma to elektroniczny ogląd metabolizmu ze wszystkimi skutkami kwantowymi27. [...]
Bioplazma stanowi więc uogólnienie i sprawdzenie złożoności funkcji biologicznych do jedynego pojęcia o niezwykle bogatej treści. Istnieje więc możliwość przekładania poszczególnych cech ożywionej materii na .stany plazmowe. Bioplazma wyjaśnia wreszcie niezwykłą dynamikę układu żywego i jest najlepszą formą wyrażenia bioenergetycznych relacji28.
Nie wnikając w szczegółową problematykę koncepcji bioplazmy uważam, że już w świetle powyższych wywodów wydaje się możliwe zastosowanie plazmy biologicznej do wyjaśnienia procesu eksterioryzacji. Pozostaje to w zgodzie ze stanowiskiem prof. Sedlaka, który stwierdza co następuje:
Następny konstruktywny element nowej wizji życia to wyzwolenie się z rozciągłości materii, istnieją bowiem realne podstawy pod biologię falową, znowu ujętą od dynamicznych tylko stron z możliwością przenoszenia zdarzeń życiowych z prędkością światła. Wyzwolenie życia z inercji masy grawitacyjnej byłoby dużym krokiem naprzód. Organizm można traktować nie tylko jako masę metabolizującą, ale również jako sferę przenoszenia energetycznych oddziaływań w czasie i przestrzeni. Istnieją więc teoretyczne i fizyczne możliwości (fali elektromagnetycznej wyemitowanej przez bioukład i przekazywanej na odległość z zachowaniem praw propagacji, odbicia, pochłaniania, dyfrakcji, polaryzacji, interferencji. [...] Po raz pierwszy może znaleziono by podstawę dynamicznego przekroju przez naturę człowieka zarówno biotyczną jak i psychiczną, z odkryciem energetycznej strony świadomości29.
Choć prof. Sedlak nie używa tu terminu "eksterioryzacja", w znaczeniu powszechnie przyjętym, wydaje się, że problematyka przedstawiona przez niego jest ściśle związana z tym właśnie fenomenem. Moim zdaniem zjawisko eksterioryzacji (Out-of-the-Body Experiences) w maksymalnym stopniu uzasadnia koncepcję bioplazmy, a z kolei koncepcja plazmy biologicznej pozwoli w przyszłości wyjaśnić dokładnie mechanizm tego niezwykłego zjawiska.
Zatrzymam się teraz przez chwilę przy tajemniczym gruczole dokrewnym, szyszynce, którego rola nie została dotychczas w pełni poznana.
Paleontolog niemiecki, Edgar Dacque (1878–1945) z Monachium, twórca neokreacjonistycznej spekulatywnej filozofii przyrody, łączącej idee witalizmu z mistycyzmem, wykazał że tzw. "świadomość magiczna" odpowiada magicznej formie bytu. Milan Nakonećny mówi:
Z jego licznych dzieł przeważnie już, niestety zapomnianych, szczególnie istotna wydaje się nam praca Urwelt, Sagę und Menscheit (wydanie ósme, Munchen-Berlin 1938). Dacque rozwija w niej pojęcie tzw. trzeciego oka, co jest niezmiernie ciekawe z antropologicznego punktu widzenia. Za pomocą tego "trzeciego" lub "czołowego" oka pradawne ludy umiały porozumiewać isię w sposób paranormalny nie tylko między sobą, lecz i z tą sferą bytu, w której przebywają demony, tj. obecnie (według założeń autora) niewidzialne już siły 'przyrody, upostaciowione później w bajkach na kształt istot ludzkich. Pozostałością tego "trzeciego oka" jest, według Dacquego, szyszynka, która w związku z rozwojem kory mózgowej wycofała się do wewnątrz. Jej pierwotny .substrat neuroanatomiczny był, według Dacquego, organem świadomości magicznej. Świadomość magiczna była czymś bardzo specyficznym, nie tylko z psychologicznego punktu widzenia, ale i z neuroanatomicznego oraz neurofizjologicznego. W aspekcie fenomenologicznym świadomość magiczna przeciwstawia si§ racjonalizacji. Jej podstawowym elementem konstytucyjnym był obraz, który uważa się obecnie za przeciwieństwo koncepcji. A jednak, o czym świadczą mity, wytwory świadomości magicznej to zobrazowany wyraz treści epitemologicznych, tj. taki obraz, który można by nazwać symbolem.
Czy warto dyskutować z poglądami Dacquego? Niektórzy uważają, że:
Nowszą one piętno minionego romantyzmu naukowego, szczególnie charakterystycznego dla myśli niemieckiej z początku naszego stulecia. Ważne jest, że Dacque sformułował w języku współczesnej nauki idee .sprzed tysiącleci, idee szerzone przez kabalistów średniowiecza. Obecnie interesuje nas ich związek z psychotroniką. Po pierwsze niezbędne jest zaznaczenie, iż związek: świadomość magiczna – postrzeganie pozazmysłowe przyjmujemy jako hipotezę naukową i to w dwojakim znaczeniu: 1. porozumienie paranormalne istnieje również w formie przekazu treści symboli i 2. porozumienie paranormalne przekracza wymiar stosunków międzyosobowych. Te dwie hipotezy wymagają .zbadania roli szyszynki, tego tajemniczego gruczołu, który odgrywa największą rolę w zjawiskach psychotro-nicznych30.
Literatura indyjska zawiera informacje o tzw. kwiatach lotosu występujących w organizmie ludzkim, które przedstawia jako niewidzialne narządy służące m.in. do odbierania wrażeń nadzmysłowych. "Kwiaty" te w liczbie siedmiu, nazywane inaczej "czakrami" (kołami), posiadają ściśle określoną liczbę "płatków" i spełniają różne funkcje.
Wspomnę tu tylko o "lotosie tysiącpłatkowym" wymienionym w dawnym zabytku indyjskim "Hathajoga-pradipika". Lotos ten mieści się w głębi czaszki w okolicy szyszynki (glandula pinealis, vel penis cerebri) i nad "otworem Brahmy" (brahmarandra) będącym "górnym końcem pustego kanału suszumna", biegnącym przez całą długość kręgosłupa; w źródle "Siwa-samhita" znajdujemy następującą informację: "Od adżna-czakry w górę znajduje się nad podstawą pharynx lotos tysiącpłatkowy, leżący już poza ciałem". Lotos szyszynkowy posiada poświatę najpiękniejszą ze wszystkich, gdyż jego efekt świetlny składa się z nieopisanie cudownych odcieni chromatycznych.
Według tradycji indyjskiej pełna działalność lotosu ulokowanego w czaszce, w tzw. siódmym centrum, "pozwala człowiekowi przy zachowaniu całkowitej świadomości opuszczać ciało fizyczne przez "otwór Brahmy" w rejonie lotosu tysiącpłatkowego i powracać tą samą drogą bez uwzględniania zwykłej (czasowej) przerwy; świadomość zatem jest czynna nieprzerwanie, w dzień i w nocy". Według Arthura E. Powella "rzeczywisty powód stosowania w Kościele Rzymsko-Katolickim tonsury polega na tym, że pozostawia ona niezakrytą czakrę brahmarandra [powszechnie nazywa się tę czakrę sahasrara], aby przepływ siły psychicznej, którą kandydaci powinni w sobie rozbudzać podczas medytacji, nie napotkał przeszkody"31.
Rys. 56. "Lotos tysiącpłatkowy" czyli "czakram czołowy" mający według dawnej tradycji indyjskiej związek z eksterioryzacją. Według C.W. Leadbeatera (Aldus Archive)
Józef Świtkowski zastanawia się, że znane dzisiejszej nauce gruczoły dokrewne leżą właśnie w tych miejscach, w których dawna tradycja indyjska umieszczała siedem kwiatów lotosu; jeszcze bardziej zastanawia fakt, że gruczoły te mają ścisły związek z objawami psychicznymi.
Dwa takie gruczoły, leżące w głowie [szyszynka i przysadka] wymieniała już przed pół wiekiem H.P. Bławatska i podawała o nich szczegóły anatomiczne, w tamtym czasie zadziwiająco dokładne; ona też wskazała – jako bezsprzecznie pierwsza – na związek tych gruczołów z uzdolnieniami parapsychicznyrni człowieka. Oto próbka dokładności anatomicznej u Bławatskiej (The secret Doctrine, 1893), odnosząca się do szyszynki, którą autorka zwie "gruczołem szczytowym" (conarium):
"Gruczoł szczytowy jest to ciało okrągławo-podłużne mające 8–10 mm średnicy, o ciemnej barwie czerwonawo-szarej, będące-w styczności z tylną częścią trzeciej komory mózgu. Przymocowane jest do swej podstawy dwoma cienkimi sznurami mlecza, rozwidlającymi się ku przodowi w kierunku wzgórków wzrokowych, będących narządami do odbierania najsilniejszych wrażeń z obwodu ciała – a według okultyzmu: z obwodu "jaja aurycznego"; obwód' ten bowiem jest naszym punktem łączności z wyższymi światami. Oba te wiązadła wzgórków wzrokowych są wygięte, aby mogły zetknąć się ze sobą, i łączą się w linii środkowej, stając się tam dwiema łodygami gruczołu szczytowego."
Jeden z autorów książek o tematyce okultystycznej, C.W. Leadbeater pisze:
W ciele eterycznym kwiaty lotosu tworzą lejkowate wgłębienie powierzchni, leżące o jeden centymetr w powietrzu poza obrębem ciała fizycznego. Lejki te tworzą się z wirów materii eterycznej i pozostają w bardzo szybkim ruchu. W każde z ich wgłębień na zewnątrz zwróconych32, a więc w otwory prostopadłe do-płaszczyzny krążka wirującego, wlewa się nurt siły ze świata astralnego, jeden z prądów sił, które Lotos wysyła. Każdy z tych nurtów siły jest co do swej istoty siedmioraki i wszystkie jego formy działają w każdym lotosie, chociaż w każdym przeważa jedna forma szczególna.
Owe siły, wypływając z zewnątrz do powierzchni ciała eterycznego, wytwarzają prądy wtórne o ruchu wirowym w taki sam sposób, jak sztabka magnesu, wysunięta w cewkę indukcyjną, wywołuje w niej prąd elektryczny płynący prostopadle do linii sił magnesu. Wpadłszy w wir lejka, siła pierwotna promieniuje z niego prostopadle do swego kierunku pierwotnego, a więc odśrodkowo-po liniach prostych, jak gdyby punkt środkowy był osią koła, a promieniowania tej siły jego szprychami. Liczba tych szprych jest różna w różnych czakrach i oznacza liczbę "płatków lotosu", jaką< każdy z tych centrów posiada.
Prądy wtórne przewijają się pod i nad promieniowaniami odśrodkowymi nurtu głównego, jak gdyby szprychy koła owinięte były plecionką. Te linie splecione i pokrzyżowane wywierają wrażenie podobne jak płatki kwiatu, a jeszcze większe jest podobieństwo do płaskich czarek weneckich ze szkła opalizującego. Wszystkie te formy fal, czy też płatki kwiatów, mienią się barwami tęczowymi; jednak zwykle jeden odcień barwy przeważa w danym lotosie, odpowiednio do barwy zasilającej go siły życiowej.
U przeciętnego człowieka centra te są czynne tylko o tyle, aby tworzyć przewody dla siły prany w ilości niezbędnej do utrzymania życia. U ludzi jednak, u których lotosy te są rozbudzone z uśpienia i wprawione w pełny ruch, barwy promienieją świetlnym blaskiem, a lotosy świecą jak małe słońca, wzrastając stopniowo z rozmiarów pięciocentymetrowych do średnicy talerzyków pod szklanki33.
Tyle tradycja indyjska i okultyzm. Czy wszystko to ma jakieś realne podstawy? Jeśli chodzi o szyszynkę, współczesna anatomia i fizjologia dostarczają szeregu ciekawych danych. Biochemiczna czynność szyszynki jest dość dokładnie zbadana.
Głównym składnikiem komórkowym szyszynki są pinealocyty. [...] Komórki szyszynkowe wychwytują z krwi 5-hydroksytryptaminę i metabolizują ją do melatoniny oraz związków pochodnych. Melatonina i jej metabolity wydzielone są do płynu mózgowo-rdzeniowego i do krwi, i działają jako hormony szyszynki.
Wydzielanie szyszynki kontrolowane jest przez impulsy wysyłane przez siatkówkę oka. Impulsy te przekazywane są przez ośrodkowy układ nerwowy do układu autonomicznego – do zwoju szyjnego górnego. Włókna zazwojowe tego zwoju mają wpływ na wydzielanie melatoniny przez szyszynkę.
Melatonina gromadzi się w mózgu i wpływa na ośrodki kontrolujące sen i czuwanie oraz czynności przysadki. Szczególnie oddziałuje hamująco na ośrodki kontrolujące wydzielanie gonadotropin, opóźniając w ten sposób dojrzewanie płciowe34.
Dwa bardzo ciekawe spostrzeżenia zostały sformułowane przez prof. Włodzimierza Sedlaka i prof. Jana Trąbkę.
W specjalistycznych badaniach organizmu pogłębiliśmy szczegółowe rozeznanie, brakuje jednak ogólnego czynnika istniejącego wszędzie i nigdzie w sposób wyróżniony w żywym ustroju, który byłby równoczesnym odbiorcą informacji środowiskowej, nie posegregowanej i nie ograniczonej tylko do recepcji zmysłowej. Funkcję tę zdaje się pełnić plazma biologiczna.
W dalekiej konsekwencji rozwojowej doszło do wytworzenia ośrodków termoregulujących w podwzgórzu, do bliżej nie zlokalizowanego odbioru szerokiego zakresu pól EM [elektromagnetycznych] przewidzianej skali, być może w szyszynce o bardzo ciekawej i zagadkowej anatomii. Pinocyty [pinealocyty] o maczugowatych wypustkach w szyszynce są bardzo podobne do czopków z siatkówki oka. Nie jest wykluczone, że w mózgu istnieją ośrodki sterowania polami elektromagnetycznymi, ten rodzaj pola stanowi bowiem najistotniejsze środowisko od pierwszej chwili powstania życia na ziemi i przez cały ciąg jego filogentycznego rozwoju, jednocześnie włącza ewolucję w biogenetykę układu. Ewolucja, rozpatrywana od tej strony, była nieco "doczepiona" do charakterystyki życia jako fakt bezporny, choć nie wynikający z bilansu energetycznego układu35.
Profesor Jan Trąbka w cytowanej poniżej uwadze wyraża m.m. pogląd diametralnie odmienny od zdania Davida M. Armstronga36.
Kartezjusz, wiedziony genialną wprost intuicją, duszę zwierzęcą (anima animalis) – w odróżnieniu od anima spiritualis – lokalizował w szyszynce. My dziś, w dwa wieki później, na pytanie o siedzibę duszy zwierzęcej odpowiedzielibyśmy podobnie. Okazało się bowiem na podstawie precyzyjnych neurofizjologicznych badań nad tzw. tworem siateczkowym pnia mózgu, czyli siedliskiem układów aktywizujących i energizujących mózg, że miejsce najbardziej krytyczne, od którego zależy poziom czuwania i – pośrednio – stan. świadomości, znajduje się na złączu śródmózgowiowo-miądzymózgowiowym, a więc właśnie w najbliższym sąsiedztwie szyszynki. Na marginesie tego ważnego stwierdzenia warto odnotować, że badania ciał zmarłych, którzy w swej historii przeszli przez fazę vita minima preparatu biologicznego i w przedsionku śmierci przeżyli miesiące a nawet lata, wykazały, iż największe uszkodzenie – w postaci przerwania anatomicznej ciągłości tkanki nerwowej – przypadło właśnie na pień mózgowy w okolicy szyszynki37.
Przytoczyłem tak długie cytaty z dzieł wymienionych autorów celem wykazania, że psychofizjologiczna czynność szyszynki i złącza śródmózgowiowo-międzymózgowiowego determinująca poziom czuwania i – pośrednio – stan świadomości, prawdopodobnie odgrywa dominującą rolę w procesie eksterioryzacji. Przypomnę, że autorzy i mistrzowie technik świadomego "wyjścia z ciała", Oliver Fox38, Sylvan J. Muldoon39 i Robert A. Monroe40 kładą właśnie tak duży nacisk na wolicjonalne opanowanie stanu granicznego między czuwaniem i snem, a pierwszy z nich otwarcie wymienia szyszynkę, jako "bramę", przez którą przedostaje się Drugie Ciało (ciało astralne – okultystów) opuszczając ciało fizyczne. Oczywiście zdaję sobie sprawę z zawiłości psychosomatycznych tych kwestii, niemniej sądzę, że właśnie na opisanej drodze nastąpi naukowe i eksperymentalne wyjaśnienie mechanizmu eksterioryzacji. Jest to jednak sprawa przyszłych badań.
Rys. 57. Położenie szyszynki i przysadki w głowie człowieka oraz lokalizacja w jego ustroju siedmiu "czakramów" wraz z kanałami, którymi przepływa energia. Według C.W. Leadbeatera (Aldus Archive)
Fenomeny eksterioryzacji i bilokacji dowodzące nieograniczonej i dowolnej migracji świadomości poza fizyczny organizm człowieka podważają twierdzenie o psychofizycznej jedności jego ustroju, twierdzenie stanowiące dogmat współczesnej biologii i psychologii, i na jego miejsce wysuwają materialno--energetyczny dualizm natury ludzkiej.
Emil Mattiesen, definiując fenomen eksterioryzacji, stwierdza co następuje:
Świadoma osobowość człowieka obdarzona wszystkimi cechami życia duchowego może w określonych warunkach czasowo opuścić swoje ciało jeszcze za jego życia, posługując się pewnym przenośnikiem albo wehikułem manifestującym różnorodne właściwości fantoma, który posiada wszelkie znamiona tworu rzeczywistego41.
Zastanawiający jest fakt, że we wszystkich wypadkach, w których osoba eksterioryzująca się materializowała jednocześnie swojego sobowtóra następowało olbrzymie wydatkowanie energii z jej fizycznego organizmu. Emilia Sagee stawała się wówczas ospała i otępiała, a nawet traciła częściowo świadomość; Teofil Modrzejewski oraz Stefan Ossowiecki zapadali w trans kataleptyczny, a po eksperymencie tracili wiele sił i czuli się bardzo osłabieni. Dopiero po jakimś czasie dochodzili do pełnej sprawności psychicznej i fizycznej. Podobnie zachowywały się wszystkie media Hectora Durville'a.
Podtrzymuję hipotezę o energetycznej strukturze świadomości. Znany autor V.A. Firsoff twierdzi, że "duch" (umysł) jest uniwersalną istotą (tworem) lub interakcją takiego samego rodzaju, jak elektryczność lub grawitacja, i że musi istnieć analogiczny moduł transformacyjny jak w formule: E=mc2, również dla owego tworu; czyli energia fizyczna rozumiana w kategoriach pojęć fizyki musi być przetwarzalna w energię psychiczną i odwrotnie (np. w zjawisku telekinezy)42.
Ta "energetyczna" koncepcja świadomości zostanie przez naukę albo potwierdzona albo obalona. Końcowy werdykt w tej sprawie zależy od przyszłych badań eksperymentalnych.
Wielu autorów omawiających problem eksterioryzacji stoi na stanowisku spirytualistycznym i usiłuje dowodzić, że skoro świadomość człowieka może działać poza jego organizmem fizycznym (poza mózgiem) jest zatem "niematerialna". Trudno zgodzić się z takim zapatrywaniem. Emil Mattiesen, rozpatrując ten problem, błędnie moim zdaniem dowodzi:
Skoro mogę; tylko jedną minutę, w 'sposób mogący być dowiedziony istnieć "na zewnątrz" mego ciała i niezależnie od niego stanowić świadomą osobę, to przyjmowanie dla tego stanu rychłej zagłady jest całkiem niewłaściwe43.
Autor ten, jak i inni wypowiadający się w podobny sposób, zapominają tu o pewnych faktach. Problem wcale nie polega na tym, że świadomość, względnie fantom obdarzony świadomością istnieje całkiem niezależnie od ciała, i że właśnie dlatego jest nieśmiertelny. Przeczą temu przeprowadzone dotychczas doświadczenia i obserwacje: przecież sobowtór jest połączony z ciałem fizycznym (zachowującym funkcje wegetatywne) "srebrnym sznurem", przez który nieustannie dopływa i odpływa energia czerpana z medium. Zahamowanie tego dopływu i brak energii powoduje natychmiastowe unicestwienie fantoma i jego błyskawiczny "powrót" do ciała fizycznego, które odzyskuje żywotność. Jak zatem można mówić o jego absolutnej samodzielności, odrębności i niematerialności?
Reasumując powyższe wywody i biorąc pod uwagę zarejestrowane dotychczas fakty stwierdzam, że tajemniczy fenomen eksterioryzacji prawdopodobnie jest procesem energetyczno-materialnym, w którym obowiązuje zasada zachowania materii i energii: tyle ile traci z nich medium, tyle też zyskuje Drugie Ciało względnie fantom. Dotychczasowe obserwacje i badania wskazują, że każde zjawisko eksterioryzacji i bilokacji przebiega zgodnie z tym bilansem. Można spodziewać się, że dalsze szczegółowe badania faktów i rozważania teoretyczne doprowadzą do opracowania teorii tych niezwykłych fenomenów i wyjaśnienia ich natury44.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz