Doszedłem do wniosku iż powinienem założyć taki temat, póki co, nie ma go, a nikt nie wpadł na ten pomysł.
O co mianowicie chodzi.
Wiadomym jest że na DNA, na wszystko wpływają dźwięki. O eksperymentach tego typu słyszeliście, czytaliście, lub oglądaliście nie raz, jeżeli nie ... to odsyłam na ten link :
http://www.swietageometri...php?topic=698.0
http://www.swietageometri...03e&topic=327.0
http://www.swietageometri...7.msg119#msg119
6 częstotliwości solfeżowych (solfeggio frequencies) do których nie mamy dostępu.. W starożytności, dźwięki te, były znane jako "święte", doskonałe wibracje prowadzące do jedności z Wszystkim Co Istnieje..
UT – 396 Hz – uwalnianie od poczucia winy i strachu
RE – 417 Hz – odwracanie biegu wydarzeń, ułatwienie przemiany
MI – 528 Hz – transformacja i cuda (naprawa DNA)
FA – 639 Hz – połączenie, relacje międzyludzkie
SOL – 741 Hz – budzenie intuicji
LA – 852 Hz – powrót do duchowości
Słucham tych sekwencji dźwiękowych od stycznia, od marca dosyć często, a od maja praktycznie codziennie.
Jakie efekty ? Zobaczcie sami.
Poniżej, wklejam kilka tonacji dźwiękowych, których ja słucham. Na youtube jest tego mnóstwo, na internecie również co raz więcej się o tym pisze.
http://www.youtube.com/wa...player_embedded
http://www.youtube.com/wa...player_embedded
http://www.youtube.com/wa...player_embedded
http://www.youtube.com/wa...player_embedded
http://www.youtube.com/wa...player_embedded
http://www.youtube.com/wa...player_embedded
http://www.youtube.com/wa...player_embedded
http://www.youtube.com/wa...player_embedded
Od razu do tych, którzy zaraz będą 'jęczeć' że to new age, że to szatańskie i inne tego typu opinie...
Dźwięki są przepuszczane przez oscyloskopy. Nie mają żadnych właściwości, o które się obawiacie.
Nie mniej jednak... nie namawiam przecież. Temat jest dla tych którzy chcą zobaczyć, posłuchać, wywnioskować, poczuć.
Poczytajcie komentarze pod filmikami, wielu użytkowników napisało o swoich doznaniach, część z nich słucha codziennie, relaksując się przy tym niezmiernie.
Ja lubię to, kto nie chce - NIE NAMAWIAM, zgodnie z zasadą wolnej woli.
Chciałem się podzielić czymś czego tutaj nie ma, a uważam, że może i ktoś w tym odnajdzie choć 10 minut spokoju w swoim codziennym życiu.
"Solfeggio Czakry"
dla tych co chcą sobie pobrać:
Większa część jutubowych dźwięków w mp3:
http://www.4shared.com/fi...o-HARMONIC.html
lub
http://chomikuj.pl/trr/So...ies+-+Harmonics
Częstotliwości solfeggio połączone z dudnieniami różnicowymi:
http://chomikuj.pl/trr/So...gio+frequencies
http://chomikuj.pl/trr/So...ing+Frequencies
Świetna jest również płyta Johnatana Goldmana 'Holy Harmony' stworzona w oparciu o te same częstotliwości, potrafi wprowadzić w bardzo głęboki stan relaksu, próbka YT:
http://www.youtube.com/watch?v=JqK_TOCko8c
i całość: http://www.4shared.com/fi...ly_Harmony.html
.
tenor - Pon Maj 31, 2010 02:17
Siet. Dzieki wielkie za tego posta!
VAV EL - Pon Maj 31, 2010 02:49
.
Tu mamy trochę informacji na ten temat:
Sw Geo. i DNA:
http://www.kodczasu.pl/viewtopic.php?p=26975#26975
Częstotliwości organizmów żywych:
http://kodczasu.pl/viewtopic.php?t=1370
Zmiany w kodzie DNA człowieka:
http://kodczasu.pl/viewtopic.php?t=702
DNA:
http://www.kodczasu.pl/viewtopic.php?p=30613#30613
Są światła i są cienie każdego takiego wynalazku. Można by się pokusić o rozważenie jednej sprawy:
Skoro wiadomo jak poszczególne częstotliwości wpływają na człowieka i jego zachowanie, trzeba wziąć także pod uwagę istnienie projektów typu harp i tego jak ta wiedza dzisiaj jest wykorzystywana w rożnego rodzaju podobnych nowoczesnych konstrukcjach .
Obniżając o kilkanaście oktaw częstotliwości danej wibracji dochodzimy do fal np ELF ,a wtedy mamy w ręku cudowne "narzędzie pasterskie"... hmm, najsłynniejsza baza antenowa na Alasce jest finansowana głownie przez wojsko.
benderbgl - Pon Maj 31, 2010 06:37
Głównie czy w całości ?
Jeśli chodzi o muzykę to polecam tą pozycje Jonathan Goldman - Holy Harmony.
Płyta polecana przez Len'a Horowitz'a. 72 minuty przeszywających częstotliwości
Blue - Pon Maj 31, 2010 08:07
Też dziękuję za posta. Dobra rzecz
jokerwader - Pon Maj 31, 2010 11:08
Puściłem muzykę i dalej zacząłem czytać, w pewnym momencie poczułem się tak wyluzowany ze ziewnąłem. Niesamowite.
VAV EL - Pon Maj 31, 2010 23:29
Holly Harmony - świetne
Ciekawa stronka :
http://coralcastlecode.com/id66.html
.
ZGG - Wto Cze 01, 2010 07:58
Tak Adrian. Ale czy wiadomi ci że np; Podstawowe C powinno mieć nie 440 Ale 443,7 Hz. I odpowiednio następne tony z gamy. Powinny być przestrojone. W wtedy słuchanie muzyki miałoby zupełnie inny wpływ niż obecnie. Komuś kiedyś zależało. Ażeby nas po blokować. Ale to już teorie spiskowe. Jak masz ochotę to po grzebaj w tym temacie. Zupełnie co innego to wpływ obecnej[HMm] muzyki. Jeżeli można wogule to nazwać muzyką . A nie szałem djabła na pustyni.
Leszek9238 - Sro Cze 02, 2010 16:11
Według solfeggio frequencies jest 6 a na obrazku niżej 7...
To wkońcu jest 6 czy 7 częstotliwości?
VAV EL - Sro Cze 02, 2010 17:19
Leszek, zwróć też uwagę że na obrazku wyżej pokazującym koło podzielone na triady jest dziewięć częstotliwości
Spróbuj poczytać sobie to co jest pod linkami do forum świętej geometrii
Leszek9238 - Pią Cze 04, 2010 12:31
W tym kole z 9 częstotliwościami każda częstotliwość łączy się z dwoma innymi tworząc trójkąt. Podążając od danej częstotliwości np. 396 w prawo łączy się z 639 , a następnie z 963 i wraca do 396. Inne łączą się tak samo.
1. 396396396...
2. 417417417...
itd.
Te ciągi liczb grupujemy co 3 cyfry: 396 396 396... jak i 417 417 417... i inne.
W kole pierwsza jawną częstotliwością jest 396, a następną 639 która się z nią łączy oraz 963. Wynika więc pewna reguła, iż biorąc pierwszą częstotliwość można uzyskać jej następną przyjmując, że następna częstotliwość rozpoczyna się tą samą cyfrą jaką kończy się poprzednia. Więc spokojnie z ciągu np. 528528528... można odczytać oprócz pierwszej jeszcze 2 następne częstotliwości: 528 -> 852 -> 285.
To nie jedyny sposób by sprawdzić, że te liczby są ze sobą powiązane.
Można również odpowiednio przeliczyć częstotliwość by uzyskać z niej następną z nią połączoną według rysunku.
Np. bierzemy 417.
Teraz odpowiednio przeliczamy: 417= [(4+1)+(4+7)]=5+11=16=1+6=7
[(1+7)+(1+4)]=8+5=13=1+3=4
[(7+4)+(7+1)=11+8=19=1+9=1
Otrzymana liczba to 741. Jest ona kolejną częstotliwością z jaką łączy się częst. 417.
Teraz przeliczymy już otrzymaną 741: [(7+4)+(7+1)]=1
[(4+1)+(4+7)]=7
[(1+7)+(1+4)]=4
Otrzymaliśmy następną - 174, a po przeliczeniu tej 174 otrzymamy znowu 417
ORAZ: np. 528 -> 852 -> 285 -> 582 ->...->...
Taki wzór przeliczeń nie pasuje jedynie do liczb 396 639 i 963, ponieważ po przeliczeniu otrzymujemy tą samą liczbę np. 396=396 639=639 963=963
Gdy znamy jedną z tych częstotliwości to możemy wypisać je wszystkie bez ich znajomości. Możemy zacząć od 396 i odpowiednio przeliczyć:
396= 3+1=4
9+1=1
6+1=7
--> 417
4+1=5
1+1=2
7+1=8
-->528-->...-->...-->... jeśli będziemy tak liczyć dalej to wkońcu dojdziemy do częstotliwości początkowej 396!
VAV EL - Pią Cze 04, 2010 15:51
.
Jeśli masz ochotę jeszcze podrążyć ten temat, to zajrzyj do odkryć Marko Rodina. Na bazie tej dziewiątki Marko zbudował szczególnych właściwości urządzenie - cewkę -paradoksalnie z jego wykładu na temat tego urządzaenia można dowiedzieć się skąd to się wzięło, jak i dlaczego:
http://www.kodczasu.pl/viewtopic.php?t=1711
dość szczegółowo rozpisują ją na tym forum /english/:
http://www.davidicke.com/...ead.php?t=61370
Przy badaniach prac Pitagorejczyków i np Keplera okazuje się, że ta cała numerologiczna matematyka jest odzwierciedleniem harmonii naszego układu słonecznego, naszej naturalnej przestrzeni życiowej, czyli tego co nas zewsząd otacza. Wchodząc w rezonans z tymi pierwotnymi częstotliwościami/falami sami odczuwamy swoją wewnętrzną harmonię .
http://www.swietageometri...2856&topic=27.0
Kim więc jesteśmy
.
Leszek9238 - Pią Cze 04, 2010 21:25
Dzięki, że mi podrzuciłeś ten temat o cewce Marka Rodina. Kiedyś go przeglądałem ale nie zwróciłem uwagi, że budowa tej cewki była na podstawie tych częstotliwości.
MAKI - Nie Cze 06, 2010 02:04
adrian88888,
Tez sie tym zajmuje prubujac rozgryzdz o co w tym wszystkim chodzi. Szarpnolem sie nawet na zakup generatora czestotliwosci od 0,5Hz do 3MHz. Narazie uzywam tylko do zabijania bakterii wg. Huldy Clark. Kazda zyjaca istota ma swoja frekwencje i tez taka , ktora ja zabija. Np. dla czlowieka najgorsza jest 50Hz. Ciekawe dlaczego wlasnie taka mamy w gniazdku. I dlaczego wpajaja nam od dziecka '' Nie baw sie z pradem" . Widac Tesla nie posluchal i co z tego wyszlo
A propos tego rysunku z czakrami i przypisanymi frekwencjami to chyba sa ZLE oznaczone bo kazda nastepna czakra powinna miec wyzsza frekwencje a tam sa pomieszane np. 528 powinno byc na sercu a nie w d.... (w czakramie podstawy)
Ale to stara metoda ze podaja informacje tylko ze troche przeinaczone. Tak jak np. z pierscieniem atlantow - wazna jest tak naprawde budowa wewnetrzna a dokladniej uzwojenie w srodku a nie znaczek na nim. syrenka 105 ze znaczkiem mercedesa to jeszcze nie mercedes.
Pozdrawiam i zycze sukcesow.
adrian88888 - Nie Cze 06, 2010 18:31
możesz mnie trochę rozjaśnić z tym pierścieniem atlantów, wiem co to jest i ajk wygląda, ale zaciekawiłeś mnie z tą budową wewnętrzną?
benderbgl - Nie Cze 06, 2010 22:46
Mnie też tym zainteresowałeś
MAKI - Pon Cze 07, 2010 12:45
Pisalem o tym w poscie dot. tego pierscienia.
Ten prawdziwy posiada wewnetrzny zwoj (spirale), dlatego wazne jest, ktora strona sie go zaklada. Stad tez sa rozne skutki noszenia tego pierscienia, sluzace badz nie dla tego kto to nosi. A ten znaczek tylko mowi o tym ze dany pierscien posiada taka budowe.
MAKI - Pon Cze 07, 2010 13:04
Leszek9238,
Ogladalem model czarnej dziury zaproponowany przez Nazzima Harameina i mna tapnelo - wyglada dokladnie tak jak dwie cewki Rodina , jedna na drugiej.
Mozna by pomyslec nad zbudowaniem takiej i zobaczyc co z tego wyjdzie.
Leszek9238 - Pon Cze 07, 2010 13:40
MAKI,
mam już zbudowaną jedną cewkę według tych schematów z:
http://www.kodczasu.pl/viewtopic.php?t=1711
ale nie wiem czy z dobrego materiału ją zrobiłem tylko, że jest ona mała, bo tak z ciekawości chciałem spróbować ją wykonać.
jokerwader - Pon Cze 07, 2010 15:08
MAKI nie wiem czy pamiętasz, ale to ja Tobie o tym mówiłem. Nie ładnie.
Swoją drogą już mam schemat jak to zbudować, ale chyba dobrze, że Ci go nie wysłałem, bo okrzyknął byś się wynalazcą. Bez obrazy.
Popełniłeś błąd w imieniu, powinno być Nassim Haramein. Google się kłania.
Nasher - Pon Cze 07, 2010 15:45
Jak stworzycie czarną dziurę przy pomocy tej cewki to dopiero będzie
ZGG - Pon Cze 07, 2010 16:40
To wskoczymy I w d mieć będziemy ten bałagan, jaki nas wkoło otacza. Może w tej dziurze lepiej nam będzie. I czarne słońce zaświeci. A tak wogule to towarzystwo THULE Brało to na poważnie. Za czasów hitlera, gdyby ktoś nie wiedział.
Leszek9238 - Pon Cze 07, 2010 16:46
A nie wiecie jakie musi być minimalne napięcie, żeby ona w ogóle zadziałała?
MAKI - Sro Cze 09, 2010 02:37
jokerwader,
Witaj! Przypomnij sobie nasze rozmowy , dokladnie!!! A ja tylko powiedzialem ze model Nassima wyglada jak cewki. Nie uzurpuje sobie praw do tego. Ty chciales poprubowac to zrobic i super. Mam 100 schematow roznych fajnych rzeczy i co z tego. Nie zbuduje wszystkiego. A za cewke to sie nawet nie bralem. Sa inne fajne. Przyjedz do Opola to sie karniesz hybryda na wode. Zapraszam
benderbgl - Sro Cze 09, 2010 06:58
Macie może sprzęt do robienia srebra koloidalnego ? Co o tym sądzicie ?
Byłem ostatnio w aptece i kupiłem wodę oczyszczoną Aqua purfiticata ... 2 farmaceutki biegały w koło mnie, że w ogóle nie jestem świadomy tego co chce zrobić i wybuch może uszkodzić moje ciało(3 farmaceutka przychodziła z zaplecza i sie dziwnie uśmiechała) ... później przyjdą rodzice i będą się sądzić z apteką, że mi to sprzedali. Sprzedali, ale bez paragonu
Co sądzicie o zagrożeniach płynących z robienia srebra koloidalnego i jaka + - jest data ważności roztworu już zrobionego.
jokerwader - Sro Cze 09, 2010 10:44
MAKI, może pamięć nie ta.
MAKI - Sro Cze 09, 2010 13:37
A do czego chcesz dokladnie to uzyc? Srebro ma wlasciwosci bakteriobujcze. O przeciwwskazaniach nie slyszalem ale metal to metal a zloto to to jeszcze nie jest.
benderbgl - Sro Cze 09, 2010 15:20
MAKI pozwól, że odpowiem w temacie dotyczącym srebra koloidalnego http://kodczasu.pl/viewto...?t=965&start=25
tenor - Pią Cze 25, 2010 23:58
Z ciekawości sprawdziłem częstotliwość empetrójek, które w paczce rzucił adrian w pierwszym poście, w analizatorze widma. Analizator jest dziełem jednej z najbardziej profejsonalnych firm na rynku zajmujących się produkcją pluginow audio itp, używam go w codziennej pracy i jeszcze nie zdażyło się żeby mnie "oszukał":), dlatego te wykresy są dla mnie zastanawiające. Oczywiście rożnice są czasami niewielkie, najcześciej kilkadziesią Hz ale to naprawdę robi różnicę, szczególnie jeżeli chodzi o solfeggio. Chyba, że właśnie się mylę i nie robi to żadnej różnicy:) Stad moje pytanie czy tak powinno być, że istotna częstotliwość jest albo pomijana albo gra tak cicho, że jest zagluszana przez inne częstotliwości(czytałem, że czysta częstotliwość, bez żadnych dodatkowych "umilaczy" lepiej spełnia swoją funkcję).
Żółta linia to właśnie ten wykres natomiast białymi są zaznaczone na wykresie konkretne wartości, które nie maja związku z sygnałem ale wrzuciłem je, żeby lepiej zobrazować ocb.
--------------------------------------------------------------------------
396Hz
---------------------------------------------------------------------------
528Hz (tutaj się ewidentnie rozmija)
---------------------------------------------------------------------------
417Hz
---------------------------------------------------------------------------
639Hz
---------------------------------------------------------------------------
741Hz (Tu gra idealnie w 731Hz)
---------------------------------------------------------------------------
852Hz
Victorio - Sob Cze 26, 2010 01:36
A może to jak w homeopatii ...
| tenor napisał/a: |
| ... czy tak powinno być, że istotna częstotliwość jest ... gra tak cicho, że jest zagluszana przez inne częstotliwości ... |
sorki, ale to naprawde skojarzyło mi się z homeopatią.
MAKI - Nie Cze 27, 2010 01:46
A ja mysle ze dalej nami chca manipulowac! TENOR czy mozesz wstawic dla nas mp3 z prawdziwymi czestotliwosciami. Tak zeby mozna bylo naprawde uslyszec np. 528 Hz.
Ja tez jestem zdania jak ZYWIEC ze prawie robi wielka roznice. Z gory dziekuje
Jakub - Nie Cze 27, 2010 09:30
Chyba istnieje bardzo niewiele utworów, działających w oparciu o częstotliwość. Wynika to ze zubożenia naszej skali oktaw. Gdzieś chyba ZGG pisał na tym forum na ten temat.
Większość tego co wychodzi to zwykła komercja. Ktoś już zauważył chyba w przypadku pierścienia atlantów , że robią to fachowcy, raczej "fachowcy" Powtarza się to we wszystkich dziedzinach w tym i muzyce także.
Nie zamierzam tu przy okazji kruszyć kopii, bo sytuacja wygląda następująco:
Każdy z nas jest odrębnym organizmem o określonej częstotliwości swojego DNA. Różnimy się właśnie tą częstotliwością. To co jako muzyka będzie działać na jednych , po innych spłynie jak woda po kaczce , a jeszcze innym może poważnie zaszkodzić.
tenor - Sob Lip 03, 2010 03:13
MAKI zrobiłem mały risercz w necie i okazało się, że nie jestem osamotniony. Na wielu forach/blogach/stronach są posty z linkami do najczęściej filmikow z youtuba z konkretnymi częstotliwościami. Pod nimi kolejne osoby piszą jakich to one nie doświadczają wibracji i dziwnych stanów słuchając tego po czym pojawia się koment w styl: ok. ale słuchajcie ta częstotliwość to nie ta. to gra wyżej (etc). Osobiście sprawdziłem nie wiem czy większość ale naprawdę bardzo dużo materiałow z jutjuba i żadna częstotliwość nie była tą, którą miała być:(Oczywiście, że momentami "prześlizgują" się przez dana częstotliwość ale równie dobrze Lady Gaga albo ktokolwiek jak śpiewa którąś sylabą wejdzie kiedyś np w 528. Zacząłem też szukać od strony technicznej, można korzystać z generatrów czy prostych oscylatorów itp o czym piszą na paru forach dotyczących produkcji muzycznej etc ale prawie nigdy nie są to 100% czyste częstotliwośći, jedynie żbliżone do tych konkretnych (czyli np 527,9 itp). Na jakiś czas mi sie odechciało o tym czytać po prostu
ZGG - Sob Lip 03, 2010 10:06
A zapowiadane kiedyś było, że będzie od diabła wymyślana muzyka. Spróbujcie przestroić instrumenty. Podawałem że C ma mieć nie 440 ale 443,7 HZ 440 i cała reszta według tego podobno blokuje czakrę serca. Pewnie nie tylko tą. Jak dobrze że już od kilku lat nie włączam tellawizji. O wiele lepiej się czuję, z radiem jest podobnie.Czasem tylko muzyka poważna, której kiedyś nie cierpiałem. Teraz jedynie to pozostało. No może utwory bardzo dawne.Przedwojenne i nieco młodsze. Kiedy jeszcze nie znano tego narkotycznego ŁUBUDUBU. Spróbujcie pójść moim śladem. I w zamian posłuchać dżwięków przyrody.
Jakub - Sob Lip 03, 2010 15:29
| Cytat: |
| Spróbujcie pójść moim śladem. I w zamian posłuchać dżwięków przyrody.
_________________ |
Również polecam, telewizji nie oglądam w ogóle od jakiś 4 może 5 lat. Radio jedynie w samochodzie na zasadzie brzęczącego dodatku, łamiącego monotonie pracy silnika.
Natomiast ze słuchaniem przyrody, to trzeba kilku dni jeżeli mieszkacie w mieście, zanim zaczniecie słyszeć ciszę i odgłosy owadów i ptaków lub innych zwierząt. Oczywiście nie da się tego zrobić w mieście.
VAV EL - Sob Paź 30, 2010 15:15
w temacie:
za:
http://www.zbawienie.com/konspiracjaa440.htm
| Cytat: |
|
Konspiracja stroju A-440 Hz Dlaczego zmieniono strój instrumentów muzycznych na A-440 HZ? Wprost trudno uwierzyć, do jakiego stopnia jesteśmy przez świat szatana oszukiwani. Okazuje się, że muzyka jest najważniejszym nośnikiem szatańskich doktryn - czyli doktryny lucyferiańskiej o tym samym deprawacji tych, którzy jej słuchają. Ale to nie wszystko! Strój instrumentów muzycznych - ujednolicony na całym świecie jest także konspiracją. Strojenie wszelkich instrumentów do podstawowego dźwięku A - 440 Hz jest więc także konspiracją przeciwko ludzkości. Wszystko we wszechświecie jest oparte na wibracjach o określonych częstotliwościach. Materia jak wiadomo jest złożona z atomów. Jednakże nie jesteśmy pewni, czy atomy to energia czy materia. Istnieją hipotezy, że atomy nie jest materią, ale jest to energia elektronów okrążających jądro atomowe. Według tych hipotez atom jest czystą energią o określonej ścisłej częstotliwości, która jest zależna od liczby atomowej. Według owych częstotliwości rozpoznajemy poszczególne pierwiastki z dużych nawet odległości - jak odległość od Słońca czy nawet bardzo odległych gwiazd. Fala dźwiękowa jest ruchem cząsteczek powietrza o określonych częstotliwościach, które oddziaływają na całe nasze otoczenie wraz z naszymi ciałami oraz z naszym umysłem włącznie. WSZYSTKO w całym wszechświecie jest więc poddane wibracjom o ściśle określonych częstotliwościach. Jest także bezspornym faktem, że dźwięk współ reaguje z najbliższym otoczeniem. Woda nie jest wyjątkiem i także reaguje na określone częstotliwości. Oznacza to, że nasze ciała będą reagowały na te same częstotliwości, na jakie reaguje woda, która stanowi około 70% masy ludzkiego ciała a także na wielki wachlarz częstotliwości odbieranych za pomocą uszu a nawet układu kostnego. Reakcje ciała ludzkiego na wiele częstotliwości są bardzo pozytywne i korzystne dla ludzkiego organizmu. Są także częstotliwości, które posiadają na nas zdecydowanie negatywny wpływ. Dlaczego widać w strojeniu A- 440 Hz jakąkolwiek konspirację? Istnieje zaledwie jedna przyczyna zmiany stroju. W wyniku masowego rozpowszechniania się muzyki za pomocą radia i filmów, w obliczu ekspansji masowych mediów zaszła potrzeba ujednolicenia stroju muzycznego na cały świat - ustalenia międzynarodowego standardu. Co do owej przyczyny nie mamy najmniejszej wątpliwości, że ujednolicenie na skalę światową było i jest nadal potrzebne. Ale dlaczego zmieniono strój z A - 432 Hz na a- 440Hz? Na to pytanie trudno jest uzyskać satysfakcjonującą odpowiedź. Pierwsza próba zmiany stroju nastąpiła w roku 1917 z inicjatywy Rockefellerów. Świat muzyczny się na to nie zgodził, jednak rząd USA w rok później zaakceptował to jako standard. Nastąpił potem szereg takich prób i inicjatywy te zawsze wychodziły z dynastii rządzących klas. Świat muzyczny uparcie się na to nie zgadzał. Dopiero w roku 1939 Anglia oraz Niemcy wprowadziły legislację standaryzującą częstotliwość 440 HZ jako ISO 16 dla strojenia wszelkich instrumentów. Ponownie świat muzyków tego nie akceptował i dopiero w roku 1951 na kongresie muzyków w Londynie zaakceptowano ten standard, pomimo protestu wielu muzyków, w tym petycji kilku tysięcy muzyków francuskich. Dlaczego A-440 Hz? Strój 440 Hz i jego pochodne - czyli 55, 110, 220, 440, 880, 1320, 1760 czy inne wielokrotności lub ułamki podstawowej częstotliwości są praktycznie neutralne i nie powodują żadnej pozytywnej reakcji - tak w otoczeniu jak i w naszych ciałach. Jednym czynnikiem wydaje się być bardziej jasny czy raczej jaskrawszy dźwięk - podobny nieco do efektu wzmocnienia wysokich tonów na wzmacniaczu czy radiu, które praktycznie niczego nie dodają do dźwięku, ale powodują z czasem szybkie zmęczenie ucha. Wysokiej klasy wzmacniacze Hi Fi nie posiadają możliwości wzmocnienia wysokich lub niskich tonów. Zdaniem producentów najwyższej klasy sprzętu wzmacniającego powinniśmy słuchać nagrań w sposób neutralny, zgodny z zamierzeniem producentów muzyki. Druga przyczyną jest prosty fakt, że nadmiernie wzmocnione dźwięki, zwłaszcza wysokie mogą spowodować trwałe uszkodzenia ucha a nawet głuchotę. Praktycznie nie ma powodu, dla którego ustalono taki własnie standard, z którym większość muzyków na świecie w czasie jego ustalania się nie zgadzała. Można to porównać z Multikulturalizmem. Nikt się praktycznie z nim nie zgadza, ale zasady te istnieją. Jeżeli praktycznie nie podano nam powodów, co jest ukrytym powodem owej zmiany? Jeżeli nie A - 440, więc jaka częstotliwość powinna być naszą normą? Najbardziej znany z niezwykle pozytywnych efektów na człowieka jest częstotliwość 528 Hz. Częstotliwość ta jest znana z tego, że działa relaksująco na nasz organizm. Uwalnia nas od stresu! Ale to nie wszystko. 528 Hz reperuje nasze DNA! Istnieje wiele prac naukowych ukazujących efektywność owej częstotliwości na nasz DNA. Istnieje jednak mały problem. 528 Hz nie jest dźwiękiem przyjemnym dla ucha. Mamy więc paradoks. Częstotliwość niezwykle korzystna ale ze względu na nieprzyjemny dźwięk dla ludzkiego ucha jest ona konsekwentnie usuwana przy nagraniach dźwiękowych oraz w budowaniu głośników. Tzw. punkt crossower - oddzielający wyjścia na wysokie tony. Jest to punkt, który decyduje, od jakiej częstotliwości dźwięki są separowane i wysyłane do głośnika wysokotonowego. Często stosuje się 500 lub 1000Hz, ponieważ obie częstotliwości są nieprzyjemne dla ucha a częstotliwości tego punktu jest mało słyszalna, czyli głośnik 'brzmi' dobrze. Czy istnieje częstotliwość doskonała, którą można uzyć do strojenia instrumentów muzycznych? Oczywiście że istnieje? 432 Hz! Skąd się wzięła ta częstotliwość i dlaczego jej używano? Częstotliwość ta jest określana jako pitagorejska ponieważ juz Pitagoras [EN] opracował pierwsze jej zasady. (Zasady tego strojenia były już znane w około 1800 lat p.n.e!) Według Pitagorasa używano stosunek 3 : 2 dźwięków w strojeniu. Według tego stroju uzyskano dźwięk A = 432 Hz. Dźwięk ten jest ściśle powiązany z tz. regułą złotego działu. Jednakże podział Pitagorasa nie był doskonały. Niemniej już w jego czasach używano 432Hz dźwięku jako podstawy do strojenia instrumentów. Nawet dzisiejsze polskie określenia reguły złotego działu nie są precyzyjne. Angielskie źródła nazywają to Golden Number (Złota Liczba) Phi (Czytaj Fi) i wynosi ona 1.618. Fi = 1.618 Złota Liczba Ogólnie regułę złotego działu określamy proporcją 3 do 5, ale nie jest to zbyt precyzyjne i po angielsku mamy znacznie więcej danych na ten temat. Znacznie szersze znaczenie owej liczby odkrył Fibonacci. (1170-1250) [EN]. Niestety po polsku prawie nie ma informacji na ten temat. Fibonacci opracował tzw. ciąg liczb, który posiada następujące właściwości. Ciąg ten wygląda tak: 0, 1, 1, 2, 3, 5, 8, 13, 21, 34, 55, 89, 144, 233, 377, 610 itd. Dodawane są do siebie dwie pierwsze liczby, które tworzą trzecią liczbę. 0 + 1 = 1, 5 + 8 = 13, 55 + 89 = 144. Dzieląc wyższą liczbę przez niższą otrzymujemy właśnie liczbę Fi = 1.618. 610 : 377 = 1.618, 144 : 89 = 1.6179, itd. Oczywiście im mniejsze liczby, tym większe zaokrąglenie. 5 : 3 = 1.666. Im wyższe liczby, tym większa precyzja w stosunku do liczby Fi czyli złotego podziału. Złoty podział jest więc określany bardziej precyzyjnie jako: 1 : 1.618 albo 0.618 : 1 Liczba ta, czyli złoty podział, króluje we wszechświecie i jest także nazywana liczbą Boga. Co jest wyjątkowo ciekawe, Arka Przymierza została zbudowana według owej reguły a także Arka Noego również posiadała wymiary według owej reguły. (Rodzaju 6:15 oraz Wyjścia 25:10,) Biblijna liczba 666 posiada także bardzo interesujący aspekt. Sinus od 666 = 0.80901699 czyli... połowa liczby Fi! 6 x 6 x 6 = 216. Cosinus 216 = 0.80901699. Sinus - sin - grzech po angielsku! Niemal wszędzie możemy zaobserwować regułę Fi w niemal każdym Bożym stworzeniu a także w rozmiarach naszego ciała. Wszystko więc wskazuje na to, że Bóg posługuje się ową liczbą w tworzeniu doskonałości. Jesteśmy niedoskonałymi Jego naśladowcami i staramy się o to, aby uzyskać doskonałość i w pełni odzwierciedlać Jego przymioty. Ciekawy jest wynik strojenia ww.. stroju 432 Hz. Tak nastrojony fortepian da nam dźwięki C jako: 64, 128, 256, 512, 1024. Przypomina to nam ilości pamięci w naszych PeCetach, prawda? A całość wygląda tak: 1, 2, 4, 8, 16, 32, 64, 128, 256, 512, 1024, 2048 itd. Jest to naturalny porządek podwajania każdej poprzedniej liczby. 2 x 8 = 16, 2 x 128 = 256. Częstotliwością nuty C = 256. Miary metryczne długości są także oparte na określonych przez naturę wymiarach. 1 metr jest to odległość, jaką pokonuje światło w próżni w czasie 1/299 792 458 s. http://pl.wikipedia.org/wiki/Metr W ten sposób doszliśmy do sedna sprawy. Nasz system miar odległości i czasu - ilość minut w godzinie, sekund w minucie, długość roku, nasz układ dziesiątkowy... wszystkie owe liczby oparte są na określonych wymiarach czy wydarzeniach znanych nam we wszechświecie. Dlatego strojenie w A - 432 Hz czy też w C - 256 Hz jest strojem naturalnym, ponieważ Hz czyli cykl w ciągu sekundy - sekunda jest naturalną jednostką czasu a częstotliwość odpowiada naturalnemu strojowi określonych fal, które wyrażają się w liczbach całych, co oznacza ich naturalne pochodzenie i naturalne miejsce oraz jest to umieszczone w naturalnie obliczanym czasie. Jeżeli owe dane są danymi naturalnymi, jest zrozumiałe, że wszystkie te dane współpracują ze sobą w naturalny sposób, w jaki zostało to zaprojektowane przez Stwórcę Wszechświata - Boga. Wygląda to tak. Fala 2 Hz to dwa całkowite drgania w ciągu jednej sekundy. Istotne jest to, że 2 Hz to całkowite drganie, nie jedynie fragment (ułamek tej fali) w owej sekundzie. Jako liczba całkowita daje nam liczbę pełnych drgań w naturalnym czasie, jakim jest sekunda. czyli... 2.356 Hz nie jest naturalnym drganiem i niewiele rzeczy w przyrodzie zareaguje na ten dźwięk. Podobnie jest ze znacznie wyższymi dźwiękami, jak A- 432 Hz czy C - 256 Hz. Spójrzmy teraz na tabelę częstotliwości stroju A- 440- Hz. Źródło - http://www.sengpielaudio....r-notenames.htm Częstotliwości stroju temperowanego. Patrz tabelka na dole Zauważmy, że liczby całkowite występują jedynie w przypadku dźwięku A we wszystkich jego oktawach. Sprawę także komplikuje tzw. strój temperowany. W ten sposób strojone instrumenty odbiegają całkowicie od wszelkich zasad naturalnych i działają przeciwko zasadom Złotego Działu czyli Fibonacci. Liczba Fi = 1.618 nie ma w tym przypadku żadnego znaczenia ponieważ żaden dźwięki nie posiada żadnego do niej odniesienia. W stroju A - 440 Hz, C posiada - 261.63 Hz) Verdi i Stradivarius i wielu mistrzów muzycznych w tym okresie stroili instrumenty w stroju A - 432 lub C - 256. Daje nam to takie wyniki w stroju naturalnym. W stroju temperowanym występują ułamki liczb. aczkolwiek w znacznie mniejszych ilościach. Niemniej w stroju naturalnym wszystkie te liczby są liczbami całymi. patrz talbelka na dole C D E F G A H 128 144 162 176 192 216 243 256 288 324 352 384 432 486 512 576 648 704 768 864 972 Instrumenty klawiszowe i strunowe z progami, jak gitara, posiadają strój temperowany czyli sztucznie kompromisowy, aby oddać w możliwie najlepszy sposób dźwięki matematycznie obliczone jako doskonałe. W stroju naturalnym odległości pomiędzy półtonami różnią się w zależności od tonacji. Dlatego skrzypce, wiolonczele czy basy nie posiadają progów. Równie doskonałym instrumentem jest... ludzki głos! Jeżeli używamy stroju, który jest strojem opartym na naturalnej relacji do częstotliwości znanych w naszym otoczeniu, zauważymy oczywiste reakcje na naturalny dźwięk. Jeżeli dźwięk nie jest naturalny, nie będzie on posiadał żadnego wpływu na otoczenie a nawet będzie przez otoczenie oraz nasze uszy praktycznie odrzucany. Sprawdźmy, jak owe twierdzenia mają się do rzeczywistości. Zalety stroju A - 432 Hz ( C - 256 Hz ) Nagrania dokonane w stroku C- 256 brzmią łagodniej, cieplej i są niemal balsamem dla uszu, zwłaszcza po wysłuchaniu przedtem czegokolwiek w stroju A -440. Dźwięki w A- 432 są bardziej solidne i brzmią przyjemniej. Kiedy się odsłuchuje na przemian cokolwiek w obu strojach, po chwili rzucają się w ucho dwa największe czynniki. * 1. Strój A - 440 jest pozornie głośniejszy i agresywniejszy, wyraźnie 'kłuje' w uszy * 2. Strój A - 432 jest cichszy ale czystszy, bardziej klarowny, solidniejszy, łagodniejszy i bardziej przyjemny. Można zaryzykować hipotezę, że strój a - 440 Hz jest odrzucany przez nasze uszy oraz otoczenie, co powoduje wyraźnie zwiększoną głośność. Być może jest to efekt braku absorbowania większości dźwięków przez otoczenie i co za tym następuje - pozornie mocniejszy dźwięk. Pozornie, ponieważ przy odgrywaniu muzyki w stroju A - 432 wskaźniki mocy są identyczne jak przy odtwarzaniu tego samego utworu w stroju A - 440. Największa różnica jest obserwowalna podczas dłuższego słuchania muzyki nagranej w stroju A- 432. Po 30 minutach słuchania muzyki w tym stroju, zmiana na A -440 jest wręcz bolesna. Natychmiast słyszymy wysoce nieprzyjemny wyższy ton nagrań, który powoduje wielki nacisk na uszy i presję na umysł. Dopiero po kilku minutach można się przyzwyczaić do owej presji. To owa presja powoduje, że odbieramy ten dźwięk jako głośniejszy. Owo zjawisko pozornie 'głośniejszego dźwięku' także wskazuje na to, że nie tylko słyszymy, że istnieje jakiś problem, ale problem ten jest wyraźnie słyszalny a nawet odczuwalny. Słuchając dłuższy czas stroju A 440 i nagle przełączając na strój A 432 pierwsze 15 sekund wydaje się rozstrojone, ale po owym 'rozstrojeniu' zaczyna się odczuwać wyraźną ulgę i słychać ewidentnie ciepły, solidny i łagodny dźwięk robiący wrażenie słodkiego cukierka dla naszych uszu. Szczególnie słychać to przy odtwarzaniu muzyki na wyższym wzmocnieniu. Im większa moc dźwięku, tym wyraźniej słychać owe różnice. Szczególnie rzuca się w uszy solidniejszy bas. Co jest ciekawe, słuchając tego samego w słuchawkach nie słychać wielkiej różnicy. Wydaje mnie się, że słuchanie muzyki z głośników odbiera się ją nie tylko w linii prostej wprost z głośników, ale odbieramy także dużą część odbić od ścian czy sprzętów w naszym najbliższym otoczeniu. Odbite dźwięki, z powodu ich reakcji z owym otoczeniem, będąc w stroju A 432 reagują tak z naszym ciałem jak i z otoczeniem i w rezultacie słyszymy oraz czujemy wyraźną różnicę. Pomieszczenie, w którym słucha się wokalu, studia nagraniowe oraz sale koncertowe wywierają poważny wpływ na jakość nagrań z tych właśnie powodów. Wszystkie studia znane są z pewnego rodzaju charakterystycznego dla siebie dźwięku, który staje się wzbogacony o dodatkowy rezonans z otoczeniem. Tak wzbogacony dźwięk jest nagrywany i odtwarzany z płyt. Odtworzony nadal reaguje z otoczeniem podczas jego odtwarzania. Jeżeli porównamy oryginalnie nagranie w stroju A 432 Hz, nagrane w dobrze brzmiącym studio oraz odtworzymy je w równie dobrze brzmiącym otoczeniu - różnica będzie bardzo duża. Ciekawym zjawiskiem jest znacznie łatwiej rozprzestrzeniający się dźwięk w ciemnościach. Jest to bezsporne, i dlatego zdecydowana większość koncertów na świeżym powietrzu jest organizowana po zmroku. Wysokiej klasy studia mają pomieszczenia nagrań raczej przyciemnione z minimalną ilością światła, potrzebnego do śledzenia liryki, czy też bezpieczeństwa - aby w ciemności się nie przewrócić i nie zrobić sobie kszywdy. Powyższa ilustracja ukazuje nam, w jaki sposób dźwięk wędruje z głośnika do naszych uszu. obrazek pod linkiem Linia czerwona reprezentuje bezpośredni dźwięk docierający do nas z wprost z głośników. Jest on najlepiej słyszalny, ale dźwięki odbite od ścian oraz różnych sprzętów także odgrywają dużą rolę. W przypadku porównania omawianych strojów właśnie owe odbite dźwięki rezonują z otoczeniem współreagując z nim. Ten diagram wyjaśnia nam, dlaczego w specyficznych sytuacjach wokal może rozbić kieliszek! http://www.youtube.com/watch?v=amuPoPkAlx8&feature=player_embedded Oto jak to można zrobić. W poniższym linku jest znacznie więcej takich wyczynów wokalnych. http://www.youtube.com/watch?v=IZD8ffPwXRo& Różnica pomiędzy strojem A 440 oraz A 432 jest szczególnie wyraźnie słyszalna w przypadkach muzyki łagodnej, relaksującej. Nawet muzyka bardziej agresywna jest także znacznie przyjemniejsza i ponownie słychać dźwięki bardziej solidne i ciepłe, jak podczas odsłuchu z wysokiej klasy wzmacniacza lampowego. Muzyka relaksująca sprawia także wrażenie lekkości - dźwięki wydają się być zawieszone w powietrzu. Ludzki głos brzmi także lepiej w tym stroju oraz wymaga mniejszego wysiłku podczas występu. Wszystkie te czynniki znane były tym muzykom, którzy ostro protestowali przeciwko zmianie stroju! Dlaczego więc go zmieniono? Najprawdopodobniej chodzi od separację człowieka od Boga. Czy słyszałeś powiedzenie, że jesteś z kimś na tej samej fali? Otóż strój A 440 najwyraźniej nie jest na identycznej naturalnej fali z naszym Stworzycielem. Najwyraźniej taki był tego cel. Drugim celem jest aplikowanie nam stałej presji czyli stresu, co prowadzi w wielu wypadkach do chorób typowych dla stresu z rakiem włącznie. Wyobraźmy sobie dzień typowego pracownika w jakimś biurze. Rano budzi go radio, nastawione na budzenie ranne. Radio gra nadal, gość myje żeby, robi sobie śniadanie, słucha radia, wiadomości i... muzyki. Schodzi do samochodu, włącza silnik i... radio. Jadąc do pracy sucha muzyki. W pracy wielu ludzi ma możliwość słuchania radia przez cały dzień pracy. Wracając do domu także słucha się radia a w domu dla, hmmm... 'relaksu' włącza się TV! Stres od 5:00 do 22:00! Dodajmy do tego zatruta wodę, pożywienie, inne kłopoty i nic dziwnego, że co trzeci człowiek w dzisiejszych czasach umiera na raka. Zauważmy, że zmiana stroju nastąpiła w okresie, w którym większość ludzi zaczęła używać radia i stało się ono nieodzownym urządzeniem domowym. Potem dołączyła do nas TV, doszły iPody, słuchawki, radia samochodowe, dyskoteki, wielkie koncerty o niezwykłej mocy dźwięku. Nic dziwnego, że generacja Y nie jest zdolna do przetrwania! Przykłady. Przedstawione tutaj przykłady dźwiękowe to głównie nagrania przetransponowane elektronicznie z jednego stroju w drugi. W takim układzie nie ma mowy o jakiekolwiek wzajemnej interakcji głosów czy instrumentów ze sobą oraz z najbliższym otoczeniem podczas nagrań, co posiada olbrzymi wpływ na barwę dźwięku. Wszystkie owe czynniki podczas nagrań współpracują ze sobą oddając jeszcze bardziej owe subtelne ale doskonale odbieralne przez ucho interakcje składające się na ogólną jakość nagrania i barwę dźwięku. Co jest znamienne - nawet zwykła elektroniczna konwersja jest wyraźnie słyszalna nawet na zwykłych komputerowych głośnikach. Osobiście zrobiłem kilka przykładów elektronicznego przetransponowania trzech znanych utworów. 440 - Celine Dion - Power Of Love - 432 440 - Mandy Moore - Crush - 432 440 - Robbie Williams - 432 Poniżej przykłady utworów przetransponowanych przez innych muzyków, którzy walczą przeciwko strojowi A-440 HZ. Źródło - http://terugnaar432hz.org/pageID_5832471.html Poniższe utwory są jedynie przetransponowane na strój 432 HZ. 440 Hz - Epica - Solitary Ground - 432 Hz 440 Hz - Koos Alberts - Zijn Het Je Ogen - 432 Hz 440 Hz - Dire Straits - Sultans Of Swing - 432 Hz 440 Hz - ABBA - Dancing Queen - 432 Hz 440 Hz - Alanis Morissette - You Learn - 432 Hz 440 Hz - Jewel - Hands - 432 Hz 440 Hz - Lucilectric - Mädchen - 432 Hz 440 Hz - Alizee - J'en Ai Marre - 432 Hz 440 Hz - Mecano - Hijo De La Luna - 432 Hz 440 Hz - Laura Pausini - La Solitudine - 432 Hz Natomiast te utwory są oryginalnie nagrane w stroju A 432 Hz (C - 256) Namaste Prana (Jungle / Drum & Bass CD) Dreamscape - Distant Galaxies (Ambient) Linki do innej muzyki nagranej oryginalnie w stroju A 432 Geson Perry (Chakra Massage Music) More music in 432 Hz from Octafuzz Audio Works Music from Jendayi's upcoming album Kilka linków, niestety tylko po angielsku. http://terugnaar432hz.org/ Przykłady oddziaływania wibracji dźwięku na materię - efekt znany jako Cymatics. http://www.numbers-count....id=10&Itemid=13 Instytut Schillera - http://www.schillerinstit...revolution.html (Oni walczą o C- 256 czyli o ten sam strój.) http://www.omega432.com/music.html http://www.greatdreams.co...04philight.html |
hdsat - Sob Paź 30, 2010 20:13
ciekawe jak by wyglądały "płatki śniegu" pod mikroskopem dla obu częstotliwości -- (Masaru Emoto)
VAV EL - Sob Paź 30, 2010 21:22
.
Rożnica w wysokości dźwięku A obu strojeń:
http://www.youtube.com/watch?v=ZLhegBf_TkI&feature=player_embedded
Porównałem wszystkie dźwięki obu skal.
Róznią się: wszystkie dźwięki skali temperowej są o od 5 do 8 hz wyższe od prezentowanej tu skali "naturalnej" - ale jest jeden wyjątek . Dźwięk F jest w skali temperowej niższy o 3 hz i tylko on "odstaje" - tak na szybko...
VAV EL - Sob Paź 30, 2010 21:55
poniżej inna historycznie wersja unifikacji częstotliwości dźwięków w skali:
za:
http://davidicke.pl/forum/post3053.html#p3053
| Cytat: |
| Pozwolę sobie zacytować fragmenty maila od pewnego muzyka do Shieldera. Muzyk ten wypowiedział się w tej sprawie.
Strojenie instrumentów do A = 440Hz (...) Otóż przed XIX wiekiem nie było żadnych standardów w tej kwstii i mogły się zdarzyć A4 jako 380 Hz albo nawet 480 Hz (organy J.S.Bacha w Lipsku, Hamburgu i Weimarze). Dopiero w 1711 roku wymyślono kamerton. Pierwsze kamertony również były totalnie różne, między 400 a 450 Hz. To zresztą naturalne, biorąc pod uwagę, że wówczas nie istniały metody pomiaru częstotliwości, które mogłyby tę wartość dokładnie określić. Np. jednostka "Hz" została wprowadzona dopiero w XX wieku. W pierwszej połowie XIX wieku w Austrii (opera wiedeńska, itd.), Niemczech i Włoszech powszechnie przyjętą wysokością dla A4 były częstotliwości między 423.2 Hz (opera drezdeńska 1815) a 451 Hz (La Scala w Mediolanie). Czym dalej w las tym wyżej, ponieważ muzykom zależało na uzyskaniu brzmienia "łamiącego kryształ" w operze. Ówczesne metody wytwarzania strun i stroików do instrumentów faworyzowały zresztą wysokie dźwięki pod względem ich klarowności (niższe częstotliwości często nie dały się do końca dobrze nastroić). Tendencja rosnącego A4 została powstrzymana ostatecznie przez śpiewaków, którzy się wkurwiali, że nie wyrabiają. Jednocześnie, bardzo niefajną tendencją w posiadaniu tak dużego wachlarza częstotliwości były problemy z dostrojeniem instrumentów do siebie (część była wyprodukowana w taki sposób, że po prostu brzmiały poprawnie podciągnięte pod "starą filharmoniczną" A4 (452 Hz), podczas, gdy inne instrumenty nie dały się nastroić wyżej niż na "nową filharmoniczną" (439 Hz). Wielką zmianę przyniosły dwa pojedyncze wydarzenia. Pierwsze z nich to fala strajków wokalistów operowych, która spowodowała, że w lutym 1859 roku francuski rząd przyjął uchwałę określającą A4 jako 435 Hz. Do dzisiaj takie strojenie nazywa się "francuskim" i produkowane są "klarnety francuskie", które mają dodatkowy pierścień, który możesz ściągnąć, żeby mieć 440 Hz, a razem z nim masz 435 Hz. Miałem taki klarnet Jako ciekawostka, w uchwale przepadła propozycja 430.54 Hz jako zbyt skomplikowana. Wywodziła się ona natomiast z ustawienia środkowego C dokładnie na 256 Hz (2^8, no nie?). Posiadanie środkowego C jest wciąż uważane za "doskonałe" pod tym względem, że akurat ten dźwięk ma tę właściwość, że jego kolejne oktawy są potęgami dwójek (C5 byłoby idealnie 512 Hz). Mówię, że tylko C ma tę właściwość, bo wówczas powszechnie używane skale nie były do końca chromatyczne (tzn. kolejne dźwięki miały trochę inne odległości między sobą - w konsekwencji nie dało się po prostu transponować muzyki z jednej tonacji w drugą). Co do 256 Hz, do dzisiaj takie strojenie nazywa się "filozoficznym" lub "naukowym" i czasem stosują je współcześni kompozytorzy. Drugie z istotnych wydarzeń, które wpłynęło na ustalenie częstotliwości A4 to przestrojenie organów w Queen's Hall w Londynie. Wszyscy muzycy angielscy chcieli móc grać właśnie tam, a żeby to zrobić na swoim instrumencie musieli być zgodni z tamtejszym sprzętem. Jako ciekawostka: organy w rzeczywistości podczas koncertów grały niżej, bo strojenie do 439 odbyło się na wczesną wiosnę w temperaturze 15 stopni wewnątrz. Rozgrzana sala mogła obniżyć rzeczywiste A4 nawet do 435 Hz. W każdym razie właśnie wtedy ustanowiono konsensus, że instrumenty (i struny, stroiki, itd.) będą produkowane z nastawieniem do strojenia między 430 a 440 Hz. No i teraz jest najlepsze, co totalnie obala ten bullshit o Rockefellerze i jego diabolicznych zamiarach: - jak opisałem wyżej, Francuzi ustalili 435 Hz - Londyńczycy przestroili się na 439 Hz - nikt nie wiedział, w jakiej temperaturze powinno być mierzone francuskie 435 Hz i powszechnie przyjęty konsensus był taki, że skoro jest to "koncertowa" wysokość, to powinna być mierzona w rozgrzanej sali. Rozgrzana "Queen's Hall" miała około 435 Hz, co stało się nieformalnie dodatkowym "dowodem" na takie traktowanie francuskiej częstotliwości - w konsekwencji: zaczęto używać na przemian albo 435 Hz albo 439 Hz (w zależności od interpretacji powyższego konsensusu), z czasem popularniejsze stało się to drugie, bo było wyższe i dawało bardziej "krystaliczny" dźwięk (cokolwiek to znaczy ) - ustalenie 439 Hz było BARDZO kłopotliwe dla producentów kamertonów i stroików, bo 439 jest LICZBĄ PIERWSZĄ i trudno wyliczyć dokładną wysokość potęgując wcześniejsze wartości. Stąd, w 1939 zdecydowano o rekomendacji dla 440 Hz jako o wiele łatwiej reprodukowanej wysokości. Najlepsze, że do dzisiaj podczas koncertów po pierwsze stroi się całą orkiestrę od oboju, a nie kamertonu. Ponadto, niektóre orkiestry specjalnie stroją się do ich własnych "rozpoznawalnych" wartości (wiedeńska - 445, bostońska - 442). Tyle Rockefeller. Pozostały wywód o 528 można pokrótce zamknąćtak: - przy strojeniu A4 @ 440, na gitarze (najbardziej masowy instrument lat 1940 - 1990) od dźwięku A o wiele łatwiej chwycić akord mollowy - przy strojeniu A4 @ 440, wyższy dźwięk C (z naturalnym akordem durowym odpowiadającym mollowemu A440) ma w teorii wysokość 523,251Hz - w praktyce tak nie jest, bo strojenie pianin i gitar zna fenomen ściskania spektrum, które pokrótce można wyjaśnić tak: wyższe struny są cieńsze i przez to mimo, że nastroisz je idealnie pod względem matematycznym, to w faktycznym rezonansie muzycznym z innymi nutami fałszują - to w końcu tylko fale mechaniczne) - w konsekwencji oktawy się "rozciąga" (tzn. że nie mają stosunki 2:1, ale raczej 2.01:1, 2.02:1 lub inny podobny). Przy takim rozciągnięciu C5 najczęściej oscyluje bardzo blisko 528 Hz. Czy idealnie trafia czy nie to nie ma znaczenia, bo jak doskonale wiesz, na postrzeganą wysokość dźwięku wpływ ma też temperatura i wilgotność powietrza. Tak więc cała teoria o 528, pomijając wywodzenie tej liczby z kodu Biblii czy jakiegoś innego mistycznego planu boskiego, opiera się na ciekawym i faktycznie nieodkrytym fenomenie: - dlaczego akord a-moll (i inne mollowe) brzmi "smutno" - dlaczego akord C-dur (i inne durowe) brzmią "wesoło" To jest element bardzo długiej debaty i muzycznej, i naukowej. Dotąd nierozstrzygnięty. Głównie porusza się argumenty społeczne (od małego słuchasz muzyki "w kontekście" i faktyczny odbiór akordów staje się odruchem nabytym). Ale jednak jest to tylko hipoteza. Resztę pominąłem, bo skoro podstawy są tak miałkie to nie ma sensu tracić czasu na wywody oparte na tych podstawach. (...)" więcej http://www.cheops.darmowe...72.msg35526#new |
Jakub - Sob Paź 30, 2010 22:27
Nie znam się na tym zagadnieniu jako , że słoń musiał kiedyś, gdy byłem mały, nadepnąć mi na ucho.
Nie mniej mogę powiedzieć jedno. Pamiętam czasy przechodzenia ze wzmacniaczy lampowych m.cz na tranzystorowe , a następnie półprzewodnikowe nowych generacji.
Miałem okazję porównywać jakość dźwięku tych wzmacniaczy. O ile dźwięk we wzmacniaczach lampowych był zawsze miły dla ucha , to już ze wzmacniaczy półprzewodnikowych, pomimo znacznie czystszego brzmienia, miał zawsze tendencje do syczenia. Obecnie już nawet tego nie zauważamy, bo po prostu albo zapomnieliśmy tamto lampowe brzmienie , albo w ogóle go nie słyszeliśmy, więc nie mamy punktu odniesienia.
Teraz co do częstotliwości brzmienia, to wydaje mi się , że ponieważ każdy organizm , każda rzecz, mają swoją indywidualną określoną częstotliwość, to muzyka dostrojona swoim brzmieniem do częstotliwości naszego organizmu, będzie odbierana zawsze jako miła dla ucha i przyjemna, natomiast niedostrojona będzie drażniąca, o ile nie szkodliwa wręcz.
VAV EL - Nie Paź 31, 2010 01:41
.
http://www.goldenmean.info/coincidence/
http://www.goldenmean.info/reinventingfractallife/
Dan Winter wspomina powyżej o częstotliwości wiązań wodorowych - 13,563688 MHz.
ma też to związek z palladem /palladium sputtering frequency = 13,56 MHz/
po spaleniu ciała ludzkiego w wysokich temperaturach w krematorium -po długim wypalaniu pozostało tylko trochę palladu.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Pallad
| Cytat: |
| PALLAD: Łatwo absorbuje gazowy wodór, gdyż rozmiary wolnych przestrzeni w jego sieci krystalicznej dobrze odpowiadają wielkości cząsteczek H2. Z tego względu jest stosowany jako tzw. "gąbka wodorowa". To właśnie z powodu absorbujących właściwości palladu wybuchła niegdyś afera z tzw. zimną syntezą jądrową. |
| Cytat: |
| Częstotliwości które mogą coś naprawić, albo mają jakieś "magiczne" właściwości możemy policzyć mnożąc 13,563688 MHz razy Fi. |
jokerwader - Nie Paź 31, 2010 08:43
Jak to przełożyć na instrumenty? Jako, że robie muzykę to bardzo mnie to interesuje.
Jakub - Nie Paź 31, 2010 10:57
pod tym linkiem znajdziesz wzorcowa częstotliwość 432 Hz. Możesz tego użyć jako kamertonu do zestrojenia instrumentu.
http://www.omega432.com/music.html
jest ten dźwięk nagrany w dziale: Using 432hz for the harmonic concept™
VAV EL - Wto Sty 11, 2011 00:42
| jokerwader napisał/a: |
| Jak to przełożyć na instrumenty? Jako, że robie muzykę to bardzo mnie to interesuje. |
Mirdad podrzucił linka , jak to przekładano kiedyś na praktykę:
Świątynie dzięki swoim właściwościom rezonansowym służyły jako narzędzia. Akustyka była kiedyś częścią szeroko pojętej tradycji religijnej.
Wg tego artykułu częstotliwość 110-111 Hz jest dla naszego mózgu odblokowująca i otwierająca. Dlaczego ?
Częstotliwości te wpływają na względną dezaktywacją ośrodków języka i wprowadzają zmianę w aktywności kory przedczołowej, dzięki temu mogą być związane z procesem emocjonalnym. pozwalają uruchomić prawą półkulę mózgową , zwykle mniej aktywną u przeciętnego człowieka niż lewa.
Poczytaj:
link anglojęzyczny:
http://viewzone2.com/archeosoundx.html
Warto by było to przetłumaczyć.
.
Alvin88 - Pią Maj 13, 2011 18:17
Tutaj są dwie płyty do ściągnięcia w formacie FLAC - bezstartnym:
Płyta 1
Płyta 2
Na pewno jak się poszuka w necie to się więcej tego znajdzie.....
VAV EL - Sob Sie 13, 2011 17:00
za:
http://davidicke.pl/forum...kach-t7920.html
UKRYTE ELEMENTY W MUZYCE I DŹWIĘKACH
Adrian Wagner, 1999
http://www.adrianwagner.com/
Jednym z najtrudniejszych pytań, jakie można zadać kompozytorowi, brzmi: “Skąd bierze się inspiracja do tworzenia nowych utworów muzycznych?" Wiedząc, że rzemiosło i gramatyka muzyki są już sformułowane w umysłach muzycznego establishmentu, cóż nowego można znaleźć, czego jeszcze nigdy przedtem nie było? Odpowiedź leży w umiejętności ogarnięcia pełnego utworu oraz tym, na jakim etapie kończy się krzywa reprezentująca na wykresie proces uczenia się.
Muzyczny establishment akademicki z założonymi na oczy klapkami zaakceptowanych przez siebie tradycji utrzymuje, że rozwój systemu “modalnej formy"1 skali wywodzi się od Greków lub Rzymian. Ten pogląd przypomina stanowisko kościelnych fundamentalistów głoszących, że Homo sapiens został stworzony dokładnie tak, jak to podaje Księga Rodzaju. Dziś wiemy, że odkrycia archeologiczne i teoria Darwina dowodzą czego innego, lecz dogmat ma zwyczaj ograniczania umysłu. Wynika to ze znanej prawdy, że jeśli coś jest powtarzane wystarczająco często i nie jest poddawane w wątpliwość ze stosowną konsekwencją, staje się ugruntowaną prawdą.
Na szczęście dożyliśmy czasów, w których istnieje możliwość badania niejednoznacznych zagadnień bez zagrożenia życia ze strony jakiegoś rodzaju inkwizycji. Mamy możliwość jawnego dyskutowania o tych sprawach z ludźmi o otwartych umysłach poszukujących prawdy. Obecnie nasi swobodnie i otwarcie myślący Pracownicy Światłości mogą zająć się tymi zagadnieniami i wspólnie z innymi wspomagać w profesjonalny sposób wysiłki poszukiwaczy, często korzystając ze Światowej Sieci (Internet). Nawet watykańscy kuratorzy używają Internetu do publikowania materiałów pochodzących z ich archiwów, aczkolwiek w tej dziedzinie większość danych wciąż pozostaje poza zasięgiem zainteresowanych. Wielu ludzi postrzega w tym długo oczekiwaną szansę konfrontacji i usunięcia wielu niezgodności istniejących miedzy różnymi religiami. To dopiero początek i już zrodziły się nadzieje, że nowe tysiąclecie przyniesie mile widzianą, szeroką tolerancje miedzy wielu wiarami egzystującymi na naszej planecie. Widok przyszłych monarchów Brytanii zmagających się z nieuniknionym problemem obrony wiary lub wiar, wobec którego będą musieli kiedyś stanąć i podjąć decyzje, może być bardzo ciekawy.
Obrany przeze mnie szlak poszukiwania związków z muzyką starożytnych rozpoczyna się od zbadania korzeni formy modalnej. Gamy i skale można po prostu rozumieć jako super strukturę fraz melodycznych. Skale składają się z uporządkowanych tonów i półtonów bez odniesień do tonicznej lub głównej nuty, a zatem formą modalną nie rządzi system molowych i durowych kluczy, który określa konstrukcje tonalną muzyki. Tonika skali jest jej pierwszą nutą, to znaczy, że toniczną nutą gamy f-moll jest f. Tony są w tym przypadku interwałami sekundy większej albo złożeniem dwóch półtonów.
W Kościele Katolickim prosty śpiew2 stosowano do wzmocnienia rytuału w czasie mszy i na tej bazie rozwinął się prosty śpiew kościelny, jak również pełny zestaw skal molowych i durowych, które do dziś stosujemy w zachodniej muzyce. Już w IV wieku, w czasach cesarza Konstantyna, wprowadzający śpiew, Introit,3 towarzyszył oficjalnym procesjom z zakrystii do ołtarza, z kolei w czasie przygotowań, a później podczas komunii śpiewano Ofiarowanie, śpiew towarzyszył także rozdziałowi chleba i wina miedzy członków kongregacji – oczywiście wszystko śpiewano początkowo wyłącznie po łacinie.
Rzymska Msza stała się najważniejszą z form w całym chrześcijaństwie, aczkolwiek, co ciekawe, zawiera w sobie pewne elementy greckie, włącznie z Kyrie eleison (“Boże, zmiłuj się"). Tę pieśń zastąpiono ostatecznie hymnem Gloria in excelsis Deo. Wzmianki o nim sięgają III wieku i Aleksandrii, natomiast Agnus Dei (Baranek Boży) został wprowadzony dopiero w VII wieku.
Początkowo pieśni śpiewali wyłącznie mężczyźni, ponieważ kobietom nie wolno było wchodzić do kościoła, co omówiłem w moim eseju zatytułowanym “Feminine Element in Mankind" (“Element żeński w świecie mężczyzn") zamieszczonym na stronie internetowej www.me-diaquest.co.uk/awfemel.html.
W VIII i IX wieku powstał problem, w szczególności za czasów panowania Karola Wielkiego, kiedy usiłowano wprowadzić rzymski styl odprawiania modłów we frankońskich regionach Galii.4 Karol Wielki widział siebie jako wyznaczonego przez Boga władcę wybranego ludu, podobnego do króla Dawida i jego nowego Izraela. Było to poważnym wyzwaniem dla Franków, którzy mieli ogromne trudności z opanowaniem subtelności rzymskiego śpiewu, zwłaszcza że rzymscy śpiewacy z premedytacją ukrywali sekrety swojej sztuki. Zamiast wprowadzenia harmonii powstało jedynie zamieszanie!
W rezultacie w XIII wieku powstał, jak niektórzy uczeni chcieliby, abyśmy wierzyli, zupełnie nowy rodzaj śpiewu, który zyskał miano “gregoriańskiego". Mówi się, że wywodzi się on z bizantyjskiej imperialnej liturgii odprawianej w prywatnej kaplicy papieża, w odróżnieniu od innych bazylik. Istnieją jednak uzasadnione powody, aby uważać, że był to styl frankoński a nie bizantyjski i że jego celem było skodyfikowanie oralnego repertuaru. Dziwnym zbiegiem okoliczności okazuje się, że gdzieś “zaginęły" wszystkie księgi z zapisem muzyki frankońskiego miasta Metz (przypuszczalnie mającego związek z powstaniem tego muzycznego modelu), zaś pozostałe manuskrypty, które dotrwały do naszych czasów z tamtego okresu, pochodzą z innych miejsc. Frankońskie Imperium jest odpowiedzialne za trzy muzyczne cechy: porządek, tonacje i liturgiczny dramat – które powstały jako miejscowe dodatki do mszy na cześć świętych patronów.
W IX wieku napisano cały szereg teoretycznych książek na temat śpiewu i w niektórych z nich zastanawiano się nad sposobem pogodzenia nietradycyjnego śpiewu z rym, co pozostało z greckiej teorii muzycznej. W XII wieku repertuar znacznie się skomplikował i Zakon Cystersów zaprotestował przeciwko przewadze rytuału, co znalazło swój wyraz w usunięciu pewnych nut (dziesiątych) oraz eliminacji długiego meandrowania (melizmaru)5 pojedynczych słów.
Od tamtego czasu dokonywano w różnych okresach zmian, które obejmowały również formy średniowieczne ponownie wprowadzone w XVIII i XIX wieku. Zmiany w notacji nastąpiły po przejściu z zapisu bezliniowego do czteroliniowego, a następnie znanego nam dzisiaj pięcioliniowego. W tym samym czasie zmianie uległy znaki ekspresyjne stosowane do zapisu śpiewu, podobnie jak oznaczenia określające rytm – zmiany te sięgają korzeniami XIII wieku. Mimo to stary rzymski system wciąż zawiera bardziej prymitywną formę modalną od gregoriańskiej i rozpoznanie pochodzenia skali jest stosunkowo łatwe.
Greckie nazwy czterech podstawowych skal modalnych brzmią: protus, deuterus, tritus i tetrardus. Z tych czterech skal zrodziły się pozostałe, takie jak osiem skal psalmicznych będących frankońską innowacją przypisaną Bizancjum: dorycka (d), hypodorycka, frygijska (e), hypofrygijska, lidyjska (f), hypolidyjska, miksolidyjska (g) i hypomiksolidyjska. (Aby usłyszeć te skale, należy sekwencyjnie naciskać na klawiaturze białe klawisze od pierwszej nuty, czyli tonację dorycka należy grać od d oktawy małej do d oktawy razkreślnej, frygijska od e oktawy małej do e oktawy razkreślnej etc. Tonacje “hypo" złożone są z dźwięków odpowiednich skal, lecz rozpoczynają się i kończą o kwartę niżej, czyli hypodorycka zaczyna się od nuty A oktawy wielkiej poniżej dźwięku centralnego d, co pozwala na wznoszącą się kadencję).
Później, w XVI wieku, dodano jeszcze cztery skale: eolska (a), hypoeolska (e), jońska (c) i hypojońska (g). Każda z nich zawiera inną sekwencję półtonów i pełnych tonów, co czyni ciąg nut podobnym do skali. Co ciekawe, skala lidyjska zawiera powiększony czwarty interwał za sprawą nuty b (obniżony o pół tonu dźwięk h), który był pogardzany przez kościół rzymskokatolicki i odrzucony w XII wieku jako “diabelski interwał".
Inne rodzaje muzyki średniowiecznej wyłoniły się z europejskiej muzyki ludowej i z niej pochodzą znane od dawna melodie wędrownych poetów i śpiewaków.
Tymczasem kultury pozaeuropejskie już od starożytności rozwijały swoje własne systemy modalne, takie jak arabski magam i hinduski raga.
Do różnych systemów modalnych doczepiano w średniowieczu najróżniejsze wartości moralne i z niektórymi z nich związane są dziwaczne historie. W jednej z nich występuje młody człowiek, który został tak pobudzony przez melodię graną w skali frygijskiej, że był już gotów włamać się do komnaty młodej kobiety, lecz nagła zmiana skali na hypofrygijską przywróciła mu normalny, rozsądny tok myślenia! Byli też tacy, którzy wiązali osiem skal z ciałami niebieskimi oraz pierwiastkami męskimi i żeńskimi.
Platon i Arystoteles pisali o harmonii, które, co ciekawe, nazywały się jońska, lidyjska, dorycka i frygijska i każda z nich wymagała oddzielnego strojenia liry. Platon cenił również egipskie standardy muzyczne, w związku z czym uprawnione jest założenie, że powiązania form modalnych łączą systemy grecki i rzymski. Skale te obejmowały jednak inne rodzaje stroju form diatonicznych, chromatycznych i enharmonicznych. Wraz z greckimi formami modalnymi przyszły melodie i rytmy związane z lirycznym greckim metrum i poezją. To ograniczyło z kolei swobodę greckich kompozytorów w łączeniu słów z muzyką w przeciwieństwie do ich rzymskich następców.
Największy wpływ na Platona i Arystotelesa miał Pitagoras, który badał teorię muzyczną, zanim został wtajemniczony przez babilońskich kapłanów w arkana arytmetyki, muzyki i innych dyscyplin. Niestety, żadne z jego dzieł nie przetrwało do naszych czasów i aby poznać jego prace z dziedziny matematyki i akustycznej geometrii muzyki, musimy śledzić późniejsze źródła. Jego koncepcje, takie jak tetrad (system czwórkowy) i złoty podział oraz proporcje harmoniczne, znalazły zastosowanie w estetyce i różnych mistycznych wierzeniach. Pitagorasowi przypisuje się odkrycie matematycznej zależności między wysokością nuty i długością struny, aczkolwiek istnieje wiele dowodów na to, że zależność ta była już znana w czasach babilońskich i sumeryjskich.
Grecki pogląd, że muzyka ma wpływ na etykę i że można ją wyrazić w kategoriach abstrakcyjnych jako odzwierciedlenie pewnego wyższego źródła, jest do dziś niepodważalny. Pitagorejczycy uważali to za przejaw “pokrewieństwa wszystkich istot".
Za sprawą swoich związków z Apollem Pitagoras uważał, że jest zdolny do przypomnienia sobie swoich poprzednich wcieleń i że dzięki temu wie więcej od innych. Stosował muzykę jako narzędzie służące do oczyszczania ducha w dążności do osiągnięcia stanów wyższej świadomości. “Stać się podobnym do swojego mistrza" i “zbliżyć się bogów" były celami, jakie stawiał przed swoimi uczniami. Zbawienie było wiec osiągalne poprzez zjednoczenie się z Boskim Kosmosem i studiowanie kosmicznego porządku poprzez Muzykę Sfer.
Badając muzykę starożytnej Mezopotamii i Egiptu, odkrywamy, że pod koniec czwartego tysiąclecia przed naszą erą istniała już określona muzyczna struktura rytmicznej i melodycznej tradycji opracowana pod kierunkiem kapłanów.
Jest wiele dowodów zawartych w tekstach na to, że sumeryjskie i akadyjskie dynastie panujące w trzecim tysiącleciu p.n.e. uczyniły z muzyki znaczący aspekt królewskiego i kapłańskiego rytuału. W rzeczywistości mówią one, że instrumenty muzyczne “czynią przyjemność bogom". Jak podkreśla w swojej książce Genesis of the Grali Kings (Potomkowie Dawida i Jezusa) Laurence Gardner, biblijny Tubalkain (który jest czczony wśród masonów) był wielkim Wulkanem Mezopotamii w czasach, gdy w Egipcie panował król Narmer (około 3200 p.n.e.). Był on wybitnym alchemikiem i największym metalurgiem swoich czasów, zaś o jego przyrodnim bracie Jubalu mówiono, że był “przodkiem wszystkich, którzy umieli obchodzić się z lirą i fujarką" – to od niego wywodzi się słowo “jubilee" (jubileusz) oznaczające “ryk trąb" lub “prowadzić z tryumfem i pompą". Rytualne związki pomiędzy sprawianiem przyjemności bogom a rogami i trąbami są w tamtych czasach bardzo widoczne i prawdopodobnie właśnie z tamtych czasów pochodzą późniejsze asocjacje pomiędzy aniołami i średniowiecznymi długimi trąbami.
Instrumentami muzycznymi, na których grano w czasie pogrzebu w Ur (stolica Sumeru około 2600 p.n.e.), były: dziewięć lir, trzy harfy, sistrumy6 lub dzwonki, płaskie bębny w trzech rozmiarach, podwójne flety i srebrne flety. Są dowody, że formy modalne były stosowane już w tamtych czasach, mamy również informacje wizualną uzyskaną z kartuszy ukazujących ludzi śpiewających i tańczących z dzwonkami, grzechotkami i cymbałami.
Przyglądając się strojeniu harf i lir mamy możliwość bezpośredniego ustalenia czterech podstawowych skal stosowanych później w Grecji i Rzymie. Mozaika w królewskim pałacu w Ur przedstawia śpiewaczkę, której akompaniuje mężczyzna grający na lirze z pudłem rezonansowym w kształcie byka. Zwierzęta łączono z poszczególnymi instrumentami, co ukazują dekoracje w postaci szakala na jednej z lir z Ur i “węże" (długie skręcone trąby), które wydawały dźwięki podobne do syku węża.
Odkryto egipskie teksty pochodzące z pierwszej połowy drugiego tysiąclecia p.n.e. podające instrukcję strojenia liry, która zawierała pojecie oktawy (takiej jak w późniejszych greckich i rzymskich systemach) i stanowiła podstawę do tonalnego skalowania. Związki z muzyką wojskową są widoczne na wielu kartuszach i grobowcach starożytnego Egiptu. Tutanchamon został pochowany z dwiema trąbami, zaś relief na nagrobku Sennacheryba7 przedstawia dwie grające na przemian trąby.
W Wyroczniach Sibyllińskich (Oracula Sibyllina), których przepowiednie dotyczące żydowskich i chrześcijańskich doktryn zostały rzekomo potwierdzone przez Sybilie (legendarną grecką wieszczkę), czytamy:
Nie leją oni krwi na ołtarze w ofierze,
Nie ma tam dźwięków bębnów, nie ma cymbałów,
Nie ma fletu o wielu otworach, który ma dźwięk zdolny do zniszczenia serca,
Nie ma piszczałki wydającej głos podobny do głosu krętego węża,
Brak dziko brzmiących trąb oznajmiających wojny,
Nie ma tych, co są rozpasani nieprawością rozkoszy lub tańca,
Nie ma dźwięku liry i zło pobudzających tańców.
W średniowieczu biskupi zabronili na pewien czas używania blaszanych instrumentów dętych w kościołach, ponieważ były one zuchwałe i wydawały tony, które były postrzegane jako “diabelskie" i “muzyka szatana". Przepis ten został wydany w celu zerwania więzów ze wszystkim co starożytne, z formami rytuału kultowego przedstawionymi w Starym Testamencie i związanym z nimi rytuałem egipskim. Co ciekawe, w czasach reformacji muzyka świecka była nieomal całkowicie komponowana na blaszane instrumenty dęte i to przez takich kompozytorów, jak Purcell, Handel i Bach, włącznie z utworami pisanymi na chór i orkiestrę dętą. Uroczystości zarówno państwowe, jak i kościelne do dzisiaj dziedziczą swoje muzyczne tradycje z kapłańskich rytuałów i wojskowej pompy wywodzących się dawnych czasów.
Rytuał sakralny zawsze miał związek z domeną transcendentalną i wiele instrumentów jest przedstawianych jako instrumenty podwójne odległe od siebie, jak się wydaje, o jedną oktawę. Ma to duże znaczenie, kiedy rozpatruje się psychoakustyczne właściwości dźwięku. Podniesienie interwału doskonałej oktawy wynosi dokładnie połowę lub podwójną jej częstotliwość. W terminologii kościelnej jest to siódmy dzień (dokładnie tydzień) po święcie lub osiem dni łącznie ze świętem i jego oktawą.
Kiedy oktawa brzmi niedoskonale, czasami występują dziwne zjawiska akustyczne. W pewnych warunkach architektonicznych i atmosferycznych niedoskonale brzmiąca oktawa (kiedy częstotliwości zaczynają rezonować przeciwko sobie) wytwarza niższe tony lub dźwięki subharmoniczne, które mogą spaść poza dolną granicę słyszalności.
Rezonans jest drganiem wymuszonym przez kontakt z obiektem wspomagającym częstotliwość. Na przykład kamerton brzmi znacznie silniej, jeśli dotkniemy nim stołu, przy czym energia jest znacznie silniej przenoszona przez powietrze. Jeśli jednak kamerton nie dotyka niczego, jego wibracje będą trwały znacznie dłużej, aczkolwiek będą mniej intensywne. Ważne jest również zdanie sobie sprawy z tego, że w znanym scenariuszu ze śpiewakiem i kieliszkiem do wina, nie siła dźwięku gra zasadniczą role – to wibracyjny “tryl" śpiewaka będący w rezonansie z kieliszkiem powoduje jego pękniecie.
Prawo zachowania energii głosi, że “nie można uzyskać więcej energii ze źródła dźwięku, niż się w nie jej włożyło". Jednak przy subtelnym zastosowaniu architektury i naturalnych komór można zaprząc dźwięk do wywołania jego psychoakustycznych właściwości. Dźwięk konkretnego instrumentu pochodzi od jego zdolności do wzmacniania pewnych harmonicznych, tak aby wytworzyć to, co nazywamy “barwą dźwięku", której zakres zwie się “formantem".
Formanty odgrywają wyjątkową role w naszej mowie, jako że dźwięk każdej samogłoski można scharakteryzować jako połączenie dwóch określonych regionów formantowych. Ekstremalne zastosowanie tego można odnaleźć w niskotonowym śpiewie mnichów tybetańskich, śpiewie wyznawców Hare Krishna i śpiewie Om. Formanty odgrywają w istocie dużą role w sile lub amplitudzie dźwięku, co wyjaśnia, dlaczego pojedynczy flet jest słyszalny wśród dużej partii instrumentów smyczkowych i blaszanych dętych w orkiestrze.
Wielu studiowało lewitacyjny potencjał dźwięku i mamy szereg opisów działania tej unoszącej siły pochodzących od naocznych świadków. W rzeczy samej rytuały lewitacyjne są nadal praktykowane w Tybecie.
W małej wiosce Shivapur w Indiach stoi niewielki meczet poświęcony świętemu sufiemu Qamar Ali Dervishowi, na którego podwórzu leży ważący 138 funtów (62,6 kg) kamień. W czasie codziennych modlitw staje wokół niego jedenastu wiernych i powtarzają imię świętego. Kiedy dochodzą do pewnej wysokości dźwięku, ludzie ci unoszą kamień używając do tego po jednym palcu. Kończąc pieśń, odskakują do tyłu i kamień odzyskuje swój ciężar, po czym spada na ziemię z głośnym łoskotem. Wydaje się, że kluczem do tego zjawiska jest śpiew i tych jedenaście głosów musi stanowić pewien klucz do osiągnięcia odpowiedniej wysokości dźwięku, który zmienia wibracje kamienia i powoduje, że traci on ciężar, a przynajmniej staje się lżejszy.
Kolejny fascynujący opis współczesnej lewitacji pochodzi z Tybetu. Relację tę zawdzięczamy szwedzkiemu producentowi samolotów, Henry'emu Kjellsonowi, który podróżował po Himalajach na początku lat trzydziestych. Kjellson opisuje, jak tybetańscy mnisi wciągali z pomocą jaków głazy o przekroju około 1,5 m2 na płaskowyż i umieszczali je w specjalnie wykutej niecce o średnicy 1 metra i głębokości 15 centymetrów w jej centralnym miejscu. Niecka była usytuowana w odległości 100 metrów od pionowego czterystumetrowego urwiska, na którego szczycie znajdowała się świątynia w trakcie budowy.
Sześćdziesiąt trzy metry za niecką stało 19 muzyków, a za nimi 200 mnichów rozmieszczonych wzdłuż promieni oddzielonych od siebie co pięć stopni, którzy tworzyli ćwierć koła z niecką w środku. Odległości zdawały się mieć kluczowe znaczenie, ponieważ wszystkie były mierzone przy pomocy sporządzonych z pasków skóry miarek z zawiązanymi węzłami.
Trzynastu muzyków miało bębny trzech różnych rozmiarów, a sześciu pozostałych duże trąby. Bębny ważyły do 150 kilogramów, miały beczkowaty kształt i wisiały na drewnianych ramach ustawionych poziomo i skierowanych w kierunku niecki. Długie metalowe trąby, również skierowane w kierunku niecki, miały określoną długość i do grania na każdej z nich potrzebni byli dwaj mnisi, którzy dmuchali w nie po kolei.
Na dany znak zagrzmiały bębny i trąby, zaś mnisi zanucili unisono, co dało razem silne uderzenia dźwięku. Po czterech minutach Kjellson zauważył, że głaz umieszczony w niecce zaczął się trząść, poruszając się na boki, a następnie wraz ze wzrostem intensywności dźwięku wzniósł się torem parabolicznym 400 metrów wyżej, na szczyt urwiska! Kjellson odnotował, że tą metodą mnisi podnosili od pięciu do sześciu głazów na godzinę.
Kilka lat później przyjaciel Kjellsona, szwedzki lekarz dr Jarl, który pracował w Egipcie na rzecz Oksfordzkiego Towarzystwa Naukowego (Oxford Scientific Society), został wezwany do Tybetu, aby pomóc wyleczyć Wysokiego Lamę. Tak się złożyło, że było to w tym samym regionie. W czasie jego pobytu tam pozwolono mu nakręcić dwa filmy przedstawiające ten lewitacyjny rytuał. Oksfordzkie Towarzystwo Naukowe skonfiskowało je jednak, argumentując, że w czasie ich kręcenia dr Jarl był ich pracownikiem i w związku z tym mają prawo do ich utajnienia i niedopuszczenia do publicznej prezentacji. Okoliczności zniknięcia tych filmów do dziś stanowią tajemnicę, niemniej wciąż trwa zakrojone na szeroką skalę ich poszukiwanie prowadzone, zarówno przeze mnie, jak i inne osoby.
W muzycznym albumie zatytułowanym Genesis of the Grail Kings odtworzyłem pierwsze cztery minuty tego rytuału lewitacyjnego na ścieżce noszącej nazwę “Phoenix and the Firestone" (“Feniks i ogniowy kamień") przy zastosowaniu identycznego formatu jak opisałem powyżej. Od chwili wypuszczenia płyty kompaktowej skontaktowało się ze mną wielu ludzi, donosząc, że ta ścieżka była czasami przyczyną różnych zjawisk. W jednej z relacji jest mowa o tym, że muzyka powracała po wyłączeniu odtwarzacza płyt, z kolei inni donosili, że w pomieszczeniu, gdzie ją odtwarzano, przesuwały się różne przedmioty. Tym niemniej nikt jeszcze nie powiadomił mnie o tym, że jego aparatura stereo wyfrunęła oknem!
Obrazek
Wstępne wyniki poszukiwań na tym polu ukierunkowały mnie na dokładniejsze przyjrzenie się częstotliwościom i rezonansowi. Częstotliwość rezonansowa naszych czaszek wynosi około 3,5 herca i koincyduje z czternastą subharmoniczną G nad środkowym C, która jest główną częstotliwością używaną w utworze “Phoenix and the Firestone". Jest to częstotliwość bezpośrednio związana z szyszynką, co łączy ją z domeną transcendentalną i ekspansją podświadomości.
Ostatnie badania dźwięku wykonano w Paryżu w ramach projektu IRCAM. Jest to przedsięwzięcie mające na celu badanie muzyki elektronicznej (w Centrum Georgesa Pompidou) realizowane od lat osiemdziesiątych z dużą pomocą finansową rządu francuskiego.
Niestety, większość prac prowadzonych pod przykrywką projektu o charakterze artystycznym dotyczyła zastosowań dźwięku jako broni. Do dziś w Centrum Pompidou są pewne pomieszczenia, które są niedostępne dla pracujących tam stale kompozytorów.
Jak dotąd żadne współczesne badania nie dały jakichkolwiek oznak lewitacyjnych możliwości dźwięku znanych Tybetańczykom i innym ludom. Niemniej badania prowadzone są nadal, jako że nie ma powodu, byśmy mieli wątpić w przepływ wiedzy do Tybetu ze starożytnego Egiptu i Mezopotamii. Do chwili przejęcia przez Chiny Tybet przez tysiące lat pozostawał w izolacji i wiedza ta mogła być celowo przekazana tamtejszym mnichom.
Podporządkowana zamierzonym celom architektura zawsze odgrywała dużą role w konstrukcjach otaczających miejsca przeznaczone do grania muzyki. Francuska katedra Chartres (zbudowana w XIII wieku w niecałe trzydzieści lat, w czasie gdy styl gotycki miał najczystszą formę) jest jedną z najcudowniejszych pod tym względem budowli. W centrum podłogi nawy znajduje się słynny labirynt od dawna wiązany z pewnymi muzycznymi harmonikami, który wkomponowany jest w konstrukcję architektoniczną ścian katedry i łuków przyporowych8.
W swojej książce Genesis of the Grali Kings Laurence Gardner opisuje niezwykłe, antygrawitacyjne własności białego proszku złota oraz innych monoatomowych pierwiastków o zmienionych orbitach (Orbitally Rearranged Monatomic Elements; w skrócie ORME). Nasza wspólna praca na tym polu doprowadziła nas do sformułowania postulatu głoszącego istnienie trzech sił – jednoatomowego proszku, akustyki i architektury – i że bez ich holistycznego związku wywołującego międzywymiarowy stan zwany Równiną Sharon jest niemożliwe istnienie właściwych dla stanów lewitacyjnych sił nadprzewodnictwa.
Nie wiemy, czy tybetańskie kamienie zawierały jakąkolwiek monoatomową substancje, lecz możliwość jej stosowania staje się widoczna, kiedy weźmiemy pod uwagę inne budowle na świecie, takie jak na przykład piramidy egipskie i świątynie Inków, które posiadają szczególne własności akustyczne. Wyniki naszych wspólnych badań zostaną włączone do kolejnych publikacji i muzyki.
Tymczasem źródła form modalnych i dźwięków oraz rozwój nowego rozumienia harmonicznej progresji (które nazywam “skalami rozszerzonej transpozycji") są obecne w muzyce, którą stworzyłem w Holy Spirit and the Holy Grail (Duch Święty i Święty Graal) i Genesis of the Grail Kings.
Esej ten rozpocząłem od stwierdzenia, że jesteśmy obecnie w stanie zbadać wiele z dotychczas ukrytych elementów dźwięku i muzyki. Mamy obecnie okazję poznać te unikatowe elementy, które choć zapomniane, nie zaginęły i tkwią ukryte w naszej podświadomej pamięci genetycznej, i przywrócić ich znaczenie we współczesnym świecie.
Ziemskie zapasy paliw zaczynają się wyczerpywać i musimy zainteresować się innymi źródłami energii, jeśli mamy nadal korzystać z naszych łagodnych technologii. Stosowane obecnie nieekologiczne technologie przynoszą
nam w ostatecznym rozrachunku więcej zła niż pożytku. Tak być dalej nie musi i nie będzie, jeśli zrozumiemy i ponownie zdołamy wprowadzić do użytku metody, które były dostępne w starożytności.
Niezwykle budujące jest to, że nasi czołowi uczeni zdają już sobie sprawę, że to, co kiedyś traktowano jako próżnię, jest w rzeczywistości wypełnione czymś, co nazywają obecnie “egzotyczną materią", i że część tej wibracyjnej i rezonansowej energii jest możliwa do wykorzystania na naszej planecie z pożytecznym dla nas skutkiem.
O autorze:
Adrian Wagner urodził się w roku 1952. Jest z wykształcenia muzykiem i obecnie pracuje jako kompozytor i producent muzyczny. Od początku lat siedemdziesiątych zajmuje się nagrywaniem i produkcją muzyczną. Pracuje z licznymi muzykami i zespołami rockowymi. Wynalazł Wasp (pierwszy w świecie, przenośny syntetyzator cyfrowy). Skomponował niezliczoną ilość utworów muzycznych do filmów fabularnych, animowanych, dokumentalnych i reklam. Wydał szereg albumów z własną muzyką, takich jak Merak, Inca Cold, Karming the Elements i Ambient Collection.
W latach osiemdziesiątych założył własną firmę muzyczną “The Musie Suite", która zajmowała się produkcją albumów różnych artystów i grup oraz jego własnych utworów będących odzwierciedleniem jego celtyckiego pochodzenia. Jego nowa spółka “MediaQuest" jest multimedialną firmą zajmującą się nagrywaniem i obróbką dźwięku oraz produkcją płyt kompaktowych. Utrzymując bliskie związki z przemysłem filmowym w roku 1999 skomponował muzykę do nowego telewizyjnego filmu dokumentalnego opowiadającego o życiu Jimiego Hend-rixa.
W ramach współpracy z Laurence'em Gardnerem skomponował ostatnio i wydał suity będące muzycznym dopełnieniem jego książek: Holy Spirit and the Holy Crail i Cenesis ofthe Crail Kings. Obecnie pracuje nad utworem Anunnaki i dalszym ciągiem muzyki do kolejnych książek Cardnera. Niedawno otrzymał tytuł Kawalera Imperialnego i Królewskiego Zakonu Łabędzia (Cl-ROS9). Jest praprawnukiem dziewiętnastowiecznego kompozytora oper z cyklu Graala, Ryszarda Wagnera, który swój CIROS otrzymał z rąk Ludwika II Bawarskiego.
Przypisy:
1. Modalny znaczy mający związek z trybami, skalami kościelnymi, archaicznymi, w których rozmieszczenie półtonów było inne niż w dzisiejszych skalach molowych i durowych. – Przyp. tłum.
2. Śpiew gregoriański lub melodia, do której dodano głosy kontrapunktowe, lub średniowieczny liturgiczny utwór muzyczny bez wyraźnego tempa i śpiewany zazwyczaj bez akompaniamentu. – Przyp. tłum.
3. Antyfona śpiewana w połączeniu z psalmem w liturgii kościoła rzymskokatolickiego lub anglikańskiego. – Przyp. tłum.
4. Starożytny region w Europie Zachodniej obejmujący tereny obecnych Włoch, Francji, Belgii i południowej Holandii. – Przyp. tłum.
5. Figura melodyczna śpiewana na jednej sylabie, obejmująca 2 lub więcej dźwięków, typowa dla śpiewu ambrozjańskiego, chorału gregoriańskiego i muzyki orientalnej. – Przyp. tłum.
6. Instrument muzyczny w rodzaju metalowej grzechotki znany głównie w starożytnym Egipcie jako instrument obrzędowy. – Przyp. tłum.
7. Król Asyrii (705-681 p.n.e), syn Sargona II, uczynił Niniwe swoją stolicą budując pałac, poszerzając i upiększając miasto oraz wznosząc wewnętrzne i zewnętrzne mury obronne. – Przyp. tłum.
8. Wspornik składający się zazwyczaj z pomostu lub wspornika stojącego oddzielnie od głównej konstrukcji i łączącego się z nią łukiem, wzdłuż którego przenoszą się naprężenia ze sklepienia na wsporniki. – Przyp. tłum.
9. Skrót od tytułu Chevalier of the Imperiał and Royal Order of the Swan (Kawaler Imperialnego i Królewskiego Zakonu Łabędzia).
Kontakt: Multi MediaQuest International Ltd, Dyfed Wales UK, Tel +44 (0) 1239 710594, Fax +44 (0) 1239 711343, E-mail: <adrian@mediaquest.co.uk>, Strona internetowa: <www.mediaquest.co.uk>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz