Samba
Samba', 1, 1, '212.244.224.150', 1198839872, 0, 'Szyszynka
Kilkanaście lat temu, kiedy pracowałam nad powrotem do zdrowia i testowałam na sobie różne metody niekonwencjonalnego leczenia doznałam takiego olśnienia, że kiedyś dawno temu ludzie byli połączeni z naturą w jakiś sposób, który umożliwiał im bycie zdrowym i w pełni sił i nie musieli ciągle myśleć o chorobach. Nie wiedziałam tylko w jaki sposób? Pomyślicie może : „cóż w tym odkrywczego?” Otóż zaczęłam czytać książkę D. Melchizedeka „Pradawna Tajemnica Kwiatu Życia” i zaraz na początku, bo na 21 str. przeczytałam takie oto słowa: „Najważniejsza zmiana zaszła w sposobie w jaki wdychamy pranę czyli energię siły życiowej wszechświata, jak ją nazywają Hindusi. Prana jest ważniejsza dla naszego przetrwania niż powietrze, woda, pożywienie oraz inne substancje, zaś sposób w jaki pobieramy tę energię radykalnie odmienia nasz sposób postrzegania Rzeczywistości....Zanim nastąpił upadek Atlantydy, potrafiliśmy przewodzić pranę jednocześnie w górę i w dół ” (tuby biegnącej wzdłuż czakr ) „zaś dwa jej strumienie spotykały się wewnątrz naszych czakr. Sposób oraz miejsca spotkania strumieni prany stanowiły istotny aspekt pradawnej wiedzy, którą dziś wciąż obserwuje się we wszechświecie. Kolejnym ważnym punktem w ludzkim ciele jest szyszynka umiejscowiona niemal w samym środku głowy. Stanowi ona istotny czynnik świadomości. Gruczoł ten miał dawniej większe rozmiary, przypominał wielkością piłeczkę pingpongową, podczas gdy obecnie przypomina wyschnięte ziarenko grochu, ponieważ już od dawna już nie wiemy jak z niego korzystać-, to czego nie używamy zanika. Energia praniczna przepływała przez środek szyszynki. Gruczoł ten....wygląda jak oko i pod pewnym względem jest dosłownie gałką oczną. Szyszynka ma kształt kuli, która zawiera otwór. W otworze tym znajduje się soczewka skupiająca światło. Jest ona pusta w środku i posiada receptory kolorów. Jej podstawowe pole widzenia – choć nie zostało to stwierdzone naukowo- obejmuje to co jest w górze, w stronę nieba. Tak samo jak oczy obejmują kąt widzenia szerokości 90 stopni w promieniu przedmiotu obserwacji , szyszynka również „widzi” obszar wyznaczony kątem 90 stopni wokół kierunku patrzenia. Tak jak my nie możemy objąć wzrokiem tego, co jest za nami, tak szyszynka nie widzi Ziemi w dole. Nawet w swoim obecnym skurczonym rozmiarze szyszynka przechowuje wszystkie święte formy geometryczne oraz zrozumienie tego, w jaki sposób została stworzona Rzeczywistość. Cała ta wiedza przechowywana jest we wnętrzu człowieka. Nie mamy jednak do niej dostępu. ponieważ w wyniku Upadku straciliśmy pamięć, bez pamięci zaś oddychamy inaczej. Zamiast pobierać pranę przez szyszynkę i puszczać ją w obieg w górę i w dół naszej centralnej osi, zaczęliśmy ją wdychać przez usta i przez nos. Strumień energii pranicznej omija teraz szyszynkę, co powoduje, że postrzegamy rzeczy w zgoła odmienny sposób inaczej interpretujemy Jedyną Rzeczywistość ( wprowadziliśmy podział na dobro i zło czy też spolaryzowaną świadomość) „ itd., itd. Mój organizm został wiele lat temu tak mocno nadszarpnięty przez choroby i wieloletnie leczenie antybiotykami, że właściwie musiałam zaczynać od początku czyli niemalże powoływałam siebie do życia na nowo. Miałam ogromne problemy z oddychaniem. Nawet podczas medytacji wspomagałam się czasem oddychaniem mentalnym. Pomyślałam sobie tak: a gdybym spróbowała uruchomić szyszynkę i pozyskiwanie prany poprzez nią. Ułożyłam sobie afirmację: „prana dostaje się do mojego organizmu poprzez szyszynkę” skupiając swoją uwagę jednocześnie na szyszynce wg opisu w książce. Powtórzyłam ją 3 razy. Poczułam przypływ energii. Powtarzałam ją przez 4 dni, zauważyłam, że za każdym razem zwiększa się poziom energii i postępuje proces leczenia. Pomyślałam wtedy; powinnam pójść dalej i ułożyłam następną afirmację: „prana cięgle wypełnia mój organizm przechodząc przez szyszynkę”. Poczułam stały dopływ energii życiowej i bardzo silnie postępujące uzdrawianie mojego ciała. Jest to dla mnie niezwykłe odkrycie. Poczułam jakby całe moje dotychczasowe życie usiane gęsto chorobami, niepełnosprawnością miało mnie właśnie doprowadzić do tego odkrycia. Gdyby ludziom udało się aktywować szyszynkę byliby ciągle zasilani energią życiową i w efekcie mogli by być zdrowi. Eksperyment mój trwa 2 tygodnie. Z dnia na dzień czuję się zdrowsza, chociaż choróbska pobudzone praną dały mi na początku nieźle w kość. Na razie tyle zaobserwowałam, jednakże wnioskując z opisu zamieszczonego w książce szyszynka ma nam do zaoferowania dużo więcej, ale to już jest kwestia czasu. Chciałam się podzielić z Wami tym doświadczeniem. |
|
2007-12-28 12:27
aneta
aneta', 1, 1, '83.9.172.60', 1198841225, 0,
'Bardzo ciekawy tekst, gdzieś tam słyszy się to i owo o szyszynce ale
przeważnie sie o niej nie pamięta a szkoda, bo może nam wiele w życiu
ułatwić.
Ta tuba, poprzez którą przechodzi prana to ta sama, która powstaje podczas medytacji merkaba. |
|
2007-12-28 13:01
Mario
Samba cudowne doswiadczenie
Powiem tyle, ze dzieki D. Melchizedekowi PRZYPOMNIALEM sobie wiele "rzeczy". I w tym miejscu pragne okazac temu czlowiekowi swoja OGROMNA WDZIECZNOSC A jak dowiedzialem sie o ksiazce "Zycie w przestrzeni serca" autorstwa Drunvalo Melchizedeka, to czytajac krociutka recenzje tej ksiazki wytworzyly sie we mnie takie emocje i energia, ze nie moglem powstrzymac lez .... Jest to publikacja dla mnie bezcenna na dzien dzisiejszy. A odnosnie przeplywu prany szyszynka przez nasze cale cialo - to mysle, ze kazdy z nas robiac tego typu oddychanie moze poczuc sie w pierwszej chwili nieco gorzej, gdyz nastepuje niesamowite oczyszczanie. Energia ta jednak ma moc uzdrawiania WSZELAKICH chorob Link do tego "watku" zamieszczam i tutaj: http://www.bruno-groening.org/polska/bruno...unogroening.htm Ogolnie mowiac posiadamy WSZYSTKO co niezbedne do pelnego zdrowego zycia, tylko potrzebujemy PRZYPOMNIAEC sobie jak z tego korzystac Alez sie ciesze Krysiaczku z Twojego doswiadczenia |
|
2007-12-28 17:21
Tessi
Krysiu, masz rację, pobudzanie szyszynki ma
bardzo duży wpływ na zmiany energetyczne w całym organizmie. Dobrze, że
nam o tym przypomniałaś i podałaś te ciekawe informacje
Dodam jeszcze, że szyszynka jest portalem pomiędzy światem fizycznym a światem energii i światła. Jednak przy okazji warto często się uziemiać oraz pracować nad oczyszczaniem czakramów. Warto również zwrócić uwagę na reakcję organizmu, ponieważ może pojawić się uczucie nacisku na głowę lub 3-cie oko, a jeśli niższe czakry nie są drożne, energia skumuluje się w grasicy, co może doprowadzić do przestymulowania tarczycy i pojawi się silny ból w tej okolicy. Kiedy szyszynka uaktywni się, w następnej kolejności zacznie się uaktywniać właśnie grasica i tarczyca Mario, również byłam na spotkaniach przyjaciół Bruno Groeninga, ale wg mnie są to niższe wibracje. Nie bądź zły, lecz ja to tak odebrałam |
|
2007-12-28 18:21
Mario
Tessi nie gniewam sie - ani mi to w myslach
Powiem Ci, ze osoby, ktore traktuja Bruno niczym "bozyszcze" wywoluja tego typu energie, ale dla mnie nie o to chodzi. Zreszta moj 'strach" czy "leki" spowodowane jakimis nizszymi energiami odchodza na bok Nie ma co sie lekac tych energii - wiekszosc z nich SZUKA i bladzi, a ja przeszedlem juz swoja inicjacje takimi energiami i ciesze sie ze mam za soba tego typu "strachy na lachy" - wybacz Tessi, ze teraz ja tak pisze. |
|
2007-12-28 18:40
Kwiat Paproci
Wybaczcie banalne i może nawet "nie na miejscu" pytanie:
- skoro szyszynka jest okiem zwróconym "ku górze" to co jest okiem patrzącym "w dół", ku Ziemi (ziemi?), ku materii? Jeżeli kiedyś taki przepływający strumień energii był normą u ówczesnego człowieka to musiał istnieć i kontakt z ziemską rzeczywistością, tą namacalną i materialną. Stopy? Czakram korzenny? Prostata A może to jest nie tak, z moim rozumowaniem? Nie wiem, odpowiedzcie pls. _(^)_ |
|
2007-12-28 18:55
Świetlisty
Prawie jak zabawa z Kundalini tylko, że startujemy z drugiej strony
Wielkie dzięki Sambo za ten opis |
|
2007-12-28 21:18
aneta
Zaczęłam szperać po necie, co tam piszą o szyszynce i znalazłam taki fragment (z tego artykułu http://www.sm.fki.pl/Niejedzenie/Niejedzen...asilanie_ciala)
"Szyszynka jest gruczołem wydzielania wewnętrznego (endykronologicznym) umieszczonym w przybliżeniu w środku głowy. Gruczoł ten, w pełni aktywny od urodzenia, powoli zaczyna zanikać (ulegać atrofii) tak, że w wieku dojrzałym jest wielkości grochu. Uważa się powszechnie, że wtedy jego rola jest bardzo ograniczona. Dla ciekawości podam, że jest to jedyny znany narząd w ciele człowieka, który nie choruje. Naturalna wielkość szyszynki (która nie uległa zanikowi) u dorosłego człowieka jest porównywalna wymiarami do piłki pingpongowej. Wtedy jest w pełni aktywna i daje człowiekowi wiele możliwości powszechnie uważanych za fantazję, np. telepatia, znacznie rozszerzony zakres percepcji zmysłowej, życie bez jedzenia, picia, oddychania i bez wpływu temperatury, przemieszczanie się między wymiarami, zmiana wyglądu i gęstości ciała. Ćwiczenia tzw. duchowe, psychiczne, powodują aktywację szyszynki i jej fizyczny rozwój, szczególnie kontemplacja i medytacja. Badania prowadzone na niektórych (tomografia komputerowa) niejedzących wykazały, że ich szyszynka jest średnio dwa razy większa niż u statystycznego mieszkańca Ziemi. Zasilanie ciała przez system bezpośredni można porównać do tworzenia wszystkiego, co składa się na ciało człowieka, bezpośrednio ze Światła (prany). Im bardziej szyszynka jest aktywna, tym mniej potrzeba zasilania dla ciała z innych źródeł. W świecie materii szyszynka jest jakby obrazem (odzwierciedleniem) tego, na ile rozszerzona jest sfera Świadomości danej osoby. Poza tym od aktywności tego gruczołu zależy działanie percepcji tzw. pozazmysłowej (zmysły niematerialne). Kiedy szyszynka jest wystarczająco rozwinięta, wszystkie fizyczne zmysły stają się niepotrzebne, bo percepcja szyszynką jest znacznie szersza. Można więc wtedy być fizycznie głuchym, niewidomym a słyszeć i widzieć o wiele, wiele więcej. Warto zwrócić uwagę na to, żeby fizycznie nie pobudzać szyszynki do rozwoju. Jej rozwój powinien być związany z rozwojem przysadki mózgowej. Obydwa gruczoły uzupełniają się w swojej funkcjonalności i najlepiej jest, kiedy rozwijają się (rosną) razem. W idealnym przypadku, w stanie pełnego rozwoju, przysadka mózgowa i szyszynka tworzą jakby jedno ciało kształtem podobny do trójwymiarowego symbolu nieskończoności. Podsumowując, wygląd i aktywność szyszynki wskazuje na to, na ile dana osoba może zasilać swoje ciało bezpośrednio, tworząc wszystkie jego atomy i energię życiową bezpośrednio ze Światła." |
|
2007-12-28 22:19
Tessi
Tessi', 1, 1, '83.21.67.38', 1198876752, 0, 'Ciekawe informacje Anetko
Zastanawiałam się, dlaczego ww "oko" skierowane jest ku górze i pojawiła sie myśl, że wypatrujemy tam naszego DOMU, bo przecież tu na Ziemi jesteśmy gośćmi i musimy się uziemiać, aby prawidłowo funkcjonować. Lecz to tylko moja refleksja. Mario |
|
2007-12-29 14:15
Kwiat Paproci
A i ja poszukałem i coś znalazłem:
http://www.huna.net.pl/name-News-article-sid-273.html Niezawodna huna!
CYTAT
Oddech
to naturalne źródło energii życiowej w naszym ciele, a od jej stanu
uzależnia się często stan naszego zdrowia (i życia również). Aby
zwiększyć skuteczność praktyk(modlitwy czy wędrówki szamańskiej)
zazwyczaj jako wstęp do nich stosuje się praktyki pobudzające przepływ
energii.
Najprostszą metodą doenergetyzowania się jest zrobienie kilku głębszych oddechów. Oddech w połączeniu z kierowaniem uwagą i wyobrażeniami to podstawa dla pracy z energią. Hawajską bardzo prostą zresztą techniką jest piko-piko dosłownie oznacza centrum-centrum. Specyficzne ćwiczenie łączące oddech i uwagę. Najprostsza wersja piko-piko (i jednocześnie ćwiczenie o tej nazwie)to: cykl -normalny wdech z koncentracją uwagi na głowie -normalny wydech z koncentracją uwagi na pępku -normalny wydech z koncentracją uwagi kości ogonowej (lub na stopach) -normalny wydech z koncentracją uwagi na pępku Napisałem normalny ponieważ nie stosuje się żadnego wpływania na tempo oddechu, po prostu przenosi się uwagę z rytmem oddechu pomiędzy poszczególnymi punktami. Piko oznacza również pępek, centrum siły według Polinezyjczyków. Pępek jest naszym miejscem mocy z którego pochodzi siła(MANA: Cała moc pochodzi z wnętrza). (podkreślenia moje) Czyli dobrze kombinowałem, kto szuka ten... się naszuka... |
|
2007-12-29 15:09
Samba
Fajnie uzupełniliście informacjami , dziekuję
|
|
2007-12-29 19:04
aneta
Kwiat Paproci, no tak, piko-piko, dzienks.
Wdech głowa, wydech pępek, wdech kość ogonowa, wydech pępuszek. Można też równocześnie sobie wyobrażać, jak podczas wdechu prana płynie i z dołu i z góry a spotyka się na wysokości pępka (lub serca), skąd dalej prana otacza nas w postaci kuli, czyli oddychanie sferyczne, jak w wspominanej wcześniej merkabie. |
|
2007-12-29 19:26
Kwiat Paproci
CYTAT(aneta @ Dec 29 2007, 07:04 PM) <{POST_SNAPBACK}>
Wdech głowa, wydech pępek, wdech kość ogonowa, wydech pępuszek.
Można też równocześnie sobie wyobrażać, jak podczas wdechu prana płynie i z dołu i z góry a spotyka się na wysokości pępka (lub serca), skąd dalej prana otacza nas w postaci kuli, czyli oddychanie sferyczne, jak w wspominanej wcześniej merkabie. O ile dobrze zrozumiałem - to wdech zawsze głowa a trzy możliwości wyboru drogi wydechu?? Ale wobec tego, co piszesz dalej, to niekoniecznie. Może trzeba być otwartym na wszelkie kombinacje? W końcu można wchłaniać energię wszechświata całą powierzchnią swojej istoty. |
|
2007-12-29 20:22
aneta
Wyszperałam jeszcze taką metodę piko-piko:
wdech koncentrując sie na szczycie głowy, wydech - na stopach; wdech -
stopy, wydech - szczyt głowy.
I dalej wdech - Kosmos, wydech - głębia Ziemi; wdech - głębia Ziemi, wydech - Kosmos. Powtarzamy to kilka razy. |
|
2007-12-30 20:15
Mario
No prosze od slowa do slowa, od informacji do informacji i mamy gotowy "przepis" oddychania
KOCHANI powiem szczerze, ze ten temat i te posty sa jak dla mnie NAJCUDOWNIEJSZYMI informacjami jakie czytalem. Sa podstawa do bycia zintegrowanymi z nasza planeta i czlowieczenstwem - PAMIETAJMY O SZYSZYNCE !!! Wczoraj "przypadkiem" ogladalem program na Discovery na temat "SUPER LUDZI". Byl tam min czlowiek, ktory jak twierdzil jest zaprzyjazniony z mrozem. Przed kamerami odbyl on polowe biegu maratonskiego /caly bieg maratonski to ponad 42 km/ boso, w samych slipach i czapce w otoczeniu sniegu i temperatury minus 18 *C. W czasie tego biegu oczywiscie sprawdzano stan zdrowia tego czlowieka i pod koniec okazalo sie ze palce jednej stopy sa pozbawione ukrwienia. Lekarz przestrzegal, ze dalsza kontynuacja biegu moze doprowadzic do martwicy i do amputacji palcow lecz ow mezczyzna postanowil ukonczyc bieg. Gdy pozostal jemu jeszcze 1 km do mety lekarz stwierdzil, ze jego przypuszczenia co do martwicy sie potwierdzily. Ale ow mezczyzna nie wzial sobie raczej tego zbyt do serca i bieg ukonczyl !!! Po ukonczonym biegu juz w szpitalu jego palce byly "martwe", lecz on rozcierajac je dlonmi, przykladal do swoich policzkow i prosil by poplynela krew. Lekarze byli w SZOKU - mowili, ze to z medycznego punktu widzenie nie jest mozliwe - ow czlowiek przywrocil krazenie w palcach, a te sie zregenerowaly /Dodam tylko informacje jeszcze z tej relacji, ze przecietny czlowiek przy takich warunkach moglby przezyc maksymalnie do godziny czasu, po czym organizm zakonczylby swoje zycie biologiczne./ To byl zaledwie JEDEN z WIELU przypadek w ktorym czlowiek POTRAFI wykorzystac swoj potencjal, swoj organ jakim jest SZYSZYNKA /moja opinia/. Tych przykladow bylo wiecej - ale teraz chyba ten jeden wystarczy (?) Zycze NAM WSZYSTKIM odnalezienia tego ZRODLA SWIADOMOSCI I ISTNIENIA, dzieki ktorym staniemy sie "tutaj" w pelni CUDOWNYMI ISTOTAMI Swiatla dokonujacymi "CUDOW" |
|
2007-12-31 01:15
Aquu
CYTAT
Gruczoł
ten, w pełni aktywny od urodzenia, powoli zaczyna zanikać (ulegać
atrofii) tak, że w wieku dojrzałym jest wielkości grochu. Uważa się
powszechnie, że wtedy jego rola jest bardzo ograniczona.
CYTAT
Naturalna
wielkość szyszynki (która nie uległa zanikowi) u dorosłego człowieka
jest porównywalna wymiarami do piłki pingpongowej. Wtedy jest w pełni
aktywna i daje człowiekowi wiele możliwości powszechnie uważanych za
fantazję, np. telepatia, znacznie rozszerzony zakres percepcji
zmysłowej, życie bez jedzenia, picia, oddychania i bez wpływu
temperatury, przemieszczanie się między wymiarami, zmiana wyglądu i
gęstości ciała.
Czemu więc dzieci chorują, umierają z głodu? |
|
2008-01-02 11:30
Dorota
Witajcie w nowym roku! spełnienia marzeń dla wszystkich. Oraz powstania nowych, jeszcze odważniejszych
Mi przydarzyło się dość gwałtowne otwarcie/przebudzenie/pobudzenie/uruchomienie szyszynki. Jakiś rok temu, kiedy (pod wpływem kolegi z forum niejedzenie) zaczęłam sobie robić ćwiczenia z oobe, to się wydarzyło. Była godz. 4-5.00 nad ranem. Wybudziłam się budzikiem i zaczęłam medytację. Po jakimś czasie zaczęłam przysypiać. I znowu się budzić. Akurat przysypiałam, kiedy poczułam nagły i bardzo silny wstrząs. To było jak "eksplozja" w środku głowy. Jakby coś wybuchło i tysiące odłamków uderzyły w powierzchnię głowy (od środka, od wewnątrz). Przez ciało przebiegł wstrząs, który momentalnie mnie wybudził. Byłam pod wielkim wrażeniem, a rano zaczęłam szukać informacji, co się właściwie mogło stać. W atlasie, na dużym, oznaczonym przekroju głowy znalazłam miejsce w którym, jak czułam było "centrum wybuchu". Szyszynka. Zaczęłam o niej szukać informacji na "swoim" forum i znalazłam te, które cytujecie powyżej. Tak więc niejedzenie, medytacje i szyszynka połączyły mi się w jedną, spójną całość... Pomimo tego, wieczorem byłam skłonna przypuszczać, że może to moja nadinterpretacja, a wszystko mi się zwyczajnie przyśniło Logiczne wywnioskowałam, że teraz powinna mi się zacząć otwierać przysadka (znalazłam też u Jasmuheen, że to tandem, działający razem: jak antena nadawczo-odbiorcza skierowana w kosmos). Nic jednak takiego nie czułam, przez następnych kilka miesięcy... A potem poczułam: najpierw przysadkę, a potem 3-cie oko. No, ale o tym już Wam pisałam dość szczegółowo, w tym temacie. Serdeczności PS Aquu, to bardzo proste. Niektóre dzieci są już silnie zatruwane w łonach matek. Ich szyszynka nie jest aktywna... |
|
2008-01-02 13:04
Świetlisty
Świetlisty', 1, 1, '217.98.36.9', 1199275470, 0, 'Dorotko fajne jest to co piszesz ale nie napisałaś nic o tym jak to na Ciebie wpłynęło
Bo jak dla mnie to czy cokolwiek się stało z szyszynką (czy się otwarła, przebudziła, rozrosła czy cokolwiek innego kto sobie wymyśli) powinno się raczej oceniać po bezpośrednich efektach i zmianach w naszym życiu, a nie szukaniu w którym punkcie czaszki coś poczuliśmy (tym bardziej, że szyszynka jest bardzo mała w stosunku do objętości głowy i ze względu na brak jakiś punktów odniesienia moim zdaniem trudno wyczuć jej położenie). Zastanawia mnie też ten ból głowy, który pojawił się następnego dnia, czy możesz dokładniej go opisać? Poza tym jak wyglądały twoje praktyki/ćwiczenia od tamtego czasu? |
|
2008-01-03 12:43
Dorota
Świetlisty, i słusznie
Co do bólu głowy- nie potrafię go inaczej opisać: Miałam wrażenie, że coś małego od środka wybucha i odłamki uderzają w głowę. Nie bolało, ale jak zaczęłam się na tym skupiać (następnego dnia, żeby to opisać), to poczułam ból w tych miejscach (dużo rozproszonych punktów po górnym sklepieniu głowy). To tak jak z siniakami na ciele: nie czujesz ich, ale jak je dotkniesz, to czujesz ból bardzo wyraźnie. Tyle, że moje "dotknięcie" było mentalne i od środka głowy |
|
2008-01-10 12:55
Świetlisty
Doroto
Wrócę jeszcze na moment do Melchizedeka. Pisze on: "Zanim nastąpił upadek Atlantydy, potrafiliśmy przewodzić pranę jednocześnie w górę i w dół (tuby biegnącej wzdłuż czakr) zaś dwa jej strumienie spotykały się wewnątrz naszych czakr." oraz "Zamiast pobierać pranę przez szyszynkę i puszczać ją w obieg w górę i w dół naszej centralnej osi, zaczęliśmy ją wdychać przez usta i przez nos." Chyba czegoś tutaj do końca nie rozumiem... Czym jest dokładniej ten strumień płynący z dołu do góry? Czy to jest ten sam strumień pochodzący z szyszynki, który u naszej podstawy po prostu zawrócił tak jak mogłoby to wynikać z drugiego cytatu? Czy też jest to całkiem oddzielny strumień pobrany z innego źródła? Wtedy też spotykanie się obu strumieni wewnątrz czakr byłoby moim zdaniem z logicznego punktu widzenia bardziej uzasadnione. Czy Melchizedek pisze coś dalej na ten temat? Czytałem jedynie początek jego książki, a wydaje mi się być to istotną kwestią. A oto co znalazłem w książce "Ścieżki Jogi" Marii Grodeckiej (taki krótki przewodnik po najpopularniejszych ścieżkach jogi): Czakra korony (sahasrara): "Czakra sahasrara bywa nazywany lotosem o tysiącu płatków, chociaż dokładnie liczy ich dziewięćset sześćdziesiąt. Ma związek z szyszynką i korą mózgową. Mieści się na wierzchołku głowy, ale nie w samym ciele eterycznym, tylko prawie już ponad nim. Gdy w pełni jest obudzony , ma ogromną szybkość wibracji i mieni się wszystkimi odcieniami świetlistego fioletu. Na początku równie mały jak inne, potem w miarę duchowego rozwoju człowieka rozszerza się stopniowo, aż okrywa całą niemal głowę. Aureola, widoczna dookoła głów świętych na obrazach religijnych, symbolizuje potężne promieniowanie duchowego światła pochodzącego z czakry sahasrara. Światło to wywiera dobroczynny wpływ na wszystkich, którzy znajdują się w jego pobliżu. Czakra sahasrara budzi się ostatni, ze wszystkich siedmiu, jest bramą wiodącą do świadomości kosmicznej i wiąże się z doświadczeniem najwyższego poziomu zjednoczenia z boską świadomością. W czasie medytacji Laja jogi sahasrara ulega pobudzeniu, które dynamizuje kontrolowany przez korę mózgową zakres aktywności mózgu, a mianowicie zakres wyższej intuicji. Ma on ponadto szczególny związek z przepływem dźwięku i dlatego jego rozwój podnosi zdolność jasnosłyszenia. Jednocześnie uaktywnia się szyszynka, co czyni ciało bardziej wrażliwym i podatnym do reagowania na siły duchowe. Sahasrara jest jakby naszym ambasadorem do świadomości boskiej i dzięki jego oddziaływaniu ja osobowe zostaje zjednoczone z Ja kosmicznym." Czakra podstawy (muladhara): "Czakra muladhara ma cztery płatki i jest zlokalizowany u podstawy kręgosłupa. Nazywa się go "głównym kwiatem lotosu", bo jest siedzibą mocy kundalini i ma związek ze źródłem woli życia. Jego symbolem jest żywioł ziemi, ponieważ kundalini to energia płynąca z głębi ziemi, gdzie znajduje się niewyobrażalnie potężne "laboratorium" Trzeciej Osoby hinduskiej trójcy. Sama niewidzialna energia kundalini układa się w ludzkim organizmie w siedem koncentratycznych kręgów substancji eterycznej i astralnej. Energia kręgów zewnętrznych działa stale , ale łagodnie, przenikając w ciało przez czakrę muladhara, natomiast wewnętrzne jej kręgi, zwane zwojami wężowymi , pozostają w uśpieniu. Normalnie i samoistnie budzą się u wysokorozwiniętych jednostek. Na skutek medytacji Laja jogi siła kundalini zostaje przebudzona i przez kanał suszumna, biegnący wzdłuż rdzenia kręgowego, unosi się do czakry sahasrara. Ten proces ożywia i stymuluje jednocześnie wszystkie inne czakry, co powoduje wzmocnienie i regenerację siły duchowej. Technika ta przeznaczona jest jednak wyłącznie dla bardzo wysokozaawansowanych joginów, podczas gdy dla osób nie przystosowanych wszechstronnie mogłaby być nie tylko trudna i niewskazana, ale nawet niebezpieczna dla zdrowia i życia. Niebezpieczeństwo umyślnego a przedwczesnego budzenia czakry muladhara pochodzi stąd, że siła kundalini jest potęgą o tak neisłychanej mocy, iż tylko najwyższy jogin może zdobyć nad nią pełną władzę." Hehe... jak to zwykle w przypadku jogi jak widać jest pełno ostrzeżeń przed niebezpieczeństwem niektórych praktyk i w szczególności zajmowaniem się nimi samemu bez kontroli jakiegoś guru. Na ile poważnie je trzeba traktować? Nie wiem. Bez wątpienia mamy tutaj do czynienia z silnymi energiami, które mają duży wpływ na nasze ciało, co chociażby wynika z relacji Samby Jak więc widać pomiędzy oboma źródłami widać znaczne podobieństwo. Energia (prana) płynie tym samym kanałem. Jej przepływ ma duży wpływ na działanie czakr pośrednich. Czakra korony wiąże się z boską energią pochodzącą "z góry", zaś czakra podstawy powiązana jest z energią pochodzącą "z dołu". Chciałbym również zwrócić uwagę na inny aspekt niewymieniony w obu tekstach. Normalnie gdy stoimy sobie na ziemi nad głową mamy Słońce, które w wielu tekstach uznawane jest za ogromne źródło prany, zaś pod stopami mamy ziemię, a trochę głębiej płynne jądro co do którego natury uczeni nadal nie są pewni. No i poza tym energia Matki Ziemi też jest często akcentowana w różnych tekstach. |
|
2008-01-10 13:51
aneta
CYTAT(Świetlisty @ Jan 10 2008, 12:55 PM) <{POST_SNAPBACK}>
Chyba
czegoś tutaj do końca nie rozumiem... Czym jest dokładniej ten strumień
płynący z dołu do góry? Czy to jest ten sam strumień pochodzący z
szyszynki, który u naszej podstawy po prostu zawrócił tak jak mogłoby to
wynikać z drugiego cytatu? Czy też jest to całkiem oddzielny strumień
pobrany z innego źródła? Wtedy też spotykanie się obu strumieni wewnątrz
czakr byłoby moim zdaniem z logicznego punktu widzenia bardziej
uzasadnione.
Czy Melchizedek pisze coś dalej na ten temat? Czytałem jedynie początek jego książki, a wydaje mi się być to istotną kwestią. Tak, pisze szczególnie w II tomie, gdzie jest opis medytacji merkaba, podczas której uruchamia się oddychanie sferyczne. Polega ono mniej więcej na tym, że poprzez tubę, biegnącą przez nasze ciało i średnicy około3-4 cm, z góry - przechodząc przez szyszynkę i z dołu, płynie energia (wdech) i spotyka się w centrum naszego ciała na wysokości pępka (wydech) To tam np gromadzi się 'chi'. |
|
2008-01-10 17:33
tryt
tryt', 1, 1, '77.112.171.166', 1199982834,
0, 'Jakie to jest oddychanie jogistyczne[nie pamiętam nazwy więc mogłem
pomylić] bo jest napisane w opisie medytacji by tak oddychać?
|
|
2008-01-12 10:05
TheWake
u mnie wszytsko samo sie zalaczylo. tez
mialem wybuch w glowie. Poczulem ogormny uplyw energi z siebie
momentalnie stalem sie oslabiony, bylem zszokowany tym gdzie jestem
wpadlem w dola jakich malo. Od tamtej pory dzieje sie bardzo wiele ...
|
|
2008-12-25 20:34
czterolap
Przez przypadek trafiłem: http://www.youtube.com/watch?v=jDc_Ym0ImpU
|
|
2008-12-28 05:16
rzuf
A wiedzieliście, że osiągnięcie Konwersacji Szyszynki jest mistycznym celem misteriów eryzyjskich?
|
|
2009-01-05 15:14
solo
zdigitalizował ktoś w.w. książkę ?
Linkz plz ;-) wiem, że dostawałem już 3 razy linki do całego wielkiego księgozbioru, ale... pogubiłem... XD |
|
2009-01-30 23:56
elwira
Podłączam się pod prośbę kolegi solo:
Pliz... |
|
2009-02-04 13:59
fog
Pod tym LINKIEM są książki Dunvalo Melchizedeka w tym ta wymieniona w tym temacie.
|
|
2009-02-05 21:29
elwira
Dzięki wielkie!
|
sobota, 14 kwietnia 2012
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz